Kok - klasyka odkurzona

Kiedy słyszysz stwierdzenie "elegancki kok" dostajesz gęsiej skórki? Pojawia ci się przed oczami wizja pani Wiesi z sekretariatu w przedpotopowym "bananie". Albo zdjęcie ciotki Sabiny z lat sześćdziesiątych w wielkiej natapirowanej "kapuście" na głowie. Wraca wspomnienie dalekiej kuzynki Kasi, biorącej ślub w latach dziewięćdziesiątych, prezentującej sztywną od lakieru konstrukcję z przekombinowanych loków z obowiązkowymi sprężynkami przy twarzy. Albo odwracasz głowę i przy sąsiednim komputerze widzisz Reginę uczesaną po raz kolejny w "koczek balleriny", w którym wygląda jak Mała Mi z Doliny Muminków... a za nią Asię, Basię i Zuzannę z marketingu w identycznej fryzurze. Wydaje się, że skoro masz tak piękne włosy, przestępstwem jest ciągłe upinanie ich. Nawet pojawienie się na weselu w koku wydaje się być anachroniczne...


A jednak klasyczny kok zawsze znajdzie gdzieś dla siebie miejsce, zwłaszcza w sytuacjach formalnych. Wprawdzie trudno obejść się przy jego tworzeniu bez tapirowania i lakierowania włosów albo używania rozmaitych wypełniaczy i sztucznych włosów (jeśli preferuje się okazałe fryzury, albo ma się mało na głowie własnych włosów), ale mimo to potrafią być bardzo kobiece i dodające uroku. Jeśli zrobi się je luźno, nieco nonszalancko, nie dodadzą lat. Poniżej trzy propozycje znalezione w odmętach sieci


Kok retro a'la Audrey Hepburn


Ok, najbardziej pracochłonny, sztywny i natapirowany. Ale jest w nim coś niesamowicie wytwornego i eleganckiego, jak czerwona szminka w makijażu.


Szybki prosty kok


Niezbyt perfekcyjny, im prostszy, tym lepszy.
I nie trzeba męczyć włosów!


Kok boho z warkoczem


W obecnej chwili to już może nie jest nowinka,
ale urocza plecionka jest taka romantyczna i dziewczęca!

Podobają się Wam?

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty