Bez przesady!


 Kiedy zaczynałam podczytywać blogi dziewczyn w sprawie pielęgnacji włosów (mniej więcej rok temu), chciałam wypróbować wszystkie metody pielęgnacji naraz. Wąż w kieszeni uchronił wprawdzie przed wykupieniem całej drogerii, ale pozostawały naturalne domowe składniki - i kompilacja tych metod okazywała się być nieszczególnie służąca urodzie włosów.

Filozofia była taka: wg o. Andrzeja Klimuszko stosowanie pojedynczych ziół może przynieść więcej szkody niż pożytku, lepiej stosować mieszanki  /w zasadzie prawda, ale jak mi zwróciła uwagę znajoma zielarka z wieloletnim doświadczeniem, niektóre zioła "nie lubią się" - np. nie należy łączyć ze sobą lawendy i melisy, chociaż obie solo działają uspokajająco/. Blogerki radziły stosować różne specyfiki, gdyż włosom potrzebne są różne składniki. Reguł tych nie należy jednak interpretować: im więcej naraz tym lepiej.

Oto kilka nieudanych eksperymentów:

"Spa dla włosów" - oto w luźny letni dzień  postanowiłam dopieścić włosy wszystkimi możliwymi sposobami.
 Na pierwszy ogień poszła maska pod czepek w składzie: żółtko+ miód+ jogurt +gliceryna + lecytyna + witamina A i E + olej łopianowy+ olej rycynowy. Miała zbyt wodnistą konsystencję i spływała brudząc wszystko dookoła.  Z żółtkiem niespecjalnie się lubimy, włosy się puszą.
Mycie odwarem z mydlnicy i tutaj raczej nic nie zaszkodziło, jednak mydlnica tez potrafi usztywnić włosy.
 Teraz pierwsza płukanka z rozcieńczonego mleka, spłukana wg zaleceń po połowie godziny.
Następnie druga, tym razem już odciśnięta w lniany ręcznik: rozcieńczony żel lniany gotowany z korzeniem łopianu+ napar z kwiatu lipy, krwawnika i chmielu+miód+lekko odstałe piwo+ rozpuszczona żelatyna. Z żelatyną za bardzo nie możemy dojść do ładu.

Efekty dalekie od oczekiwań: wprawdzie wizualnie włosów było sporo, jednak w dotyku były suche, wręcz druciane, miały słaby połysk i puszyły się. Tylko pozostały długo świeże i utrzymały objętość nawet na drugi dzień. Wolę jednak nie fundować im ponownie tak końskiej dawki protein i substancji wysuszających.

"Turbopłukanka" - dla odmiany dzień zimowy, chłodny choć nie tak bardzo mroźny. Pomyślałam, że skoro po płukance octowej mam gładkie, lśniące włosy, a po płukance miodowej  widać ładny połysk i uniesienie ich u nasady, wymieszanie składników powinno spowodować uniesienie+ fantastyczny połysk. A tymczasem wyszło... przesuszenie. Połysk się wręcz zmniejszył, a uniesienie zamieniło się na spuszenie. To ja dziękuję bardzo, wolę stosować oddzielnie.

"Idealna pielęgncja"  - miało to być połączenie idealne dwóch metod zimowych na utrzymanie świeżych i uniesionych u nasady włosów. Czyli domieszanie octu do szamponu, a następnie po standardowej emolientowej odżywce do spłukiwania polanie włosów płukanką miodową. No i zaś włosy były za suche, a spuszenie wyraźne.Nie łączyć miodu z octem zimą, koniec kropka!

"Miodowy utrwalacz" - kolejny zimowy eksperyment: w ramach szykowania się do balu i przy braku czasu na kręcenie włosów, do ostatniego płukania przygotowałam wodę z podwójną porcją miodu. Wiedziałam, że będą sztywniejsze i takie miały być, pozwolić kontrolować fryzurę z warkocza. Ale dotychczas miód działał mi grzybobójczo, trzymając pod kontrolą tłusty łojotokowy łupież. Jednak nadmierna dawka cukrów prostych chyba była niezłą pożywką dla moich lokatorów na głowie, bo łupież zrobił się bardzo wyraźny. Najwyraźniej moim włosom nie służą środki utrwalające fryzurę  np. połączenie piwa na loki + lakier do włosów, żeby je utrzymać; teraz nadmiar miodu się nie sprawdził. Poza tym na długości były w dotyku znacznie przesuszone.

A zatem stosowanie pojedynczych substancji to chyba lepsza droga, łatwiej złapać "winowajcę" niekorzystnego stanu włosów.  Z drugiej jednak strony to własnie eksperymentowanie pozwoli sprawdzić, jakie metody pielęgnacji nam odpowiadają. Błędy są zatem nieuniknione, byle ich za często nie powtarzać.

Komentarze

  1. hehe fajny post :D , wiekszość z nas ma tak na początku że wszystko chce zrealizować i wypróbować a determinacja nie pozwala nam zwolnic tępa. Po paru fiaskach człowiek sięga po rozum do głowy i dobiera indywidualnie to co jest korzystne dla nas samych i oczywiście włosków ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty