Ulubione kosmetyki III

Muszę przyznać, że latem trochę przesadziłam ze zmuszaniem włosów do czegoś, czego nie lubią. W czerwcu mniej więcej stwierdziłam, że ponieważ włosy są już dość gładkie, suche końcówki zostały przycięte, a do tego dostały wystarczającą porcję olejów, mogę nieco zaszaleć i powalczyć o objętość przy pomocy protein. Do tego używałam głównie humektantowej maski aloesowej Natur Vital i chodziłam do pracy z mokrymi włosami, pozwalając im schnąć naturalnie. Po miesiącu takiego traktowała zbuntowały się i przesuszyły. Końcówki znów zaczęły się kruszyć. Jak pies z podkulonym ogonem wróciłam stopniowo do pielęgnacji emolientowej. W ostatnim czasie wypróbowałam trzy kosmetyki, których do tej pory nie miałam i muszę powiedzieć, że sprawują się całkiem nieźle. 

 Na pierwszy ogień poszedł Szampon Lniany z Barwy. W zasadzie jest zwykłym szamponem z dodatkiem SLES, oczyszczającym i niby nie ma co spodziewać się po nim super pielęgnacyjnego działania. Jednak ma w składzie kilka składników, które sprawiają, że nie usuwa sebum z włosów z siła Domestosa: lanolina oksyetylenowana, ekstrakt z lnu, kwas linolowy, caprylic trigyceride. Do tego trochę witamin i bioflawonoidów.  Dla mnie bomba, taki szampon z fazą emolientową. Choć wiadomo, że taki szampon przeznaczony jest przede wszystkim do skóry głowy, bardzo zadowolona była z efektów, jakie daje spływająca po dolnej partii włosów piana - tworzyła na nich lekki film, który utrzymywał się po spłukaniu. Włosy na długości zmiękły, przesuszenie powoli zaczęło ustępować. Na plus zaliczam jeszcze dodatek piroksydyny (witaminy B6), stosowanej jako naturalny filtr przeciwsłoneczny. Zatem mamy szampon w sam raz na lato.

Drugim ciekawym szamponem z fazą tłuszczową  jest Joanna Naturia  z kokosem i migdałem. Według opisu na butelce ma to być szampon z odżywką, ale ja tego typu kosmetyków nie stosuję samodzielnie. Chociaż dość daleko w składzie ma zapowiadany olej kokosowy i olej migdałowy, są na tyle wyraźnie wyczuwalne przy myciu, że istotnie pielęgnują włosy na ich długości. Jak wszystkie szampony Joanny ładnie pachnie i jest bardzo niewydajny przez swoją dość rzadką konsystencję. I ma jeszcze jeden minus, o którym doczytałam już w domu, to jest konserwant DMDM Hydantoin. Tak więc mogę ten szampon polecić do krótkiego stosowania np. podczas wakacyjnego wyjazdu, także z uwagi na poręczną butelkę.

Aby wspomóc w działaniu oba szampony, dobrałam jeszcze odżywkę  Garniera z olejem arganowym i żurawiną, przeznaczoną do włosów farbowanych. Aktualnie nie mam żadnego koloru na głowie, więc nie sprawdzę, czy chroni kolor, ale jako odżywka emolientowa działa zupełnie poprawnie. Ma w składzie mniej oleju niż Avokado i Karite, ale też ładnie utrzymuje poziom nawilżenia. Potrzebowałam własnie czegoś "w pół drogi" pomiędzy bardzo tłustą odżywką a lekkim nawilżaczem, aby nie przeciążyć włosów substancjami filmotwórczymi. W roli wspomagacza spisuje się bardzo dobrze. Do tego ładny zapach, dobra konsystencja i wydajność. Od czasu do czasu będę do niej wracać.

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty