Rozrywki regencyjnych dam cz.I

Uwielbiam adaptacje powieści Jane Austen. To dzięki ekranizacji "Dumy i uprzedzenia" z 1995 roku sięgnęłam po książki jej autorstwa, które zafascynowały mnie bez reszty i na dobra sprawę fascynują do dzisiaj. Podziwiam nie tylko zgrabnie opowiedziane historie, ale przede wszystkim portret pewnej epoki, wybranej klasy społecznej i zmysł obserwacji Jane. Znając na pamięć losy jej bohaterów, skupiam się w dużej mierze na filmowym tle. Bardzo mi się podoba, że niektóre sceny rozgrywane są w sytuacjach, których Jane nie opisała, no, może nie do końca, a pokazują jak bawiła się i zabijała czas klasa średnia i wyższa.
Gdy panie Dashwood przeprowadziły się do Barton Cottage "codzienne zajęcia pochłaniały nowe lokatorki sprawiając im o wiele większą radość niż ta, której od czasu śmierci ojca kiedykolwiek zaznały w Norland". A jakież to codzienne zajęcia mogły wypełniać ich czas? Gdy Lizzy Bennet wraca z wujostwem do domu po wycieczce do Derbyshire "dołączyły się do nich po chwili Kitty i Mary, które, każda w swoim pokoju, zbytnio były zajęte, by przyjść wcześniej. jedna wracała od książek, druga od toaletki (...)".  Na szczęście czytanie i zabiegi upiększające to nie jedyne rozrywki dam w tym okresie. Dzisiaj czas na przyjemności "wyższego rzędu".

Tamzin Merchant jako uzdolniona muzycznie Georgiana Darcy
Georgianę Darcy znamy przede wszystkim z opowiadań osób trzecich. W tych opisach jedno jest pewne  - młoda dama słynie ze swoich talentów muzycznych. Karolina Bingley zachwycała się: "Cóż za aparycja, jakie maniery, co za wykształcenie w tak młodym wieku! Jak znakomicie gra na klawikordzie! (...) Napisz pan proszę siostrze, proszę, że jestem zachwycona, słysząc o jej postępach w grze na harfie (...)", zaś pani Reynolds, gospodyni w Pemberley dodaje z dumą: "O tak, najładniejsza panna pod słońcem. A jaka ukształcona! Gra i śpiewa przez cały dzień.". Natomiast jeżeli dobrze się wczytamy w powieść, panna Darcy nigdzie nie ma okazji do ujawnienia swoich talentów! Dobrze zatem, że reżyserzy naprawiają ten błąd i usadzają ją za fortepianem podczas pierwszej wizyty Lizzie Bennet w Pemberley. W ekranizacji z roku 1995 Georgiana brzdąka niezbyt wirtuozersko i jej gra w niczym nie przewyższa gry Elżbiety. Dlatego scenę z 2005 roku uważam za majstersztyk - Georgiana gra płynnie ten sam utwór, który ledwo wydukała Lizzie w Rosings w obecności pana Darcy'ego i lady Katarzyny. Widać, że młoda panna spędza wiele czasu przy fortepianie i sprawia jej to prawdziwą frajdę, nic więc dziwnego, że pan Darcy słucha koncertu siostry z wielką przyjemnością. A smaczku całości dodaje fakt, że Tamzin Merchant rzeczywiście sama odegrała ten utwór i  tym faktem przekonała reżysera, aby powierzył jej rolę Georgiany w filmie. Zamianę klawikordu na fortepian jestem w stanie wybaczyć.

Louise Dylan jako Harriet Smith
Rysunek i malarstwo było równie ważną umiejętnością młodej damy w świecie Jane Austen, jednak nie każda z nich celowała w tym kierunku. Te najbogatsze, jak Georgiana Darcy, panny Bertram czy Emma Woodhouse brały lekcje zarówno muzyki jak i rysunku i zapewne w obu dziedzinach dochodziły do niezłych rezultatów. W Pemberley Elżbieta podziwiała dobry rysunek ośmioletniej wówczas Georgiany, a Emma "próbowała wszystkiego i istotnie- zarówno w rysunku, jak i w muzyce zrobiła znacznie większe postępy", zaczynając się specjalizować w portretach. Ale już siostry Dashwood mimo że wychowane w zasobnym domu poświęcają się tylko jednej dziedzinie sztuki każda - tylko Elinor wybiera rysunek. Siostry Bennet nie rysują w ogóle i pewnego wieczoru u cioci Philips "pod nieobecność panów nie pozostawało im nic innego do roboty, jak tylko tęsknic do klawikordu lub też podziwiać własne nie najlepsze malowidła  na porcelanie stojącej na kominku". Zapewne porzuciły malarstwo wkrótce po pierwszych lekcjach. W "Emmie" nie ma nic na temat tego, że Harriet Smith mogła uczyć się wraz z Emmą malarstwa. Natomiast w powieści pani Weston wskazuje, że: "Emma chciałaby dopełnić luki w edukacji tego dziewczęcia (...)", choć mowa jest tylko o wspólnym czytaniu. Filmowy pomysł ze wspólnym malowaniem z 2009 roku uważam za szczególnie udany - ograniczanie edukacji Harriet tylko do nauki poprawnego używania sztućców i wydajniejszego haftowania byłoby raczej nietrafione. W końcu Harriet kształciła się w szkole dla dziewcząt, wprawdzie lokalnej i nie nadmiernie eleganckiej, ale trudno uznać, że zaniedbano by wyposażenia ją w tak podstawowe umiejętności. Malarstwo zaś podkreśla fakt, że Emma uczy swoją młodą przyjaciółkę umiejętności godnej bogatej damy, nie zaś niezamożnej dziewczyny o wątpliwym pochodzeniu, co będzie miał jej za złe pan Knightley.
Toni Colette jako Harriet Smith podejmuje "życiową decyzję"

Rozrywką dostępną dla wszystkich dziewcząt i kobiet niezależnie niemal od ich stanu majątkowego było haftowanie. Jane Austen nigdzie się o tym nie rozpisuje, było to coś tak oczywistego. Ot, pewnego wieczoru Elżbieta Bennet zajmuje się w Netherfield "jakąś robótką", a pan Bingley nie może się nadziwić: "skąd wszystkie młode damy biorą cierpliwość na zdobycie tylu kunsztów (...)Wszystkie malują na drewnie, haftują parawaniki przed kominki i szydełkują woreczki na pieniądze", zaś pan Darcy z przekąsem stwierdza, że ta lista umiejętności wyczerpuje zakres wykształcenia przeciętnej dziewczyny. Panny Dashwood zaś po przyjeździe do Londynu zostały ulokowane w dawnym apartamencie Charlotte w którym "nad kominkiem wciąż wisiał wyszywany w kolorowym jedwabiu pejzaż jej autorstwa, stanowiący dowód, ze nie bez powodzenia spędziła siedem lat w prestiżowej szkole". Już w "Dumie i uprzedzeniu" z 1995 roku widzimy Jane pochylająca się nad tamborkiem i panią Bennet z szeroką ramą do haftowania. Natomiast scena z cukierkowej amerykańskiej "Emmy" jest ujmująca także z innego powodu - dzięki niej widać, że haftowanie mogło stanowić rzeczywistą rozrywkę dla dziewcząt, umożliwiało miłe spotkania, skłaniające do osobistych pogawędek. Przyrządy do haftowania takie jak ta rama na statywie pokazują, że zabawę z igłą traktowano serio i starano się ułatwić paniom pracę. Pozornie sielska scena - spokojna praca nad haftem w ogrodzie, pod rozłożystym parasolem to wyraźny kontrast do trudnej decyzji o odrzuceniu propozycji małżeństwa pana Martina, jaką podejmuje Harriet pod wpływem zarozumiałej panny Woodhouse.

Catherine Morland w łaźniach Bath
Jako ciekawostkę można pokazać także kąpielisko w wodach mineralnych w Bath, gdzie z zapałem uczęszcza Catherine Morland wraz z przyjaciółmi w ekranizacji  "Opactwa Northanger" z 1986 roku. Rzecz na tyle stara, że ogląda się ją kiepsko, ale warto zwrócić uwagę na takie smaczki jak koedukacyjne kąpielisko, kapelusze na głowach dam i dziwne tacki-koszyczki, wypełnione kwiatami, które noszą przed sobą. Czyżby wody geotermalne były tak nieprzyjemnie pachnące?  W powieści Jane Austen prowadzi Catherine Morland zaledwie do pijalni wód, gdzie spotykali się wszyscy przyjezdni, a lecznicza kąpiel "przepisuje" tylko zreumatyzowanej pani Smith.

Jutro coś więcej o codziennych obowiązkach

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty