Jak zostać ultrasem czyli siedem sposobów na uhistorycznienie stroju

Aldis, autorka epickiego "headshota"
i jednego z najciekawszych strojów skandynawskich

fot. Maciej Jonek
Tegoroczny sezon rekonstrukcyjny przyniósł dwie inspiracje-wyzwania w dwóch różnych dziedzinach średniowiecznego bytowania - strojach i kuchni. Oba tematy mocno związane były z konkursem dla dam podczas festiwalu "Karpacka Troja- Dwa Oblicza" w Trzcinicy, podczas którego dzielne niewiasty wykazać się musiały umiejętnością przyrządzenia pysznego posiłku, trafić pijanego woja garnkiem w głowę (chronioną hełmem rzecz jasna) i zaprezentować się w jak najwierniej odtworzonym stroju z epoki wczesnego średniowiecza (datowanie wyznaczone było na VIII-XI wiek, ale dopuszczane były także lekkie przesunięcia). Jako jedna z sędziów miałam okazję jako pierwsza spróbować wspaniałych pyszności przygotowanych przez panie, ale również z bliska przyjrzeć się ich dopracowanym kreacjom. I... no cóż, wpadłam w rozpacz. Nie, nie dlatego, że z odtwórcami jest u nas tak źle i odziewają się w poliestry.

Wczesne średniowiecze dotarło do takiego punktu, w którym nawet pomimo skąpej ikonografii i jeszcze gorszym materiale archeologicznym "gdybologia stosowana" czyli radosna twórczość rekonstruktorów w dziedzinie szycia ubrań  przegrywa z rzetelnymi rekonstrukcjami na podstawie dostępnych materiałów. "Koszerność" zdecydowanie jest w modzie: odtwórcy śmiało noszą już ręcznie tkane materiały, bardzo często naturalnie farbowane; w standardzie jest już szycie ręczne całego stroju. Oprócz nieśmiertelnego lnu i dobrej jakości wełny, o coraz bardziej historycznych splotach (diamentowy! Aaaa!), śmielej używane są jedwabie i stemplowane tkaniny. Nadmiar przypadkowej biżuterii z ton szklanych paciorków i siekańców bursztynowych już dawno przegrał z dobrze dobranymi kulturowo, pięknymi klejnotami sztuki jubilerskiej, skromniej, ale bardzo elegancko prezentujących się na szyi właścicielek. Pojawiają się konkretne lokalizacje strojów - Gdańsk, Psków, Nowogród, Kijów, Hedeby, Birka, okolice Sanoka, co jeszcze kilka lat temu nie było takie oczywiste, odtwarzało się jakąś ogólnie-szeroko-pojętą Danię czy Słowiańszczyznę Zachodnią lub Wschodnią. Do tego mnóstwo pięknych dodatków - nakryć głowy, bucików, skarpet i nogawiczek, płaszczy... Oczywiście, dziewczyny ubrały na siebie te paradne ubrania, ale nawet z tą świadomością można wpaść w zachwyt na ich widok, albo i w głęboką depresję, że nasz strój historyczny to jeszcze nad poziomy nie wzlatuje...

Konkurs strojów podczas turnieju damskiego w Trzcinicy, fot. Maciej Jonek

















Zapisałam sobie kiedyś taką użyteczna drabinkę-skalę oceny historyczności stroju i korzystam z niej raz na jakiś czas, żeby uświadomić sobie, gdzie jestem z moim historycznym outfitem i gdzie obecnie plasują się standardy i wymagania organizatorów imprez, na które się wybieram.

Poziom 0 - Niehistoryczny
Czyli fajny kostium teatralny, który z grubsza coś tam historycznego przypomina, ale kto by się przejmował, że ma namieszane szerokie rękawy połączone z głębokim dekoltem, a oprócz tego wielki zamek błyskawiczny na plecach.

Poziom 1/2 - Relikty przeszłości 
Hej, chcę się bawić w historię! I mam już nawet sukienkę, dziewczyna sprzedawała na Allegro jakąś starą sprzed 10 sezonów. No to co, że dodała do tego "fartuszek słowiański", wiązany z boku na gumki. / Eh, wszyscy pamiętamy takie wynalazki z błędami w kroju/

Poziom 1 - Świt lepszego wczoraj
Chcę mieć taki kostium jak dziewczyna na obrazku. Wiem jak  będzie wyglądał wykrój, więc odgapię kolor i wzór tkaniny, ale uszyję to z poliestru, a ten płaszcz z polaru, żeby było cieplej. Ma ładnie wyglądać i tyle, nie zamierzam inwestować w strój trzech pensji! 

Poziom 2 - Historia naturalna
 Koleżanka mi powiedziała, że to giezełko z bawełny to się już nie nada na najbliższy sezon. Uszyję więc następne, tylko z lnu, a do tego wełnianą sukienkę. Naturalne surowce górą! Machnę szybko na maszynie ten jadowicie turkusowy len. No dooobrze, szwy zewnętrzne zrobię ręcznie.

 Poziom 3 a - Tańcowała igła z nitką
Na spotkaniu drużynowych robotników ręcznych nie wypada szyć na maszynie. Obrabiam więc mój ładny kawałek lnu ręcznie. 

Poziom 3 b -  Czerwony dla księcia!
Zabronili mi nosić moje turkusowe giezełko i czerwoną sukienkę! Że niby te kolory to tylko dla kniazia! Z bólem serca zawijam się w jakieś bure i żółtawe wełny... Ale przynajmniej będę miała wielkie hafty i szeroką krajkę  żółto- czerwono--niebieską, a co!

Poziom 4 - Maszyna Jacquarda jest be!
Aha, Ania Grossman wytłumaczyła, że na wczesne średniowiecze potrzebuję na ciuchy splotu płóciennego, diagonalu, ew. jodełki  lub splotu diamentowego.  Moje  obszycie z jedwabiu w żakardowy wzór muszę odpruć...Ta jodełka nawet fajnie wygląda, następnym razem u Łobosa poszukam czegoś takiego, 

Poziom 5 - Materiał na wagę złota!
Ooo, na Targowisku rzucili ogłoszenie, że sprowadzili len ręcznie tkany! Zapytam ile za niego chcą, hm... najwyżej nie pojadę na wakacje w tym roku.

Poziom 6 - Kolorowy świat
 U Liska można już dostać naturalnie farbowaną wełnę w marzannie...  A Małgosia Korycińska  już stempluje tkaniny...Najwyżej nie zapłacę czynszu w tym miesiącu...

Poziom 7 - Taki jak w muzeum
 Koszula z Viborg uszyta z lnu który urósł w skansenie, został na miejscu wymiędlony i uprzędziony na wrzecionie, z tkaniny utkanej na pionowych krosnach, zszytej przy pomocy kościanej igły.... Jedyne 500 czy 600 godzin pracy po nabraniu wprawy (polecam fantastyczny tekst Owki, mistrzyni przędzenia). 

W mojej dotychczasowej podróży historycznej doszłam zaledwie do poziomu 4... Chcąc nagle zaopatrzyć się w strój chociażby z 5 albo 6, musiałabym chyba przestać jeść! Zebrałam więc w tym miejscu kilka pomysłów na to, jak drobnymi krokami poprawić swoją sytuację strojową. 

 Po pierwsze zrób przegląd w szafie całego strojowego dobytku i...


Poziom 0: Oddaj lub sprzedaj najstarsze ubrania
Jeśli masz już w szafie takie bliaud z zamkiem na plecach, zrób sobie w nim pamiątkowe zdjęcie (jeśli jeszcze się w nie zmieścisz) i wystaw na Allegro jako strój larpowy albo karnawałowy. Nie oszukuj, napisz uczciwie, że to strój inspirowany średniowieczem, żeby nikt potem w twoim potworku nie pojawił się na Wolinie. Albo podaruj tą kieckę jako kostium do teatru amatorskiego.

Poziom 1/2: Przerób to i zamaskuj
Ok, wykrój jest potworny i z błędami, ale może to dobry materiał, w ładnym kolorze? Spróbuj uszyć z niego kaftan, zapaskę, może ciepły kaptur. Będziesz miała poczucie, że nic się nie zmarnowało.
Widoczne szwy maszynowe? Błędy w kroju? Dodaj obszycia z innego materiału w kontrastowym kolorze, może haftowane albo cienkie krajki.

Poziom  1 i 2:  Zarób na nowy ciuszek
Ok, na bawełnę nic nie pomoże, ale zastanów się, czy w jakiejś dziedzinie nie jesteś dobra - może tkasz, szyjesz, haftujesz, robisz skarpety i czapki albo dla odmiany strony internetowe? Albo kontynuuj sprzedaż - zbierzesz pieniądze na stroje albo uda ci się wymienić na zasadzie barterowej. Z moich obserwacji wynika, że łatwiej jest zrobić indywidualną rzecz na zamówienie, niż wciskać gotowe wyroby kupującym.

Poziom 3 a:  Umawiaj się!
Może niekoniecznie na randki, ale na spotkania robótkowe. W towarzystwie milej upływa czas przy szyciu, nawet jeśli twoje umiejętności operowania igłą są mizerne. Doświadczone dziewczyny a czasem i chłopcy wyjaśnią ci co zrobić na trudnych odcinkach, a pewnie i nawet pomogą.

Poziom 3 b: Pozwól zadziałać naturze i doceń prostotę
Spróbuj zostawić swoje jaskrawe wdzianko na słońcu na kilka dni, być może kolory wyblakną do akceptowalnego odcienia. Ostrożnie z farbowaniem gotowych ciuchów, czy to naturalnie czy chemicznie - jest duża szansa, że powstaną wielkie zacieki i plamy. Wybielacz może dla odmiany zupełnie zniszczyć strukturę materiału.

Jaskrawe krajki wymień na inne, wełniane, jedwabne, a może nawet broszowane, o potwierdzonych historycznych wzorach. Odpruj zbędne hafty, strój to nie choinka.

Poziom 4: Nowa sukienka co sezon
Znajoma podpowiedziała mi fajny trik: na każdy sezon ma jedną nową rzecz, jakiś element stroju. Będziesz więc zawsze nadążała za aktualnym stanem wiedzy.

Poziom 5: Ratuj się dodatkami
Jeśli nie stać się na kupon materiału ręcznie tkanego, który wystarczy na całą kieckę, kup kawałeczek na zapaskę czy chustę albo suknię fartuchową. Z ręcznie uprzędzionej wełny zrób skarpetki albo czapkę.

Poziom 6:  Kup pan wełnę!
Farbowana roślinnie tkanina nie jest na twoja kieszeń? Kup barwione motki wełny i utkaj sobie krajkę (albo poproś, żeby ci Asia Kucharz utkała). Będzie nawet bardziej "tró" i koszernie, wełnę łatwiej farbuje się przed tkaniem.

Poziom 7: Beznadziejny przypadek
 Kupujesz  kawałek ziemi i stado owiec wrzosówek.  Jeździsz na warsztaty przędzenia, tkania, do odtwórców i babuszek we wsi. Masz trzy kołowrotki (zdefragmentowane) i półtora wrzeciona (jedno połamane), za to całą garść przęślików. Kupujesz beczkę klepkową z obejmą z łyka i męczysz znajomych mężczyzn o skonstruowanie ci warsztatu pionowego. Czatujesz pod szambem sąsiada, żeby zebrać mocz jego 9 letniego synka (to do farbowania). Łazisz przez pokrzywy 7 km do najbliższych krzaków czarnego bzu po jagody. Kupujesz na giełdzie staroci miedziany kociołek. Prowadzisz długie telekonferencje  na Skypie z kumplem z drużyny, który studiuje chemię, o prawidłowych wzorach chemicznych ałunu, który musisz zamówić do farbowania (bo w sklepie mają dwa rodzaje, a ty się nie znasz). Po trzech latach prób i błędów poddajesz się (bo marzanna zafarbowała na brązowo zamiast na czerwono, a pomarańcz z łusek cebulowych się sprał) i kupujesz wszystko u rzemieślnika, a drugiemu zlecasz szycie, trzeciemu stemplowanie. Zamawiasz najdroższy naszyjnik z kryształami u Pilara. 

Potem obnosisz się dumnie z twoim nowiutkim, ultrasowym, wypaśnym strojem i możesz rozmawiać tylko o nim. A potem się dziwisz, że masz w środowisku opinię wariata nawiedzonego gorzej niż Amisze i bojownicy ISIS razem wzięci (nie pomijając abstynentów i cyklistów), bo przecież reszta to niehistoryczni frajerzy!

Żartuję.  Weź swój  "tró" motek wełny i zrób czapkę historyczną kościaną igłą.

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty