Rozrywki godne dżentelmena

A co robili panowie w świecie Jane Austen aby rozproszyć nudę?  Wydaje się, że spędzali czas nieco aktywniej niż młode damy i mogli swobodniej wybierać rozrywki w stosunku do kobiet. Nikt nie oczekiwał, że będą siedzieć w domu w salonie.  W "Dumie i uprzedzeniu" Jane Austen snując z panią Charlottą Collins przypuszczenia dlaczego pan Darcy zagląda na plebanię uznała, że "przyszedł tylko dlatego,  że nie miał nic innego do roboty. Ze względu na porę roku było to bardzo prawdopodobne. Wszelkie sporty zimowe już się skończyły. W domu była lady Katarzyna, książki i stół bilardowy, lecz mężczyzn nudzi ciągłe przebywanie w czterech ścianach". Doprawdy, któż chciałby siedzieć ze starą, autorytatywną ciotką!
Mówiąc o sportach zimowych Jane Austen nie ma bynajmniej na myśli narciarstwa, hokeja czy łyżwiarstwa, ale myślistwo. Co więcej, w ówczesnej Anglii polowania były traktowane jako sport. Pisarka tak oto portretuje małżeństwo Middletonów z Barton Park  w "Rozważnej i romantycznej": "Sir John był sportsmenem, lady Middleton-matką. On polował i strzelał, ona spełniała zachcianki dzieci(...)Lady Middleton miała przywilej psucia swoich pociech przez cały rok, podczas gdy sir John mógł się oddawać swoim rozrywkom tylko przez połowę tego czasu". Sezon polowań rozpoczynał się z końcem sierpnia i trwał aż do wiosny. Panowie przyjeżdżali na ten okres do swoich posiadłości ziemskich, jeśli takie posiadali albo odwiedzali zamożniejszych przyjaciół. Sezon łowiecki uzasadnia powrót pana Bingleya do Netherfield w towarzystwie pana Darcy'ego; również Charles Musgrove zaprasza kapitana Wentwortha do udziału w polowaniu. Prawie obrażona Marianne Dashwood przekonywała Edwarda, że większość dżentelmenów poluje. Przywilej polowania był na tyle mocno związany z właścicielem ziemi, że Tom Bertram uważał za stosowne tłumaczyć się przed ojcem, że wprawdzie polowali z bratem i przyjacielem w lasach rodzinnych w czasie jego podróży na Antiquę, ale zostawili najlepsze sztuki zwierzyny dla niego. W powieściach pojawiają się różne smaczki związane z myślistwem - oglądanie strzelb u rusznikarza, podziwianie psów myśliwskich, konie do polowań (huntery), pointer towarzyszący kawalerowi we wszystkich jego rozrywkach. Upolowana dziczyzna jest cennym prezentem dla niepolujących sąsiadów np. pań Dashwood, a nawet dla lokalnego klubu dżentelmenów jak w "Opactwie Northanger". Dziwnym zatem wydaje się fakt, że Jane Austen zamiłowaniem do polowań obdarza panów mniej sympatycznych, trochę bezmyślnych lub utracjuszy. "U boku mądrej żony (...) oddawałby się znacznie rozsądniejszym, pożyteczniejszym i wytworniejszym zajęciom. Po ślubie z Mary zaś pasjonował się przede wszystkim polowaniem..." - tak pogardliwie podsumuje Charlesa Musgrove. Natomiast filmowemu pułkownikowi Brandonowi polowanie przydało trochę młodości i męskości. W książce opisywany jest prawie jako weteran wojskowy, skarżący się na bóle reumatyczne i spędzający czas głównie przy kominku. Nic dziwnego, że przy pełnym wigoru panu Willoughbym wypadał bezbarwnie. Tymczasem filmowo wygląda to całkiem obiecująco - Marianne zaczyna doceniać sąsiada, który ma romantyczną przeszłość i tak jak ona ceni muzykę, a na jej obecność pobudza go do działania. Niestety wtedy pojawia się Willoughby...

Początki gry bilardowej datują się na XV wiek, Wykonanie stołu bilardowego w czasach Jane było jednak trudne i kosztowne, zatem stoły pojawiały się w zamożnych domach, ale mniej więcej na jej czasy przypada udoskonalenie kija bilardowego poprzez obłożenie jego czubka skórą. Używano też wtedy najczęściej zaledwie trzech kul. Wielbicielem tej gry był m.in. Charles Dickens. Bardzo mi się podoba wykorzystanie gry w bilard jako podkreślenie starcia dwóch światów w "Mansfielsd Park" - zauważcie, że grą zajęte są postacie przerafinowane i zmanierowane - rodzeństwo Crawford, Tom Bertram i jego przyjaciel Yates. Ceniący tradycję członkowie rodziny obserwują ich spod ściany.

O łucznictwie nie ma w ogóle mowy w żadnej powieści Jane Austen. Pokazuje to jednak dość dobrze fakt, że wówczas zamiłowanie do łucznictwa w Anglii osiągnęło swój zmierzch. W średniowieczu łuk był bronią ludzi wolnych, ale biednych. Były nawet przeprowadzane obowiązkowe ćwiczenia w każdą niedzielę, tak aby mężczyźni nie wyszli z wprawy. Wśród nich rekrutowano zawodowych łuczników, którzy stanowili naprawdę skuteczne oddziały, siejące pogrom na średniowiecznych polach bitew, np. pod Azincourt w 1410 r. (tak tak, w tym samym roku co bitwa pod Grunwaldem, tyle że w październiku). Wraz z pojawieniem się broni palnej oddziały łucznicze straciły rację bytu. Łucznictwo stało się formą rozrywki, a pod koniec XVII w. powstały pierwsze kluby łucznicze, oczywiście dla tych dobrze urodzonych. Zrzeszały raczej mężczyzn, dopiero pod koniec XIX wieku panie zaczęły być częściej  w nich widoczne. Mogę zrozumieć dlaczego - dość częsty u kobiet przeprost łokcia, czy nieco większy biust powodują uderzenia cięciwą podczas wypuszczania strzały, co jest bardzo bolesne i robi potwornie wielkie siniaki. Regencyjne cienkie sukienki i dość miękkie gorsety nie chroniły przed uderzeniami. Późniejsze stroje dawały damie znacznie większą ochronę. Zatem szczerze wątpię, czy panna Woodhouse mogłaby spędzać czas zabawiając się łukiem (pan Knightley być może), ale filmowo scena jest przepyszna - wszak oboje kłócą się o odrzucenie pana Martina przez Harriet Smith, a ich zabiegi, aby panna wybrała kandydata na męża najbardziej odpowiedniego ich zdaniem przypominają zawody właśnie. No i ta kapitalna puenta: "Try not to kill my dogs!"

O ostatniej z rozrywek Jane wspomina bardzo enigmatycznie, ale w sytuacjach groźnych. Gdy Lidia ucieka z panem Wickhamem z Brighton, pani Bennet rozpacza: "A jeszcze mój mąż wyjechał! Wiem, że będzie się pojedynkował z Wickhamem, jak go tylko spotka, a Wickham go zabije...". Na szczęście dla Bennetów do pojedynku nie dochodzi. Gdy pułkownik Brandon opisuje Elinor uwiedzenie swojej wychowanki przez Willoughby'ego wspomina "Jedno spotkanie było nieuniknione (...) Żaden z nas nie odniósł ran i dlatego wieści o naszym spotkaniu nie rozeszły się", co wzbudza wielkie przerażenie panny Dashwood. Nie jest powiedziane, że pojedynki miałyby się odbyć przy pomocy broni białej czy broni palnej. Scenarzyści BBC uznali, że pojedynek na szpady będzie bardziej malowniczy i chwała im za to. Znów wyraźnie widać, że pułkownik Brandon to nie ciepłe kluchy, tylko mężczyzną z krwi i kości i choć nie nosi już munduru, bronią posługuje się bardzo sprawnie. Rzecz w tym, że oficjalnie pojedynki były zabronione, ale tajemnicą poliszynela był fakt, że praktykowane nagminnie jako idealny sposób na obronę znieważonego honoru, zwłaszcza wśród arystokracji i innych dżentelmenów, tylko w odosobnionych miejscach, bez rozgłosu. W tym wypadku pretekstem miała być obrona honoru damy, ale w praktyce chodziło jednak o honor rodziny, splamiony utratą cnoty przez pannę. Wśród wojskowych obraza honoru miała często miejsce w przypadku błahych lub wręcz absurdalnych sytuacji (polecam - również Waszym mężczyznom, seans fantastycznego filmu Ridleya Scotta "Pojedynek" z 1977 r.), więc krew płynęła często i gęsto. W pojedynkach ginęli też znani ludzie - choćby poeci rosyjscy Aleksander Puszkin czy Michaił Lermontow, a także Alexander Hamilton, twórca amerykańskiego dolara. Dobrze urodzony mężczyzna musiał więc opanować przynajmniej podstawy szermierki, bo nigdy nie wiadomo kiedy i z której strony mogło nadejść zaproszenie nie do odrzucenia. 
Natomiast od XVIII w. elity społeczne zaczęły traktować szermierkę jako rodzaj ćwiczenia duchowego i fizycznego, a także formę rozrywki wyższego rzędu. Wydaje się zatem, że pan Darcy w Londynie ćwiczy szermierkę dlatego, że próbuje kształtować charakter i zwyczajnie potrzebuje nieco ruchu. Przy okazji walka pozwala mu na chwilę zapomnieć o Lizzy.


Na czym jeszcze czas trawili panowie - pili ostro, zażywali tabakę, zajmowali się hazardem, powozili, umawiali się z paniami lekkich obyczajów... zwyczajnie cieszyli się większą swobodą. Jane jako dama uprzejmie nie porusza tych tematów.


Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty