Krem pomarańczowy


 Od dłuższego czasu przymierzałam się do tego kremu, ale brakowało mi składników. Dzisiaj dotarły i można go wreszcie przetestować. Krem ma rzadką konsystencję (dopóki go nie włożysz do lodówki ;), ale jest raczej tłusty, nada się zatem dla skóry suchej lub na zimę, ewentualnie na noc. Zawiera jednak same naturalne składniki (które też mogą uczulić, uwaga przede wszystkim na lanolinę) i spełnia wszystkie założenia dobrego kremu. Konsystencję nada mu przede wszystkim wosk pszczeli - im go więcej tym krem twardszy; użyłam też lekkiego oleju z pestek winogron (można zastąpić innym), a naturalnym emulgatorem, pozwalającym łatwiej połączyć się tłuszczowi i wodzie, zarazem substancją natłuszczająca będzie lanolina- tłuszcz otrzymywany z wełny owczej. Substancją czynną będzie zaś tutaj hydrolat neroli, czyli z kwiatu gorzkiej pomarańczy - łagodzący podrażnienia, nawilżający, przeciwbakteryjny, regulujący wydzielanie sebum. Ma też zapewnić odpowiednio kwaśne ph skóry. Czyli same dobroci. O ile sam z siebie pachnie bardzo delikatnie, prawie niewyczuwalnie, w kremie ten zapach wybrzmiewa i właściwie nie trzeba go już perfumować, ale można dodać nieco olejku pomarańczowego. Jeszcze lepszy byłby olejek neroli, ale jego cena przyprawia o zawrót głowy.

 Zatem potrzebujemy:
20 ml oleju z pestek winogron
2,5 gr wosku pszczelego
2,5 gr lanoliny
20 ml hydrolatu z kwiatu pomarańczy
2 krople olejku pomarańczowego (opcjonalnie)
źródło: http://orangeblossomcontraball.com/


W kąpieli wodnej roztopić tłuszcze i wosk, w drugim naczynku podgrzać hydrolat, aby miały podobna temperaturę. Do tłuszczu dodawać najlepiej po trochu hydrolat (tym razem dałam od razu i nic złego się nie stało, jednak czasem krem może się rozwarstwić) i mieszczając cały czas ostudzić. Pod koniec można  dodać olejek eteryczny. Przelać do szklanego słoiczka i przechowywać w lodówce szczelnie zamknięty do 3 tygodni.
Po nocy spędzonej w lodówce lekko sie rozwarstwił - hydrolat się oddzielił, ale konsystencja nadal jest przyjemna.


A przy okazji - dzisiaj zorganizowałyśmy pierwszy sabat czarownic-tancerek i stwierdziłyśmy, ze dzielenie się wiedzą jest wspaniałą sprawą.

Komentarze

  1. Krem jest fantastyczny - złagodził podrażnienie po kocim pazurze, a samo zadrapanie zbladło i skóra pod strupkiem stała się bardziej elastyczna. I ten zapach!

    Zdecydowanie musimy organizowac sabaty częściej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty