Domowy olejek do brody

Współcześni Wikingowie
hodują brody na metry :)
Pisałam w tym poście jak przygotować domowy balsam do brody. Brodaci panowie mogą jednak zadbać o swój zarost również przy pomocy olejku do brody, który - a jakże - jest nieprzytomnie drogi, pomimo że jest to w gruncie rzeczy bardzo prosty kosmetyk. Każdy na pewno poradzi sobie z jego przygotowaniem w domu, szczególnie jeśli w domu jest kobieta o długich włosach, której nie jest obcy termin "olejowanie włosów". Jeśli skorzystacie z domowych zapasów olejów, obniżycie koszty produkcji takiego specyfiku. Panie na pewno się podzielą swoimi olejami z kolekcji, tylko nie zapomnijcie zapytać o zgodę. A jeżeli to pani przyrządza specyfik dla swojego mężczyzny, warto zapytać go o preferencje co do konsystencji i zapachu. Przy pomocy balsamu do brody można nie tylko zmiękczyć, nabłyszczyć i odżywić zarost, ale też lekko go modelować (jeśli zawiera wosk). Olejek należy w traktować raczej jako odżywkę do włosów na brodzie i skóry pod włosem.
Opakowanie airles

Po pierwsze: zaopatrzcie się w niewielką buteleczkę z kroplomierzem, najlepiej z ciemnego szkła albo typu airless (z pompką), która dozuje kosmetyk. To ułatwi korzystanie z olejku, bo na jeden raz wystarcza porcja 1-2 kropel, którą wciera się w całą brodę i skórę pod zarostem. Poza tym zwróćcie uwagę, aby opakowanie było raczej niewielkie np. 15 ml. Oleje szybko jełczeją, jeżeli mają kontakt z powietrzem i światłem, a niewielkie ilości kosmetyku łatwiej zużyć. Panowie raczej nie wpadną na to, żeby trzymać swoje kosmetyki w lodówce, zwyczajnie zapomną wtedy o ich istnieniu. Przydadzą się jeszcze łyżki miarowe (te o pojemności 1 ml i 5 ml), ale i bez nich można sobie poradzić.


Przepis jest bajecznie prosty: bezpośrednio do butelki wlej oleje w dowolnej kolejności:

5 ml oleju ze słodkich migdałów
2-3 ml oleju jojoba
do 5 ml dowolnego innego oleju
1-2 krople olejku eterycznego (np.z gamy cytrusowych, a może nawet olejku tytoniowego lub mieszanki olejków)
1-2 krople witaminy E w płynie


Następnie zamknij szczelnie buteleczkę i rolując ją po stole wymieszaj ze sobą składniki. I gotowe do użycia. Witamina E przedłuży jego trwałość. Jeżeli nakładany jest na lekko wilgotny zarost, można wówczas liczyć na lepszy efekt nawilżający, a na brodzie suche i kręcone włosy są zwykle wymagają nawilżenia.

Tylko od Was zależy, z czego będzie się składała Wasza mieszanka olejków do brody. Nie przejmujcie się za bardzo proporcjami, patrzcie raczej na konsystencję olejku i zdecydujcie, czy wolicie ciężki, gęsty olejek, czy raczej skłaniacie się w kierunku leciutkim kompozycjom, które prawie nie pozostawią lepkiej warstwy na rzadkiej brodzie. 

Poniżej kilka propozycji olejów, które możecie włączyć do pielęgnacji brody (zaawansowane włosomaniaczki znajdą niejedną alternatywę dla tego spisu):


Olej jojoba - moim zdaniem nie powinno go zabraknąć w kompozycji, gdyż nie jełczeje, a dodany do innego oleju przedłuża jego trwałość. Tłoczony jest na zimno z nasion drzewa jojoba i nazywany jest wręcz płynnym woskiem, ale nie pozostawi na skórze i włosach wyczuwalnej tłustej warstwy. Jest praktycznie bezzapachowy, możemy więc poszaleć z olejkami eterycznymi w naszej kompozycji. Poza tym świetnie odżywia i nawilża, doda blasku włosom i sprawi, że będą bardziej puszyste. Ułatwia też rozczesywanie długich włosów i układanie ich.  Ma jedną wadę - jest dość drogi, ale łatwo go zdobyć w sklepie z półproduktami kosmetycznymi.

Olej ze słodkich migdałów - bardzo popularny olej bazowy we wszelkiego rodzaju kosmetykach,wręcz aksamitny w dotyku. Ma lekką i delikatną konsystencję. Tłoczony jest na zimno ze znanych wszystkim migdałów. Dobrze nawilża i natłuszcza, a nie ma zbyt intensywnego zapachu. Jest też łatwo dostępny w sklepach z naturalnymi kosmetykami, gdyż można go używać do pielęgnacji skóry i do masażu. Olejem podzielić się można i z kobietą w ciąży i z niemowlakiem, można też używać go do nacierania dłoni. Kieszeń też wytrzymuje jego cenę.
Olej  makadamia - moim zdaniem warto go również dodać do kompozycji, gdyż używany jest do pielęgnacji suchych i łamliwych włosów. Jeżeli Waszemu mężczyźnie zależy na tym, aby jego broda była jak najdłuższa, polecam dodanie tego oleju. Tłoczny jest na zimno z orzeszków makadamia i jest tłusty w dotyku, taki treściwy, za to łatwo się wchłania. Ma też swoisty orzechowy zapach. Nie należy przesadzać z jego ilością w kompozycji, bo ma tendencję do jełczenia i na dobrą sprawę powinien być trzymany w lodówce. Pamiętajcie też, że ten olej jest bardzo toksyczny dla psów, więc  nie pozwólcie domowemu pupilowi lizać się po twarzy i dłoniach  po jego aplikacji.

Olej kokosowy frakcjonowany - bardzo cenionym olejem w pielęgnacji włosów jest olej kokosowy, ale taki zwykły łatwo zastyga w nieco tylko niższych temperaturach, Jeżeli chcecie go użyć w olejku do brody, sięgnijcie po olej frakcjonowany, to znaczy poddany hydrolizie, a następnie destylacji parą wodną. Taki olej będzie płynny i przeźroczysty, a przy tym będzie miał dłuższą przydatność do użycia. Wcale nie pachnie kokosowo, jest lekki i delikatny. Będzie dobrym nośnikiem dla innych olei, ułatwi wnikanie w łuski włosa i wygładzi je. Pomocny jest w pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych, zdecydowanie doda im blasku. 

Olej arganowy - olej, który zrobił w ostatnich latach ogromną karierę w kosmetyce, zdecydowanie wart uwagi. Tłoczony jest na zimno z nasion drzewa żelaznego, dzięki pięknemu kolorowi zwany jest "marokańskim złotem". Ma lekką wodno-oleistą konsystencję i nadaje się do pielęgnacji zarówno skóry, także tej z problemami np. trądzikowymi, jak i do włosów. Odżywia je i wzmacnia, polecany jest do włosów suchych i łamliwych, a także jako środek zwalczający łupież. Jest bardziej odporny na jełczenie, ale należy chronić go przed światłem. Jest dosłownie na wagę złota, droższy nawet od olejku jojoba.

Olej z awokado - gęsty i bardzo treściwy olej, tłoczony z miąszu znanego owocu. Zawiera sporo witamin, nienasyconych kwasów tłuszczowych i aminokwasów, więc będzie świetnie odżywiał włosy i skórę, a także chronił przed utratą wilgocia - wykazuje spore podobieństwo do naturalnego sebum. Ponadto ma działanie przeciwzapalne, antygrzybiczne i łagodzące podrażnienia. Najlepiej rozcieńczać go innymi olejami. Ma też niestety tendencje do gęstnienia w niskich temperaturach.
Olej z rokitnika - może być pozyskiwany zarówno z nasion, jak i z owoców rokitnika. Ten z owoców będzie miał intensywną pomarańczową barwę, dlatego należy stosować go w dużym rozcieńczeniu, żeby nie pokolorować skóry. Nabłyszcza włosy, zapobiega ich wypadaniu i działa przeciwłupieżowo. W dodatku działa regeneracyjnie na skórę (pomaga w gojeniu ran, działa przeciwzmarszczkowo) i nie jest lepki, a dodany do mieszanki olejów zmniejsza poczucie ich tłustości w dotyku. I na koniec jeszcze ważne - chroni przed promieniami UV, a broda jest jednak wciąż wystawiona na słońce, co sprawia, że ulega czasem mocnemu rozjaśnieniu.

Olej z krokosza barwierskiego - olej ten dorobił się niepochlebnej opinii jako wstrzymujący porost włosów, ale doświadczenia dziewczyn stosujących go po depilacji nie potwierdzają takiego działania. Stosowany w niewielkiej ilości raczej nie ma szans na pozbawienie panów zarostu. Olej wytłaczany jest z nasion krokosza, więc nie barwi skóry, za to nawilża, nabłyszcza włosy, uelastycznia je, a doniesienia kręconowłosych dziewczyn wskazują, że ładnie uwidacznia skręt włosów. Jest bardzo lekki, ale też podatny na jełczenie



 Na koniec jeszcze dwa oleje, które można potraktować jako luksusowy dodatek i fanaberię


Olej z pestek malin - tak, z malin. Tak, ktoś siedzi i wyciąga te pestki, a następnie zgniata je na zimno. Niestety nie ma czerwonego koloru, tylko brunatny albo po przefiltrowaniu żółto-zielony, ale czasem pachnie lekko owocowo, zwłaszcza ten niefiltrowany. Ceniony jest zwłaszcza przy pielęgnacji skóry trądzikowej, poza tym ujędrnia, goi rany, ale przede wszystkim stosuje się go ze względu na to, że stanowi naturalny filtr UV, porównywany z tlenkiem cynku. Do ochrony włosów przed słońcem jak znalazł, a poza tym jak każdy olej uelastyczni zarost.
Olej z pestek śliwki - jest łatwo wchłanialnym olejem. który nawilża i nadaje połysk włosom oraz zapobiega się ich rozdwajaniu (na brodzie też się zdarza, widziałam!) może być stosowany bez rozcieńczenia, ale to co przede wszystkim wyróżnia go spośród innych olejów to piękny migdałowo-marcepanowy zapach. Nieraz trudno jest trafić w gust mężczyzny jeśli chodzi o aromat kosmetyku - ten w specyfikach do twarzy nie może być przy tym bardzo intensywny, więc olejki eteryczne nie każdemu panu się spodobają, ale według mnie taki naturalny "jadalny" zapach ma szansę podbić jego serce i kojarzyć się z beztroskimi chwilami dzieciństwa.

Oleje te można kupić przede wszystkim w internetowych sklepach z półproduktami do produkcji kosmetyków (często znajdziecie tam też podstawowy sprzęt laboratoryjny) albo w sklepach z naturalnymi kosmetykami, mydlarniach i sklepach ze zdrową żywnością. Jeżeli jednak nic z tego zestawienia do Was nie przemawia, możecie sięgnąć także po inne oleje, które dostaniecie w lokalnych sklepach i aptekach.


Oliwa z oliwek - poczciwa, dobrze znana i względnie tania. Nabłyszczy, odżywi i nawilży włosy. Do przygotowania kosmetyków należy wybrać oliwę z pierwszego tłoczenia (extra virgin), ale nawet taka będzie miała swoisty zapach. Dobrze jest zatem zastosować olejek eteryczny maskujący nieco jej naturalny aromat. Jako olej jest dosyć ciężka, ma relatywnie gęstą konsystencję, więc przydaje się też lżejszy olej do przełamania tego efektu. Jak wiecie nie trzeba jej przechowywać w lodówce, więc nie będzie kłopotu z jełczeniem kosmetyku.
Olej z pestek winogron - ten olej również jest łatwo dostępny, a nadmiar z powodzeniem wykorzystacie w kuchni. W sklepach spożywczych znajdziecie zwykle rafinowaną tanią wersję, w sklepach z półproduktami droższą nierafinowaną. Obie się nadadzą, choć oczywiście ta tłoczona na zimno zawiera więcej dobroczynnych składników. Zaletą tego oleju jest to, że szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, a poza tym nie ma wyraźnego zapachu. Zmiękcza, utrzymuje poziom wilgoci, zapobiega łamliwości. Nie należy jednak przygotowywać dużej porcji olejku, bo jełczeje jeśli nie jest szczelnie zamknięty.

Olej rycynowy - to tanie jak barszcz cudo na przeczyszczenie dostaniecie w każdej aptece, gdzie oczywiście kupuje się je bynajmniej nie w celach zakładanych przez producentów. Możecie wybrać absolutnie dowolną firmę, wszystkie działają tak samo. Regularnie wcierany w owłosioną skórę olej sprawi, że włosy będą rosły szybciej a broda się zagęści. Nie polecam jednak stosowania tego oleju solo z dwóch powodów: po pierwsze jest bardzo gęsty i ciężki, na pewno pozostawi lepką i tłustą warstwę na brodzie; po drugie olej ten ma tendencję do wysuszania skóry - co może sprawić paradoksalnie, że już rosnące włosy będą wypadać. Najlepiej jest zatem zastosować go w mieszance  lub dodać do niego kilka kropli gliceryny (również dostaniecie bez problemu w aptece).

A czego nie polecam? Oleju lnianego, który pomimo że dobrze pielęgnuje włosy i zawiera dużo witaminy E, bardzo łatwo jełczeje i nabiera naprawdę paskudnego aromatu. Jeszcze gorzej pachną zastygnięte na buteleczce drobinki oleju i bardzo trudno je usunąć.

Panie i panowie, do dzieła! Broda zasługuje na dobre traktowanie!

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty