Clementina Walkinshaw - Kopciuszek który został na balu

Gdyby Kopciuszek został na balu, a może i po nim w królewskim pałacu, wyszedłby z tego romans, nie małżeństwo. Historia zna takie przypadki, oj zna. Pozostańmy w mojej ukochanej XVIII wiecznej Szkocji, to się przekonamy. Chociaż imię Pięknego Księcia Karolka często było łączone różnymi szkockimi damami, z jedną z nich na pewno łączył go trwały związek, a może i głębsze uczucie. Clementina Walkinshaw żyła z nim przez kilka lat w nieformalnym związku i została matką jego jedynej córki Charlotty. Wydawałoby się, że wygrała los na loterii, spotkała swojego romantycznego księcia z bajki. Ale prawdziwe życie to nie baśń i wymarzony książę okazuje się być czasem skończonym łajdakiem, a nie idealnym partnerem. Pomimo to Clementina przez całe życie znajdowała w sobie mnóstwo odwagi, aby dokonywać niełatwych wyborów, ale równocześnie zachować godność osobistą w upokarzających relacjach i niesprzyjających warunkach finansowych. Pod koniec życia została uhonorowana tytułem hrabiny d'Alberstroff, choć sam tytuł nie przyniósł jej ani poważania ani dostatku. Nie każda historia miłosna kończy się happy endem.

Portret Allana Ramsay'a z
ok.1746 roku - wtedy Clementina
poznała swojego księcia
Nie do końca wiadomo, kiedy się urodziła - jedne źródła podają lata 1719-1720, inne 1726 rok. Pochodziła z dobrej, zamożnej rodziny Johna Walkinshaw of Barrowfield and Gamlachie i Catherine Paterson. Rodzice byli zdeklarowanymi jakobitami, ojciec walczył w powstaniu w 1715 roku, a później służył Staremu Pretendentowi, czyli ojcu Karola Edwarda Stuarta, jako tajny agent w Wiedniu. To dzięki staraniom Walkinshawa udało się oswobodzić z więzienia w Innsbrucku matkę Karola, Marię Klementynę Sobieską, która jechała jako narzeczona do wygnanego króla Jamesa. Za te usługi oddane sprawie jakobickiej królowa Maria Klementyna uhonorowała rodzinę i została matką chrzestną najmłodszej córki Walkinshawa, po której dziewczynka otrzymała imię, a królowa także sponsorowała jej naukę. Podobno  mała wychowywała się raczej na kontynencie, choć jej matka mieszkała w Szkocji i w 1722 roku wraz z córkami (miała ich łącznie 10) została zaprezentowana u angielskiego dworu (hanowerskiego).Wątpię jednak, żeby 2- lub 3-letnią Clementinę zaprezentowano u dworu.  Choć panna pochodziła z rodziny protestanckiej, zdecydowała później o przejściu na katolicyzm, zatem pobyt w szkole, zapewne przyklasztornej mógł być decydujący w przypadku konwersji. Możemy więc przypuszczać, że kulturowo związana była bardziej z Europą kontynentalną i w szkole nabrała odpowiedniej ogłady, właściwej damie.Oczywiście zakres takiej edukacji był raczej niewielki jak na dzisiejsze standardy - muzyka i taniec, może języki obce takie jak francuski, włoski czy łacina, eleganckie zachowanie, robótki ręczne. W Szkocji młody książę spotykał piękniejsze, bogatsze, bardziej utytułowane damy (o niektórych pisałam tutaj), ale niewiele z nich mogło się poszczycić kontynentalną edukacją.Wychowanemu na wygnaniu księciu Karolowi mogło to bardzo odpowiadać i zwrócił uwagę właśnie na Clementinę. 

 Ot, młoda brzydulka z wielkim nosem.Artysta nieznany, portret 
powstał w latach 1740-45.
Przypuszczalnie Clementina po zakończeniu edukacji dołączyła do matki w Glasgow. Kiedy pod koniec grudnia 1745 roku Bonnie Prince Charlie dotarł do Glasgow, cofając się z hrabstwa Derby, książę czuł się nie najlepiej ze świadomością, że musiał odstąpić od marszu na Londyn i zawrócić do Szkocji. Jego armia była w opłakanym stanie, żołnierze odziani w łachmany nie mieli butów. Początkowe uniesienie, które udzieliło się powstańcom gdzieś zniknęło - niektórzy z nich zdezerterowali zaraz po tym, jak dostali nową odzież. Protestanccy mieszkańcy Glasgow nie popierali sprawy wygnanego księcia, który zapowiadał powrót katolickich porządków i pomagali mu raczej pod przymusem. W przeddzień sylwestrowego dnia książę urządził przegląd wojsk, który wypadł żałośnie - widzów było tego dnia znacząco więcej niż żołnierzy. Wsparcie kilku wiernych jakobitów, w tym rodziny Clementiny było bardzo ważne w tym okresie. Panna Walkinshaw została mu zapewne przedstawiona jako córka bogatej i oddanej jego sprawie damy. Może zbliżyli się do siebie podczas szkockiego Hogmanay, czyli obchodów Sylwestra i Nowego Roku - w Glasgow jest to czas urządzania tradycyjnych przyjęć z muzyką, tańcami i dobrym jedzeniem. Myślę, że nawet niezbyt pięknej przecież, ale uroczej Clementinie nietrudno było oczarować księcia, prezentując efekty kontynentalnej edukacji i obycie w świcie. Na pewno młoda, oddana dziewczyna mogła mu zapewnić psychiczne wsparcie w tych trudnych dniach. Znajomość prawdopodobnie się przedłużyła, bo Clementina była także obecna w domu stryja Patersona, w Bannockburn House w styczniu 1746 roku, gdzie Karol Stuart założył swoją kwaterę główną. Niektóre źródła podają, że Clementina dopiero tam poznała księcia - ale co miałaby robić w domu stryja tak bez powodu? Wydaje mi się, że raczej pojechała za Nim... W każdym razie po wygranej przez księcia bitwie pod Falkirk w dniu 17 stycznia 1746 roku była na miejscu i mogła pielęgnować go z oddaniem w chorobie - romantyczne książątko przeziębiło się podczas bitwy. Chociaż nie ma dowodów na to, że zostali wówczas kochankami, wydaje mi się, że mogło tak się zdarzyć. Jakobici krytycznie oceniali przedłużony pobyt w Bannockburn House, jakby zarzucając Młodemu Pretendentowi, że pod pozorem choroby poświęca się miłości, zamiast wykorzystać jakoś to zwycięstwo. W każdym razie Clementina miała złożyć obietnicę, że nie opuści księcia bez względu na okoliczności. Jednak już chwilę później tracimy ją z oczu na kilka lat. Nie wiemy nic o tym, żeby towarzyszyła księciu w czasie bitwy pod Culloden 16 kwietnia 1746 roku, która zamieniła się w rzeź jakobitów, ani podczas ucieczki na Hebrydy. Na pewno nie popłynęła z nim do Francji z wyspy Skye - podczas tej ucieczki pomogła księciu inna wspaniała kobieta, Flora MacDonald.

Portret przypisywany Allanowi Ramsayowi
- jednak według najnowszych badań
prawdopodobnie nie przedstawia Clementiny
Piękny Książę Karolek do Szkocji już nigdy nie wrócił i z czasem musiał pozbyć się marzeń o królewskiej koronie. Udał się do Francji, gdzie jakby dla odreagowania rozpoczął zycie bon vivanta i wdał się w romans najpierw ze swoją młodą kuzynką i żoną przyjaciela, Marie Louise de La Tour d'Auvergne, którą opuścił pod presją jej rodziny, kiedy zaszła w ciążę (urodzony z tego związku syn zmarł w niemowlęctwie), następnie z ponad czterdziestoletnią księżną de Talmont. Jego sytuacja osobista i polityczna pogorszyła się w 1748 roku, kiedy został wydalony z Francji na mocy pokojowego traktatu z Aix-la-Chapelle, kończącego długotrwałą wojnę pomiędzy Anglią i Francją. Francja straciła pretekst i chęć do pomocy szkockiemu księciu na wygnaniu. Książę żył więc życiem tułacza, choć w lepszych warunkach niż w Szkocji. Clementina miała zostać kanoniczką w Belgii, jednak chyba nie czuła powołania do życia zakonnego. Książe Karol zatrzymując się w Liege w 1752 roku usłyszał, że Clementina przebywa w Dunkierce i znajduje się w opłakanych warunkach materialnych. Skąd tam się wzięła - nie wiemy. Książę posłał jej garść złota w prezencie i zaproszenie, aby dołączyła do niego jako jego kochanka. Nie była księżniczką, więc nie mógł wówczas zaproponować jej małżeństwa. Ze strony Clementiny to na pewno musiało być głębokie uczucie, zdolne do najwyższych poświęceń - zgodziła się na wątpliwy moralnie związek z człowiekiem, którego praktycznie nie znała, a który nie był już tym samym Pięknym Księciem, którego pielęgnowała w Bannockburn. Charles miał świadomość upływającego czasu, który pod każdym względem działał na jego niekorzyść. To na nim spoczywał obowiązek przedłużenia rodu Stuartów, a więc musiał jak najszybciej postarać się o legalnego męskiego potomka. Im więcej czasu upływało od powstania, tym mniej władców miało ochotę popierać jego plany odzyskania brytyjskiego tronu. Utrzymywał się tylko dzięki finansowemu wsparciu papieża i cały czas borykał się z brakiem pieniędzy. Ponadto zdawał sobie doskonale sprawę, że angielski rząd cały czas obserwuje jego poczynania i najchętniej usunąłby go całkowicie. Nawarstwiające się problemy, brak perspektyw i de facto ciągła obawa o życie spowodowały, że Charles coraz częściej zaglądał do kieliszka i wyładowywał swoją złość na kochance. Kłótnie między nimi stają się codziennością, dochodzi do rękoczynów i scen zazdrości. W dodatku Clementina nie ma najlepszej "prasy" u jakobitów - uważają ją za ladacznicę, kobietę pozbawioną manier i również skłonną do alkoholizmu, która przynosi wstyd ich księciu. Przypuszczalnie źródło ich niechęci leżało nie w charakterze i zachowaniu młodej kobiety, tylko zupełnie gdzie indziej - podejrzewali ją o bycie angielskim szpiegiem i sekretne działanie na rzecz dynastii hanowerskiej. Podejrzenia miały się wziąć stąd, że jej starsza siostra służyła najpierw jako pokojówka, a następnie gospodyni w domu księżnej wdowy po hanowerskim księciu Walii i jakobici uważali, że pod pozorem siostrzanej korespondencji wymieniane są ważne informacje. Po roku Clementina rodzi córkę Charlotte, ale Charlesa to nie cieszy. Córka to kolejny wydatek na nianie i guwernantki. Ale z czasem polubi tą malutką "Pouponne", jak ją nazywał. Uczucia rodzinne nie stonowały jednak złych nawyków i książę dalej źle traktował swoją metresę, nie starając się w ogóle zmienić. Z drugiej strony nie reagował na prośby ojca o postaranie się o legalną żonę, więc może jednak po swojemu kochał pannę Walkinshaw...

 
Artysta na razie niezidentyfikowany,
portret miał powstać ok. 1760 roku.
Clementina wytrzymała w tym trudnym związku osiem lat. Wreszcie jej cierpliwość się wyczerpała  - zabrawszy córkę, uciekła w 1760 roku do klasztoru wizytek w Paryżu. Pisała czasem do Charlesa, deklarując trwałe uczucie, ale podkreślając, że nie może z nim być dalej w obawie o własne życie.Ten portret obok powstał w tym okresie, choć Clementina wygląda na nim bardzo młodo. Myślę jednak, że jej smutna, delikatna twarz dobrze oddaje to, że latam żyła w upokarzających relacjach ze złamanym księciem. Wieloletni kochanek nie odnalazł jej - szukał tylko córki, ale po krótkim okresie zaprzestał poszukiwań. Czasem jeszcze tylko wspominał, że Clementina była mu jedyną pociechą na wygnaniu. 
Clementina nie miała żadnego majątku. Pieniądze na utrzymanie jej i córki zapewniał początkowo "teść", później "szwagier", kardynał Henry Stuart. Zapewniło jej to względną niezależność finansową i umożliwiło kształcenie Charlotty. Nareszcie zaznała spokoju, choć dopiero jako pensjonariuszka w klasztorze, od którego wcześniej tak uciekała. Clementina starała się jeszcze, aby Charles uznał oficjalnie Charlotte za córkę, ale udało się to osiągnąć dopiero w 1783 roku. Charlotte już jako księżniczka Albany dołączyła wówczas do ojca i osłodziła mu ostatnie lata życia. Clementina nigdy swojego ukochanego już nie spotkała. Przeżyła go o czternaście lat i zmarła we Freiburgu w Szwajcarii, nie pozostawiając po sobie prawie żadnego majątku. I to już koniec bajki...

Historia Clementiny to taka ciemna strona bajki o Kopciuszku. I książę nie taki jak trzeba i wcale nie żyli długo i szczęśliwie. Los może trochę odpłacił księciu, którego później zdradziła i zostawiła oficjalna młoda żona. Ale cóż z tego, kiedy Clementina nie weszła już w żaden związek, a córka Charlotte poszła w ślady matki, nie mając nadziei na dobre zamążpójście - została kochanką kardynała de Rohan i urodziła mu trójkę nieślubnych dzieci. Pieśni się o Clementinie nie śpiewa, pozostaje tylko ubolewać nad jej losem. Dobrze że Kopciuszek przynajmniej uciekł z balu i nie dal się łatwo znaleźć, bo gdyby wyszedł z tego taki sam romans... byłaby to okropnie smutna bajka.

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty