Bajka na dzień powszedni


 Są w życiu takie chwile, kiedy człowiek potrzebuje baśni. Baśnie nie są tylko dla małych dzieci. Dorosłym też przydaje się garść  "gwiezdnego pyłu", aby rozświetlić rzeczywistość, która wydaje się szara, przykurzona albo zwyczajnie beznadziejna. Taką współczesną bajką stał się dla mnie "Stardust" na podstawie powieści Neila Gamaina, nakręcony w 2007 r. i skutecznie rozświetlił ciemność. I chociaż nie jest to wierna ekranizacja, obie opowieści, filmowa i książkową uważam za znakomite.
Siłą napędową opowieści jest miłość, żądza władzy i pragnienie nieśmiertelności z wieczną młodością na dodatek. Te wszystkie uczucia podrywają ludzi z miejsca i każą im przemieszczać się w poszukiwaniu tego, co dla nich najcenniejsze. To z ich powodu się zabija, zadaje ból, z dnia na dzień porzuca pracę i przeskakuje przez barierę, oddzielającą dwa światy. Magiczny Mur jest symboliczną granicą od której rozpoczyna się pełna niebezpieczeństw podróż Tristana Thorna w towarzystwie wspaniałych, pełnokrwistych postaci.
Oto pierwsza z nich -panna Victoria Forester, która jest absolutnie cudowną, zepsutą do szpiku kości miejscową pięknością, w pełni świadomą wartości swej urody. Tanio się nie sprzeda - dlatego od natrętnego absztyfikanta zażyczyła sobie ni mniej ni więcej tylko gwiazdki z nieba. I Tristan Thorn jak to pokorne cielątko wybiera się po gwiazdkę do krainy czarów, choć z czasem zapomina nawet jakiego koloru są oczy Victorii.  Uwielbiam takie wredne postaci w literaturze i w filmie, bo owe "lokalne gwiazdy" niewiele osiągają -zupełnie jak w realnym życiu.

Victoria szybko zyskuje bowiem konkurentkę do serca Tristana, w postaci upadłej gwiazdy Yvaine. Nie żeby ta niebiańska panna była milsza niż zarozumiała piękność z angielskiego miasteczka. Temperamentna córa księżyca ma w nosie ludzkie pragnienia i wcale nie ma ochoty zostać urodzinowym prezentem dla innej kobiety i nie trzeba się nawet zastanawiać dlaczego. A Tristan nie zdaje sobie sprawy z cudaczności tego pomysłu.
Perypetie kochanków są zwykle najnudniejszym wątkiem w każdej opowieści. Ot, nie lubią się często na początku, wygłaszają banały o miłości i zachwycają się tym chyba tylko nastolatki. Ale kiedy Yvaine dosiada jednorożca, kiedy Tristan spieszy jej na ratunek, a gwiazda wygłasza mu te swoje tyrady o bezinteresowności uczucia, człowiek przypomina sobie "lepsze czasy", kiedy bywał jeszcze romantykiem i o miłości zaledwie śnił... Kiedy pojawiła się owa "damsel in distress", zrobiło się tak bajkowo...
W każdej magicznej opowieści powinien pojawić się przynajmniej jeden książę z bajki. Oto książę Septimus, najmłodszy syn króla. Ale to nie jest taki zwykły książę z dywanem na plecach, który gardząc przepisami bhp wspina się po linie do najwyższej wieży, aby uwolnić z niej płaczącą księżniczkę (o wyleniałym ze starości warkoczu, hyhy). To bardzo współczesny  i renesansowy zarazem książę, który nie gardzi żadnym środkiem, aby sięgnąć po upragnioną ojcowską koronę. Człowiek z krwi i kości, o dziwo obdarzony sarkastycznym poczuciem humoru.  Pokazuje jedno - bycie władcą to odpowiedzialne zajęcie, a władzę osiąga się nie zawsze dozwolonymi sposobami.Właściwie to zawsze brudnymi sposobami. Gdyby poprzestał na uznaniu się za króla kto wie, pewnie by panował nad Cytadelą Burz, zapewne krwawo. Ale jemu zamarzyła się nieśmiertelność, no i zupełnie nic z tego nie wyszło.

Towarzyszący mu "chór wujów", czyli duchów zgładzonych braci jest bardzo malowniczy i jeszcze zabawniejszy. Trochę jak w tragedii greckiej, dodaje smaku i rozbraja komentarzami z zaświatów. Szkoda, że rozpływają się w powietrzu wtedy, kiedy przydaliby się najbardziej.




Moją ulubienicę zostawiłam sobie na koniec. Michelle Pfeifer podziwiam od lat i zawsze kojarzyła mi się z jasnymi, dobrymi rolami. Fascynujące jest to, że jest nadal przepiękna kobietą pomimo upływu czasu. Na tym zdjęciu widać jej zmarszczki w kącikach oczu, ale pomimo dość zaawansowanych lat wygląda wspaniale.Wredną wiedźmę zagrała brawurowo. Jako Lamia, królowa czarownic udowadnia, że zło to niekoniecznie odrażający wygląd i całkiem udatnie kryje się pod ujmującą powierzchownością i manierami prawdziwej damy. Nawet przez chwilę można uwierzyć, że ma uczucia...


Serce gwiazdy pozwala jej odzyskać młodość i siły magiczne. W starym rydwanie ciągniętym przez kozły "pędzi" więc przez świat aby złapać Yvaine i wyciąć jej serce. Interesujące jest, że skupiają się w niej stare tradycje z mitologii Celtów, Greków, Skandynawów i tradycji żydowskiej.W rydwanie zaprzężonym w kozły podróżował wszak germański bóg Thor, Lamia to imię greckiego demona, który pożerał dzieci (po śmierci własnych, spłodzonych z samym Zeusem), Lilim do których należy to w tradycji judaistycznej żeńskie demony, córki pierwszej żony Adama- Lilith i anioła śmierci Samaela, które porywają i zabijają dzieci i młodych mężczyzn. W powieści nosi imię Morwanneg, które znacznie lepiej pasuje do tradycji celtyckiej.
Dla ścisłości mamy tam trzy Lilim, które uznawane są za władczynie czarownic. To dość czytelne nawiązanie do Makbeta, w którym pojawiają się trzy wiedźmy (weird sisters). do opowieści wnoszą... hm łagodnie mówiąc głęboką tęsknotę za młodością i pięknością. Są stare, doświadczone i mądre, ale nigdy nie przestaną być zazdrosne o młode kobiety o ptasich móżdżkach, ale wspaniałych ciałach i gładkich twarzach. Jak każde kobiety?


Trzy czarownice mieszkają w pałacu, ale zwykłe wiedźmy żyją czasem w wozach cygańskich, są brudne i złośliwe jak Rynsztokowa Sal, a równocześnie napełnione strachem. Strach przemieszany z zuchwałością to najbardziej paskudne cechy. nie tylko nie pozwalają niczego osiągnąć w życiu, ale generują same kłopoty i ostateczny upadek. Instynkt samozachowawczy napędzany strachem poddaje czasem rozsądkowi kiepskie pomysły.

Zabawne, ale w bajkach zwyciężają zawsze wyraziste postawy, dobre, czy złe, ale nigdy letnie. Naginanie praw do własnych potrzeb, płaszczenie się i chciwość są nie tylko nikczemne, ale sprawiają, że tacy ludzie jak Sal czy paser z portowego miasteczka od wielu lat stoją w miejscu, wegetując na obrzeżach społeczeństwa. Gubią nie tylko radość życia, ale także zdolność do pójścia w górę, do wywalczenia sobie lepszego losu. Strach i usłużność ich dusi.


Pozostaje jeszcze wspomnieć o warstwie wizualnej filmu. Te schody wydają się być stworzone do tego, aby prosto na salę balową schodziły po nich piękne damy w strojnych sukniach. To pałac czarownic. Suknie w filmie rzeczywiście są piękne, choć jedynie luźno nawiązują do XIX wiecznych. Malownicze plenery pozwalają wędrować z przyjemnością po krainie magii i tęsknić do jakiegoś urlopu, aby samemu móc to wszystko zobaczy na własne oczy.

Dobre filmy to często filmy drogi. Wędrówka zawsze pozwala bohaterom przewartościować coś, dorosnąć, zmienić swoje życie. Droga odmienia uczucia i nastawienie, a przede wszystkim ubogaca o nowe doświadczenie. Najpiękniejsze zaś jest to, że wędrówkę można podjąć mając lat zarówno -naście, jak i -dziesiąt, a bajka sąsiaduje z naszym życiem zaledwie przez mur. Myślę, że nie należy pilnować wyrwy w murze, tylko pozwolić sobie na przejście przez nią. 


Komentarze

  1. Oglądałam ten film jakieś trzy lata temu. Pamiętam, że zrobił na mnie spore wrażenie. Michelle Pfeifer jak zawsze znakomita!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gosiu! Nigdy nie czytałam tak świetnej i analitycznej recenzji filmu! Stardust oglądalam jakiś czas temu i oczywiście mnie zachwycił - było nie było - moje ulubione klimaty :) Muszę koniecznie sobie odświeżyć, zwracając baczną uwagę na analogie mitologiczne (dzięki za objaśnienia :) , traktowałam ten film jako lekką bajkę a tutaj takie nawiązania :) Michelle Pfeifer uwielbiam, a szczególnie w filmach fantasy. BTW: widziałaś Ladyhawk?

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, Ladyhawk też była niezła.Ale ciągle mam nadzieję, że w filmach historycznych i fantasy najlepsze jeszcze przed nami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z historii to ja wiem tyle, co się naumiałam z Kaczmarskiego ;) Fantasy idzie ku dobremu, jeżeli tylko RR Martin nie zamorduje wszystkich fajnych postaci...

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ten film (książkę też)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty