Perfumy w kremie


Różne są metody na uzyskiwanie zapachów. W perfumiarstwie obecnie stosuje się najczęściej destylację, tłoczenie na zimno, ekstrakcję przy pomocy rozpuszczalników, czasami jeszcze enfleurage, choć jest to sposób bardzo drogi. Te metody są praktycznie nie do zastosowania w domu - w końcu kto ma pod ręką alembik lub tyle siły, żeby wytłoczyć olejek ze skórek pomarańczowych? Najstarszą i najprostszą metodą jest jednak maceracja pachnącej substancji w tłuszczu. Tak powstawały olejki w starożytnym Egipcie, takimi pachnidłami nacierali się Rzymianie i metoda ta przetrwała również okres średniowiecza.

Zatem potrzebujemy pachnących substancji i tłuszczu. Co do do substancji zapachowych - ja wypróbowałam tą metodę z użyciem suszonej lawendy, ale jak najbardziej wskazane jest kombinowanie z innymi roślinami (np. wanilią) albo żywicami roślinnymi (np. mirrą). Metodę tą stosowano także do uzyskiwania zapachów z substancji odzwierzęcych np. ambry, piżma, ale dzisiaj są one raczej nie do dostania. Co do tłuszczu - najlepiej jest wybrać bezwonny i trwały, np. wazelinę. Chodzi o to, aby tłuszcz nie zjełczał za szybko i był pozbawiony swojej woni aby nie wpłynąć na zapach gotowych perfum. Ja próbowałam używać m.in. lanolinę i też dobrze wyszło. Dla celów odtwórstwa historycznego należałoby sięgnąć do tłuszczu w powszechnym wtedy użyciu, czyli smalcu wieprzowego, chociaż oczywiście ma własny zapach i z  jego trwałością nie jest  tak bardzo dobrze. Używałam tłuszczu o stałej konsystencji, aby mieć kremowe perfumy, oleje można ewentualnie zagęścić na końcu roztapiając w nich wosk pszczeli.

Substancje pachnące zgniatam, dzielę na drobniejsze kawałki, można nieco utłuc w moździerzu - tak aby zapach łatwiej przeniknął do tłuszczu. Tłuszcz podgrzewam aby  był płynny; wyższa temperatura pozwoli również szybciej wychwycić zapach (z mirry i kadzidła to już zwłaszcza - same z siebie nie chcą pachnieć) i zalewam rośliny. Tłuszcz niech będzie mocno ciepły, ale nie należy go przypalić. Nie wypracowałam ścisłych proporcji tłuszczu i roślin ani też wysokości temperatury. Tłuszcz ma w każdym razie przykrywać rośliny, a najlepiej dać go więcej, bo trochę się go straci w dalszym procesie. Możemy przykryć naczynie z maceratem i zostawić na ok. 2 tygodni. Wtedy znów lekko podgrzać i odcedzić rośliny, starannie wyciskając (w rękawiczkach gumowych, tłuszcz może poparzyć!). Tym samym olejem zalać nową porcję roślin i powtórzyć procedurę tyle razy, ile starczy nam cierpliwości :). Im więcej razy pachnące substancje trafią do tłuszczu, tym więcej zapachu w nim zostanie, bardziej się wysyci. Perfumy tłuszczowe będą delikatniejsze i bardziej ciepłe niż perfumy alkoholowe.

 A potem wystarczy przełożyć do ładnej puszeczki i smarować pachnącym balsamem miejsca w których zwykle się perfumujemy. Można to powtarzać częściej niż przy skrapianiu się tradycyjnymi perfumami.

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty