Krem z pasieki

Po zimie mam problem z przesuszoną cerą. Krem z kwasem hialuronowym z Bielendy nie sprawdził się, był za lekki, a kwasu hialuronowego miał chyba niewiele.  A ze w lodówce wciąż czekają półprodukty, ugotowałam znów własne mazidełko.

 Jako baza posłużył mi przepis na krem pomarańczowy z woskiem pszczelim, a tym razem użyłam oleju z nasion herbaty i olejku Alterra Pomarańcza i Brzoza. Ten drugi jest na tyle aromatyczny, że nie był już potrzebny olejek eteryczny.

 Natomiast ekstra dodatkami (tak po 5 ml) były: 

  • kwas hialuronowy
  • mleczko pszczele w glicerynie
  • wyciąg z żeńszenia
  • miód wielokwiatowy

Gliceryna i kwas hialuronowy mają zdolność do wiązania wilgoci i to one tak naprawdę będą tutaj odpowiedzialne za wzrost poziomu nawilżenia w skórze.  Ale dodatkowe składniki mam nadzieję zadziałają bardziej długofalowo.

Wyciąg z żeńszenia w postaci proszku ma mieć działanie antyoksydacyjne, rewitalizujące, regenerujące i poprawiające ukrwienie skóry.Póki co to sprawił, że krem jest ciemnożółty, ale to mi zupełnie nie przeszkadza.

To co mnie najbardziej tutaj interesuje, to mleczko pszczele. Po raz pierwszy dodałam go do kremu, choć w kosmetyce i lecznictwie używane było od wielu lat. Mleczko pszczele wydzielają młode"zwykłe" pszczoły przez pierwszych kilka dni życia. Karmią nim wówczas matkę pszczelą - królową, dzięki czemu jest dużo większa niż inne pszczoły, żyje dłużej i jest bardzo płodna. Zawiera więcej witamin niż miód i pyłek kwiatowy, stwierdzono w nim obecność ponad 20 makro-i mikroelementów. Mleczko posiada ponadto właściwości bakteriostatyczne i bakteriobójcze, przyspiesza proces odnowy tkanek miękkich. Dlatego jest szeroko stosowane w dermatologii, w tym w leczeniu łojotoku i egzemy. Natomiast w kosmetyce stosuje się go ze względu na pomoc w odnowie skóry, od suchej po tłustą. Tonizuje, poprawia nawilżenie i elastyczność.

Miód stosowałam dość często, ale głównie na włosy i do ust. Zaryzykowałam i dodałam do kremu. Miód ma podwyższać napięcie skóry, zmiękcza i wygładza. Poprawia ukrwienie, przez co ma szansę zadziałać na zmarszczki. Ponadto odkaża. W miodzie zakonserwowano podobno głowę króla Kazimierza Warneńczyka i po wielu latach pokazywano ja polskim posłom w Turcji. Miód tez zostawia cienka warstwę na skórze, ale nie tłustą.

Krem znów mi się rozwarstwił w górnej części słoika, co mi nie przeszkadza zupełnie.Jest wyraźnie tłusty i rozprowadzony cienką warstwą po skórze wchłania się po kilku godzinach dopiero, pewnie także poprzez spory dodatek wosku pszczelego. Nawilżenie skóry odczuwalnie wzrosło, podobnie jak wygładzenie i napięcie.  Co ciekawe, krem wklepuję też w skórę wokół oczu i nie mam absolutnie problemu ze łzawieniem oczu czy uczuciem ciężkości. Do tej pory nie znalazłam kremu pod oczy w sklepie, który byłby tak dobry. Jednak nadal bez warstewki kremu czuję wysuszenie skóry na policzkach.

Podsumowując - wyszedł mi dobry krem na koniec zimy-wczesną wiosnę. Latem pewnie będzie za ciężki i wtedy można będzie pożegnać się z lanoliną w składzie i zmniejszyć ilość wosku pszczelego, aby konsystencja była przyjaźniejsza wysokim temperaturom. No i może coś trzeba będzie zrobić z tym rozwarstwianiem.

Komentarze

  1. Dla mojej mieszanej skóry taki krem może być za ciężki, ale na jesień-zimę chętnie wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mailais!

    Do nawilżania pod oczy polecam surowe masło shea jest idealne (i nie tylko pod oczy :)
    Z kremu nie wyrzucaj lanoliny, bo genialnie nawilża. Na ZSK jest receptura na Mazidło na suchą popękaną skórę, bardzo polecam - wyleczyla mojej znajomej pięty, na których miała rowy mariańskie :)
    Ostatnio odkryłam recepturę na domową wazeline (z lanoliną) - cudo!!!
    Tutaj wpis: http://www.kaila.pl/jak-zrobic-wazeline-w-domu/
    Przy okazji przetestowałam olejek eukaliptusowy jako dodatek, gdy mnie ostatnio katar złapał - działa perfekcyjnie!

    pozdrówka
    Kaila

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty