Ziołowe gwiazdy w pielęgnacji włosów


Zioła przez całe wieki były niekwestinowanym liderem jeśli chodzi o pielęgnację włosów. W dobie włosomaniactwa z jego zabawnymi nieraz metodami dbania o włosy coraz częściej wydają się być traktowane ambiwalentnie.  Z jednej strony pokutuje jeszcze myślenie "magiczne", polegające na przyjęciu za pewnik, że ponieważ zioła są naturalne, cudownie działające i obarczone mądrością całych pokoleń, zatem ziołowa płukanka w kilka chwil odmieni nasze włosy i po najwyżej trzech użyciach naparu rumiankowego będziemy szczęśliwymi posiadaczkami złotych warkoczy królewny z bajki. Pojawiają się kolejne specyfiki do włosów z coraz bardziej fantastycznymi roślinami, które mają nawilżać i odżywiać  Z drugiej strony  zaczyna się unikać szamponów i płukanek z ziołami, tłumacząc się skłonnością do alergii i wysuszającym działaniem większości ziół.

U mnie przez długi czas dominowało myślenie "magiczne" i byłam trochę rozczarowana brakiem spektakularnych rezultatów przy moich mieszankach ziołowych.  Znalazłam jednak trzy (na razie) ulubione rośliny, które dają mi na włosach to co chcę.

źródło: talkingalcohol.com
Chmiel  (Humulus lupulis)-  a dokładnie szyszki chmielowe. Na temat tej rośliny można znaleźć informacje o jej działaniu antybakteryjnym i przeciwgrzybiczym, łagodzącym dolegliwości skórne. Ograniczając się tylko do włosów ma pomagać przy skórze łojotokowej i nadmiernym przetłuszczaniu się, przy łupieżu, kiepskim poroście, osłabieniu i wypadaniu włosów, a ponadto ma nadawać im połysk. Lupulina zawarta w szyszkach ma działanie estrogenne, czyli opóźnia procesy starzenia. Charakterystyczny zapach ma działanie uspokajające, a w większych stężeniach usypiające, więc przy okazji pielęgnacji włosów będzie też aromaterapia. 

A jak doraźnie zadziała płukanka z chmielu / z szyszek, nie z piwa!/? Ano zapewni wspaniały efekt push-up, który utrzyma się także na następny dzień. Wizualnie włosów było naprawdę dużo, wydawały się być bardzo gęste.O przetłuszczeniu włosów na drugi dzień nie było mowy. Ekstra połysku jakoś nie zauważyłam, ale mocnego przesuszenia włosów również nie.  Mankamentem jest zapach - nie można powiedzieć jednoznacznie, że jest przykry, ale zdecydowanie specyficzny i utrzymuje się  na włosach aż do następnego mycia. Zatem jeśli chodzi o podniesienie włosów, chmiel wygrywa u mnie z żelatyną.

źródło: sklep.singerton.pl
Hibiskus (Hibiscus L.; ketmia, malwa sudańska)- u nas znana głównie jako składnik herbatek owocowych, którym nadaje czerwony kolor. Ma wysoką zawartość przeciwutleniaczy, ma mieć także działanie odżywcze i nawilżające, a także (podobno) przyspieszające porost włosów. No i barwi włosy na czerwonawo.

 Nie wierzyłam, bo "znów coś wymyślają". A tymczasem płukanka z hibiskusa działa rzeczywiście bardzo nawilżająco. Nawet bez tłuszczowego "rygielka" w postaci emolientowej odżywki przed zastosowaniem płukanki. Nadaje lekko czerwonawy kolor, który mi nie przeszkadza, ale blondynki mogą wyjść "truskawkowe". I koniecznie trzeba od razu po zastosowaniu płukanki umyć wannę/prysznic, bo zostają ślady.

źródło: pieknyogrod-dianthus.blogspot.com
Melisa lekarska (Melissa officinalis)- cenione ziółko uspokajające, w kosmetyce stosowana ze względu na działanie ściągające i przeciwzapalne. Miała się nadawać do pielęgnacji włosów tłustych i z łupieżem, a także przy ich wypadaniu. Polecana jest również dla jasnych włosów, nie barwi ich niepotrzebnie. nadaje piękny zapach.

A tym czasem płukanka... nawilżyła włosy.  Lepiej jej poszło z emolientową odżywką, ale włosy zdecydowanie nie były wysuszone na długości. Co do działania przeciwłojotokowego była obiecująca, ale w tej sprawie muszę kontynuować testy.  Za to wrażenie odświeżenia bezcenne.




Komentarze

  1. Tak sobie myślę, że ten hibiskus to się nadaje do korekty zielonkawych włosów :D Że też wcześniej o nim nie pomyślałam ^^ Dzięki :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty