Jeanie Cameron - piękna awanturnica



Ten piękny portret namalował ok 1740 roku szkocki malarz Allan Ramsay, jeden z najlepszych portrecistów XVIII wieku. Tradycja mówi, że wizerunek ten przedstawia Jeanie Cameron, legendarną metresę Bonnie Prince Charliego i kobietę, która stanęła na czele swojego klanu i poprowadziła go do walki podczas powstania jakobickiego w 1745 roku. Legendarną, bo o jej życiu opowiadano wiele historii, ale dzisiaj nie mamy już pewności czy którakolwiek z nich jest prawdziwa. 
Jeanie Cameron musiała być kimś w rodzaju celebrytki w swoich czasach, ówczesną szkocką Dodą czy inną Kim Kardashian. Było o niej głośno, gdyż łamała ówczesne reguły społeczne i dobrze się czuła w roli sezonowej gwiazdki. Ale oprócz chaotycznych wspomnień  nie zostawiła po sobie niczego poza tymi pięknymi wizerunkami.


Skandalistka

Jeżeli przyjmiemy, że legenda mówi o dzielnej kobiecie, która stanęła na czele swojej rodziny i poprowadziła ją do walki w powstaniu, prawdopodobnie będzie chodzić o Jeanie Cameron of Glendessary, która w pełni zasługuje na to, aby pieśni o niej śpiewać. Dzisiaj pewnie regularnie gościłaby na łamach kolorowej prasy. A ploteczki o jej życiu są bardzo emocjonujące, nawet w dzisiejszych bezpruderyjnych czasach. 
Jean Cameron na XIX wiecznej rycinie
Urodziła się w 1695 roku w zamożnej rodzinie Cameronów z Glendessary. Rodzina oczywiście zapewniła jej wykształcenie godne damy, posyłając ją do ciotki w Edynburgu, u której miała nabrać ogłady, ale temperamentna panienka w wieku szesnastu lat wdała się w romans z lokajem, a nawet zdarzyło jej się odwiedzać dom publiczny w celach rozrywkowych. Aby zapobiec dalszym nieszczęściom wysłano ją do przyklasztornej szkoły we Francji. Ponieważ jednak nie przebywała cały czas w zamknięciu, odwiedzając regularnie rodzinę w Paryżu, miała wiele okazji do nawiązania kolejnych podejrzanych znajomości. Jednym z jej wybranków był irlandzki oficer O'Neill, który namówił Jeanie, aby towarzyszyła mu w męskim przebraniu na wojnie we Flandrii. Jeszcze inna plotka głosiła, że wkrótce została matką nieślubnego dziecka włoskiego księcia, który oczywiście porzucił zbyt chętną do miłości pannę. Zakonnice po czterech latach  lekkiego prowadzenia się z oburzeniem odesłały ją do domu. A Jeanie po powrocie do domu w pierwszej kolejności wdała się w romans z bratem swojej szwagierki.Trudno dzisiaj zweryfikować, czy panna Cameron rzeczywiście była nimfomanką i działała z takim rozmachem w sypialni własnej i cudzej. Niektórzy komentatorzy przypuszczali, że jej przeciwnicy świadomie budują taki wizerunek Jean, aby zdyskredytować ją w oczach dobrego towarzystwa. Przyznam jednak, że dużo bardziej interesujący wydaje się być wizerunek Jeanie jako zepsutej pannicy, która robi co chce, nie zważając na konsekwencje.

Inne przekazy mówią, że pan O'Neill był irlandzkim dżentelmenem i poślubił Jeanie, ale z bliżej nieznanego powodu małżeństwo nie udało się i Cameronówna  po prostu wróciła w rodzinne strony bez starania się o stwierdzenie nieważności małżeństwa i do końca życia prowadziła się nienagannie. Wspierała lokalną parafię, ba, prowadziła nawet szkołę. Hm... Mogę uwierzyć, że na starość ustatkowała się, ale że wzięła się za wychowanie dziewcząt to już wydaje się nieprawdopodobne.

Szefowa klanu

Portret jakobickiej damy
Cosmo Alexander ok 1745 r.
Niektórzy uważają, że przedstawia Jeanie
w stroju do jazdy konnej,
prawdopodobnie jednak jest to
młoda kobieta z rodziny Murray
Mówiło się, że po śmierci brata Jeanie miała przejąć całkowitą opiekę nad niepełnosprawnym umysłowo bratankiem i w praktyce rządzić samodzielnie klanem Cameron. Umożliwiło jej to postawienie się na czele 300 członków klanu Cameron of Glendessary w dolinie Glennfinnan i następnie poprowadzenie swoich ludzi do boju.Wsparcie Jean obejmowało także aprowizację - dostarczyła m.in. stado krów na potrzeby powstańców. Ale z innych przekazów wynika, że owszem, towarzyszyła Cameronom w dolinie Glenfinnan podczas wielkiego zgromadzenia jakobitów zgromadzonych by poprzeć sprawę księcia Karola Stuarta, ale tylko jako widz, a na czele klanu stał oczywiście jej brat. Gdy przyjmiemy, że urodziła się w latach 90 XVII wieku, faktycznie byłoby jej trudno jako 50 - letniej matronie stanąć do boju. Jednak przypuszcza się także, że mogła się urodzić ok 1724 roku, więc w dniu wybuchu powstania byłaby żwawą dwudziestolatką, Kto wie - gdyby nałożyć na gwałtowny temperament chęć przeżycia wielkiej przygody, byłoby to całkiem interesujące, a zarazem naturalne połączenie. Gdyby Jeanie miała za sobą kampanię we Flandrii, taki udział w powstaniu jakobickim byłby tym bardziej prawdopodobny.

Ukochana księcia

Grafika z kolekcji Blaikiego, łącząca
Jeanie Cameron z młodym Pretendentem
Tradycyjnie łączy się imię Jean Cameron z Bonnie Prince Charlie, przypisując im utrzymywanie intymnych relacji. I tutaj docieramy do ściany - nie mamy na to żadnych dowodów, żadnych wspomnień, tylko plotki. Być może zaważyła tutaj opinia "kobiety lekkiego prowadzenia się", ciągnąca się za Jean. Może fakt, że towarzyszyła wojsku jako jedna z niewielu kobiet z wyższych sfer, w dodatku bez męża,  co dawało jej łatwy dostęp do księcia, a opinia publiczna szybko łączyła imię Karola Stuarta z kolejnymi damami, niezależnie od tego, czy rzeczywiście z nimi romansował. Wprawdzie opisy Jean są bardzo obiecujące "przystojna kobieta o czarnych oczach lśniących jak dżety i włosach czarnych jak skrzydło kruka", ale pod znakiem zapytania stoi też faktyczna możliwość oczarowania księcia - jako dwudziestolatka zapewne nie miałaby z tym problemu, jako pięćdziesięciolatka już większy... tyle tylko że kilka lat po upadku powstania w Szkocji książę wdał się w skandalizujący romans z ponad 40-letnią francuską hrabiną, więc kto wie? Według tych niepotwierdzonych ploteczek romans z Jean skończył się szybko. Po ucieczce młodego księcia do Francji Jeanie miała podążyć za nim, ale Karol najzwyczajniej odrzucił ją, nie wyrażając chęci kontynuowania znajomości. Upokorzona Jean wróciła do Szkocji i według jednych źródeł przeżyła spokojnie resztę życia wraz z rodziną, a według innych została odrzucona przez najbliższych i skończyła jako edynburska żebraczka.

Edynburska modystka

Największy błąd popełnili jednak Anglicy, którzy sądząc, że uwięzili "słynną Jean Cameron" podczas oblężenia zamku Stirling w styczniu 1746 roku, a następnie przewieźli ją do więzienia w zamku edynburskim. Zszokowani byli tym, że Bonnie Prince Charlie nie podjął żadnych kroków, aby doprowadzić do uwolnienia swojej ulubionej pani pułkownik, co spowodowało, że pani Cameron pozostawała za kratkami przez dziewięć miesięcy. Okazało się jednak, że pojmana została skromna edynburska modystka, która odwiedziła Stirling aby nieść pomoc rannemu podczas oblężenia krewnemu. Po wyjściu z więzienia wróciła do swojego sklepiku i... skrzętnie wykorzystała plotki o romansie księcia. Jej klientela znacznie się rozrosła, chcąc na własne oczy zobaczyć ową słynną ukochaną księcia.

Wierna żona

Portret prawdopodobnie przedstawiający
Jean Cameron of Lochiel;
 portret Jeremiaha Davidsona
Była też Jean Cameron, która cieszyła się nieposzlakowaną opinią, ale mocno ucierpiała w wyniku powstania jakobickiego. Mowa o pani Jean Cameron of Lochiel, żonie Archibalda Cameron. Nie wiemy kiedy dokładnie się pobrali, ale doczekali się wspólnie siedmiorga dzieci i żyli spokojnie w Lochaber. Ale gdy wybuchło powstanie Archibald stanął u boku brata, Donalda Cameron of Lochiel, szefa klanu, zwanego "Gentle Lochiel", jednego z pierwszych i najwierniejszych zwolennika Karola Stuarta. Archibald Cameron ukończył dodatkowo studia medyczne, więc jego wiedza i doświadczenie bardzo się przydawało podczas kampanii w 1745 i 1746 roku, w szczególności po bitwie pod Culloden, podczas której Gentle Lochiel został poważnie ranny. Braciom udało się uciec ze Szkocji, ale Archibald wrócił potajemnie w 1749 i 1753 roku. Podczas ostatniego pobytu został jednak wydany w ręce angielskich żołnierzy, uwięziony i skazany na śmierć za udział w powstaniu. Było to szokujące o tyle, że sześć lat wcześniej ogłoszono amnestię w stosunku do powstańców. Małżonka daremnie błagała króla o uwolnienie Archibalda. Na otarcie łez, aby uchronić wdowę od niedostatku francuski król Ludwik XV wypłacał jej roczną pensję w wysokości 1200 liwrów.  Może zatem w swoich czasach była dość znana, ale niewiele wspomnień po niej pozostało.

Poetycka heroina

Przetrwała także słodka ballada o chorej Jean i  jej silnym pragnieniu ujrzenia księcia Charliego.




Rare, O Rare , bonnie Jean-O
Rare, O rare, bonnie Jean-O


Ye've a' hae heard tell o' bonnie Jean Cameron
How she fell sick, and was like tae dee
But a' that they could recommend her
Aye was a'e blythe blink o' the Young Pretender

And the doctor was sent for tae see in he could cure her
Quickly he cam, he made no delay
But a' that he could recommend her
Aye was a'e blythe blink o' the Young Pretender

Tae Charlie she wrote a very long letter
Who were his freens, and who were his foes
And a' the words were sweet and tender
Tae win the heart o' the Young Pretender

And scarcely had she sealed the letter
When up flew the door, and in cam her King
She cried to God, bade angels defend her
Then she fell in the arms o' the Young Pretender
                                                    


Morał? Po dzisiejszych "gwiazdach" zapewne też pozostaną tylko fotografie i strzępy informacji.  Po tych "nie notowanych" w gazetach jeszcze mniej. Może nasze wnuczki będą się zastanawiać, dlaczego babcia była taka rozrywkowa lub skąd u niej tak kiepski gust. Warto byłoby zatem zostawić coś po sobie - dziennik, wspomnienia, książkę, aby nasze praprawnuki patrząc na zdjęcia nie łamały sobie głowy, dlaczego - albo może poczuły się usprawiedliwione w swoich szaleństwach.

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty