Jak zrobić wrażenie na balu


 Miło czasem poczuć się trendsetterką. Tym bardziej cenne wrażenie, kiedy na co dzień kobieta nie umie się ubrać.   Osobiście nie umiem kombinować z codziennymi ciuchami tak, żeby zawsze wyglądać świetnie. Nie przepadam za prasowaniem, część mojej szafy jest w takich kolorach, że zupełnie nie odpowiada mojej urodzie, nowe rzeczy pojawiają się rzadko, a waga też nie stoi w miejscu i daje znać o sobie nadprogramowymi fałdkami albo ogólnie nieładną linią ciała. Ale na specjalne okazje lubię się tak wystroić, że nie ma obawy, że ktoś mnie nie dostrzeże. Oto pięć rad jak stworzyć niezapomnianą "kreaturę".


1. Spełniaj swoje marzenia

fot. Ula Mirek
Każda dziewczyna pewnie marzy w którymś momencie o jakiejś niespotykanej kreacji. Może o zielonej krynolinie Scarlett O'Hara,, może o rozkloszowanej sukni Kopciuszka, może o obcisłym stroju Kobiety-Kota. Mi się marzyło takie oto XII wieczne bliaud z szerokimi rękawami. Ponieważ nie ma u nas imprez reenactingowych z tego okresu (a na takiej paradzie do sukni potrzebny byłby jeszcze zamek i dzielny rycerz, oraz smok), suknia posłużyła jako kostium  księżniczki na Tolk-folku, zbierając gorące pochwały. Suknia wymaga jeszcze dopracowania, ładnego obszycia dekoltu i rąbków, podszycia rękawów innym materiałem, ale już nadaje się do użytku. W takich szatach można poczuć się naprawdę pięknie i kobieco. I cóż z tego, że są z innej epoki - kiedy dodają uroku i jakiegoś takiego specjalnego klimatu każdej imprezie. 



fot. Modny Kraków
2. Nieoczekiwany fason i kolor

Tą suknię szyłam specjalnie na pierwszy bal szkocki w Krakowie. Wyszła klasyczna empirowa suknia, która dzięki temu, że pani krawcowa zastosowała szlachetny, połyskliwy materiał, wyglądała bajecznie. Nie wymagała absolutnie żadnych ozdób i dobrze współgrała z dość prostymi fryzurami. To była jedyna empirka na tym balu - a na następnym dwie kolejne dziewczyny uszyły sobie takie, choć z innych materiałów. Teraz na szóstym balu szkockim empirek było mnóstwo. Sukienkę tą ubrałam także na "zwykły" bal, bez określonej stylizacji i narzuconego dress code'u. Wyraźnie wybijała się w morzu czarnych, smutnych kiecek i krótkich sukienek, może i wygodnych, ale chyba za mało odświętnych. Moi partnerzy do tańca pytali mnie, czy przypadkiem nie uciekłam z własnego wesela, bo ta biała, połyskliwa kreacja była taką jedyną na sali i zdecydowanie intrygowała.


fot. Elek

3. Piękny krój i detal

Na weselu kuzynki w środku upalnego lata nie wypadało pojawić się w nadzwyczajnej kreacji, aby nie odwracać uwagi od panny młodej, poza tym w długich i zbyt strojnych sukniach już się przestaje chodzić na takie imprezy. W niewielkim butiku na Starowiślnej w Krakowie znalazłam więc tą chabrową sukienkę koktajlową. Sekret jej ładnego układania się tkwił w tiulowej halce z falbankami pod spodem i spódniczce skrojonej z pełnego koła. Fantastycznie pracowała w tańcu, jednocześnie nie odsłaniając tego co nie trzeba. Halka i pasek były w kolorze fuksji, który zastosowany w takiej ilości  zupełnie nie raził, a dodawał interesującego pazurka całości kreacji. I niby zwyczajna, a spośród mnóstwa krótkich sukienek była moim zdaniem najładniejsza, ponadto wizualnie odejmowała kilka lat.




fot. Ilia van der Pavert
 4.Zderzaj konwencje

O tak, najbardziej w pamięć zapadają niekonwencjonalne rozwiązania. Ponieważ moja empirowa sukienka dokonała wreszcie żywota, postanowiłam sprawić następną. Ale ponieważ empirek w moim środowisku się namnożyło co niemiara, wiedziałam, że musi być inna. Postanowiłam zatem poprosić panią krawcową o open-robe z wierzchnią warstwą uszytą z tartanu. Dostałam zatem empirową suknię o wyraźnie szkockim charakterze, który bardzo mi odpowiada, pomimo tego, że suknia jest raczej spacerowa niż balowa, w sam raz na regencyjny piknik. Ale intuicja mnie nie zawiodła - drugiej takiej nie spotkałam. Poza tym będę mogła dowolnie zmieniać wierzchnie warstwy zależnie od nastroju i chęci.



5. Dodatek uczyni cuda
 
fot. Krzysztof Wejdman

Nieraz nie trzeba wielkiego balu, aby ubrać niezwykły strój. W karnawale organizujemy zwykle szkocko-irlandzką potańcówkę (ceili) w przebraniach. Na jednym z takich ceili tematem przewodnim był Dziki Zachód, zatem większość panów wybrała stylizacje kowbojów, a pań - kurtyzan z saloonów. Natomiast mój strój "przyzwoitej", kwakierskiej niemal osadniczki byłby bardzo zwyczajny i nie zapadający w pamięć - ot długa spódnica i bezkształtna brązowa kamizelka na białej bluzce, gdyby nie ten fantastyczny słomkowy kapelusz. Dzięki podwiązaniu go wstążką skutecznie udawał budkę (bonnet) z wielkim rondem i bardzo malowniczo prezentował się na zdjęciach. Oczywiście strój rzucał się w oczy, bo był inny od tych gorsetów i podwiązek, jednak to właśnie kapelusz zwieńczył dzieło i tak naprawdę stworzył tą stylizację.

Karnawał jeszcze trwa - zatem życzę Wam udanych własnych stylizacji. 

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty