Klasztorne sekrety św. Hildegardy - pielęgnacja włosów

Portret Hildegardy- miniatura z epoki

Współcześnie klasztor nie kojarzy się nam jako miejsce gdzie kobieta może  rozwinąć skrzydła -  jednolite ultraskromne stroje, posłuszeństwo przełożonym, pewna izolacja od świata, brak mężczyzn. Ale trzeba pamiętać, że nie zawsze tak było - oczywiście mniszki zawsze składały śluby czystości, jednak w średniowieczu klasztor był dla niejednej kobiety celem samym w sobie. Mogła się tam schronić przed niechcianym małżeństwem lub nawet przed obleśnym mężem  - rzecz nie do pogardzenia przy układanych małżeństwach bez miłości. Przede wszystkim jednak w klasztorach XII i XIII wieku mniszki mogły w spokoju oddać się studiom, poznawały łacinę, pisma, uczyły się muzyki i śpiewu. Nie były tak bardzo odizolowane od społeczeństwa, poruszały się wśród niego, podróżowały...
 W takich warunkach wyrosła św. Hildegarda z Bingen, która urodziła się pod koniec XI w. Od ósmego roku życia wychowywała się w klasztorze i obrała taką właśnie drogę życiową.  Przez pół życia była przeoryszą, ale w młodości pracowała w klasztornej infirmerii, gdzie medycyna kwitła, a leczono przede wszystkim przy pomocy ziół.
Hildegardę zna się współcześnie jako mistyczkę, ale wśród pism które po sobie zostawiła jest też bardzo ciekawe dzieło Causa et curae oraz Physica, które traktowały o leczeniu. Hildegarda skupiała się na leczeniu holistycznym, bardzo dużo uwagi poświęcała warunkom życia człowieka i diecie, przepisując nie tylko ziółka. Zioła też opisywała całościowo, wskazywała  równocześnie różne dolegliwości, w których mogą być użyte. Była jednak dzieckiem swojej epoki - wiele jej wskazań dotyczy czarów, uroków, a także traktowania ziół jako amulety. 

Wybrałam kilka wpisów dotyczących pielęgnacji włosów, skupiając się na ziołach. W większości są bardzo znane, ale niektóre mnie zaskoczyły. 

Jak w każdej epoce w XII wieku cenione były bujne włosy. Hildegarda wskazuje parę pomocnych roślin:
  • Dąb (Quercus robur)   "Dodaje się korę dębową do mieszanek do mycia włosów."
  • Chmiel (Humulus Lupulus) "Wzmacnia włosy i pobudza ich wzrost dodany do wywaru do mycia włosów"
  • Rzodkiew pospolita (Raphanus sativus) "Kto rzodkiew często jada temu włosy nie tylko nie wypadają, ale bujnie rosną."
  • Żyto  (Sceale cereale) "Płukanie głowy wywarem z ziaren żyta czyni włosy bujne i wzmaga ich wzrost."
  • Drzewko Panny Marii (Artemisia abrotanum) "Włosy śliczne czyni zarówno na głowie, jak i w innych miejscach ciała. Włosy bujnie rosną obmywane właśnie bożym drzewkiem warzonym ze złotogłowem."
Lila złotogłów
Współcześnie mówimy raczej "bylica boże drzewko". Miejmy nadzieję, że Hildegarda polecała ją raczej na porost włosów i brody, niż porost innych włosów na ciele, ale ludzie wtedy nie byli aż tak zdeterminowani, aby usuwać owłosienie z innych części ciała.  Nie jest pewne o czym myślała Hidegarda wskazując na złotogów - obecnie kojarzę tylko lilię złotogłów, ale jest pod ochroną przez cały rok, więc nie wykorzystamy jej dobrodziejstwa. Niestety nie miałam podanej nazwy botanicznej więc tylko zgaduję.


O kłączu tataraku oczywiście słyszałam, ale rewelacje Hildegardy są doprawdy niespodziewane:
  • Tatarak (Acous calamus) "Zewnętrznie używa się wywaru (…) do mycia głowy gdyż wzmacnia cebulki włosowe i przez to hamuje wypadanie włosów i zarazem rozjaśnia włosy. Po ogoleniu głowy i nacieraniu korzeniem uczyni włosy kędzierzawe."

A poza tym ludzi trapiły i inne tradycyjne problemy z włosami, na co Hildegarda polecała:

Gorczyca czarna


  • Gorczyca (Sinapsis nigra) "Głowa nacierana olejkiem z gorczycy zachowa się od siwizny."
    Chodzi tu o gorczycę czarną, używana do wyrabiania musztardy. Trzeba z nią trochę uważać, bo jest bardzo rozgrzewająca, ale też drażniąca skórę. Stosuje się ją np. do uśmierzania bólu reumatycznego
  • Szałwia (Salvia officinalis) "Siwe włosy smarowane sokiem z szałwii na słońcu czernieją."
  • Wierzba (Salix) "Zewnętrznie używa się wywaru (z kory wierzby) do mycia głowy przeciw łupieżowi."
  • Lila ( Lilium candidum) "Warzona z winem i oliwą pobudza porost włosów na miejscach oparzonych."
    Lilia biała

    W średniowieczu okazji do oparzeń nie brakowało. Bardzo mnie ciekawi, czy jest to rzeczywiście skuteczny środek, ale na sobie eksperymentować nie będę.
Mamy też zioła które włosom raczej nie dodadzą urody:
  • Serdecznik (Selinum silvestre, Peucedanum cervaria)
    "Często spożywana  (roślina) powoduje łysienie"
    A stosuje się go często w chorobach serca, a także jako środek przeciwbiegunkowy i przeciwskurczowy np. w bolesnych menstruacjach. Zatem nie należy nadużywać, bo możemy mieć takie niemiłe skutki uboczne.
  • Ziele jaskółcze (Chelidonium maius) "Roślina hamuje i osłabia porost włosów."
    Hildegarda nie pisze w jaki sposób zastosowana czyni takie cuda. Obecnie jaskółczego ziela używa się do usuwania kurzajek (sokiem ze świeżej rośliny, kwitnącej w maju), ale sok barwi skórę na nieszczególnie ładny brązowy kolor. Zastanawiam się, jak do tego podejść, czy dałoby się z rośliny zrobić naturalny depilator.

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty