Ocet toaletowy- zapomniany kosmetyk


Co to takiego? Wbrew pozorom nie chodzi wcale o ocet do czyszczenia toalety, tylko o pachnący specyfik, bez którego jeszcze nasze prababki w okresie międzywojennym nie wyobrażały sobie istnienia domowej toaletki. Ocet toaletowy służył kobietom jako bardzo uniwersalny kosmetyk, który mógł być stosowany bez względu na wiek, niemal niezależnie od kondycji skóry. Doceniano przede wszystkim jego ściągające właściwości i używano jako toniku do twarzy. Pomagał przy trądziku, tłustej cerze i rozszerzonych porach, ale również spłycał zmarszczki i poprawiał owal twarzy. Można było przy jego pomocy także myć głowę albo przynajmniej spłukiwać włosy, aby złagodzić łupież i dodać włosom pięknego połysku. A do tego był podręcznym środkiem na  choroby skóry, a w razie czego mógł posłużyć jako sole trzeźwiące. Co więc było w nim takiego niesamowitego? Prostota i skuteczność! A przy tym ocet toaletowy niewielkim kosztem i nakładem pracy każda kobieta mogła sobie zrobić w domu. Teoretycznie do celów kosmetycznych i leczniczych wystarczyłby zwykły jabłkowy lub winny ocet. Mieszkanki krajów śródziemnomorskich mogły pozostawić po prostu wino aby skwaśniało i już miały ocet do codziennego użytku. W naszym klimacie łatwiej przygotować ocet jabłkowy. W sieciuni krąży mnóstwo przepisów, więc nie będę się powtarzać. Ale nawet ocet jabłkowy nie pachnie jakoś najlepiej, więc już dawno wymyślono, że ocet można perfumować, aby był przyjemniejszy w użyciu. Poniżej więc dwa wiosenne i wczesnoletnie przepisy

Ocet fiołkowy lub różany
Garść fiołków lub płatków pachnącej róży zalać w słoiku octem jabłkowym, aby przykrył rośliny, zakręcić. Pozostawić w słonecznym miejscu na 2 tygodnie (przepis z 1932 roku mówi o 24 godzinach, ale uważam, że to za krótko. Można ew. odcedzać ocet i zalewać coraz to nową partię płatków, a czas macerowania wydłużyć do 6 tygodni, aby złapało ładniejszy kolor), potrząsnąć od czasu do czasu słojem. Niektóre przepisy mówią o pozostawieniu w ciemnym chłodnym niejscu - próbowałam tak i tak, nie widzę szczególnych różnic. Odcedzić, przechowywać w szczelnie zakorkowanej butelce.

Ocet malinowy
Szklankę nieumytych malin (płukanie w wodzie pozbawia malin znacznej części aromatu) rozgnieść, zalać ok.1 litrem octu jabłkowego. Pozostawić na ok 2 tygodnie w ciepłym i nasłonecznionym miejscu, przecedzić.

Jeśli wolicie inne rośliny aromatyczne, oczywiście je zastosujcie! Lawenda, korzeń tataraku, mięta, a nawet bez i agrest! Tyle wspaniałych możliwości! Zarówno do przemywania twarzy, czy do płukania włosów dobrze jest rozcieńczyć ocet: do przemywania twarzy wodą, naparem ziołowym lub hydrolatem z roślin. Ja spróbowałam mieszać ocet z wodą różaną i jestem bardzo zadowolona z efektów. Do płukania włosów trzeba go rozcieńczyć w dużej ilości wody, w proporcji 1 łyżka na litr wody. Czysty ocet może niepotrzebnie podrażnić delikatną skórę. Ale jeśli macie łupież, punktowe stosowanie nierozcieńczonego octu na skórę przy pomocy kroplomierza da bardzo dobre rezultaty, przede wszystkim złagodzi swędzenie.

Uniwersalne lekarstwo

Historia octu używanego w celach leczniczych jest jednak znacznie starsza, rzymscy legioniści nosili przy sobie ocet traktując go jako podręczny środek odkażający rany. W czasach rzymskich zorganizowana opieka nad rannymi po bitwach właściwie nie istniała, żołnierze musieli radzić sobie sami jak umieli. W późniejszych czasach z dobrodziejstwa octu korzystali ludzie, którzy żyli w drodze, pokonywali duże odległości - podróżnicy, osadnicy, pospolici włóczędzy etc. W krajach anglosaskich do dzisiaj funkcjonuje specyfik o nazwie "cygańska woda" (gypsy water), w którego skład wchodzą rośliny odkażające i gojące, w praktyce takie, które udało się zebrać po drodze. Jeden z przepisów wygląda tak:


6 łyżek ziela melisy lekarskiej
4 łyżki koszyczków rumianku
4 łyżki płatków róży
3 łyżki płatków nagietka
1 łyżka skórki cytrynowej
2 łyżki ziela rozmarynu
2 łyżki ziela szałwii

Zioła rozgnieść i zalać w słoju octem jabłkowym, aby ocet przykrył zioła. Zostawić na 2-3 tygodnie w słonecznym miejscu. Odcedzić, wymieszać z wodą różaną lub hydrolatem z oczaru wirginijskiego i przechowywać w ciemnym miejscu.  Ostatnio regularnie robię nalewki octowe na mieszanych ziołach i jestem bardzo zadowolona z efektów.

Wodę cygańską możecie stosować dokładnie tak jak ocet malinowy czy różany, jak również na drobne choroby skórne czy otarcia. Ponadto można go również stosować do higieny intymnej przy niewielkich infekcjach- do mycia i nasiadówek, oczywiście koniecznie po rozcieńczeniu w dużej ilości wody. Odpuśćcie sobie irygacje.

Ocet pomoże też, jeżeli w lecie cierpicie na obrzęki nóg - można dolać nieco octu do chłodnej wody w misce i zanurzyć w niej stopy. Można też zanurzyć w takim roztworze ręcznik, wykręcić z nadmiaru wody i owinąć  nim opuchnięte łydki, unosząc stopy do góry. Ten sposób jest inspirowany dawnym lekarstwem na skręcone stawy - przed wynalezieniem altacetu, którym teraz opanowuje się obrzęki i opuchliznę jako domowy środek stosowano właśnie ocet!


Lekarz morowy w masce
Wygonić zarazę!
W XVII wieku europejskie miasta często nawiedzały epidemie chorób zakaźnych, m.in. epidemia dżumy. W tych czasach ocet zrobił zawrotną karierę jako środek zaradczy - nacierano się nim, wdychano, odkażano powietrze i spryskiwano przedmioty mające kontakt z zakażonymi. Lekarze niosący pomoc chorym zakładali straszliwe maski z dziobem, w którym umieszczali gałganek nasączony octem. Powstała nawet pewna legenda - w latach 1628-31 Tuluzę nawiedziła plaga dżumy, a opustoszałym miastem zawładnęła złodziejska spółka, która rabowała dobra zmarłych mieszkańców. Każdy z siedmiu złodziei dodał do octu jedno sobie tylko znane zioło. Dzięki temu specyfikowi sprytnym panom udało sie przeżyć, a także nie wyeliminować ze spółki niewygodnych kolegów - bez jednego ziółka specyfik mógł być mniej skuteczny. Opowieść zaczęła żyć swoim życiem - twierdzono, że złodziei było czterech albo pięciu, że to nie wydarzyło sie we Francji, tylko w Anglii albo we Włoszech... ot, taka "urban legend". Ale z dobrodziejstw octu skwapliwie korzystano, a chwytliwa nazwa zwiększała sprzedaż, chociaż zawartość mogły się różnić. Przypuszcza się, że "ocet siedmiu złodziei" mógł zawierać takie rośliny jak: piołun, rozmaryn, szałwia, ruta, lawenda, wiązówka błotna, lebiodka pospolita, arcydzięgiel, szanta zwyczajna, korzeń tataraku, goździki, cynamon, gałka muszkatołowa, kamfora, czosnek. 

A jak zrobić własny ocet siedmiu złodziei? Wybierzcie sobie siedem roślin, zalejcie octem winnym i trzymajcie przez 12 dni w słonecznym miejscu w słoju.  Barokowe przepisy nakazywały stosować taki ocet do mycia się w okresie panowania choroby i odkażania nim powietrza. Czemu by nie spróbować w okresie, kiedy dopadają nas przeziębienia?

Sole trzeźwiące

Vinaigrette
"- Czy świeże powietrze ulgi pani nie przynosi - ze współczuciem zapytał Różyc. -Może pani okno otworzyć rozkaże?
- O, nie, nie! - z żywym przeczeniem zawołała cierpiąca kobieta. -Ja się tak lękam wiatru, ciągów, słońca… Od wiatru dostaję zawrotu głowy, od ciągów newralgii, od słońca migreny… Tereniu, podaj mi, proszę cię, toaletowy ocet…(...)
Teresa podając ocet schyliła się też nad towarzyszką:
- Początek migreny? Prawda? Mój Boże! I mnie także zaczyna głowa boleć…"
Znerwicowana i przewrażliwiona pani Emilia Korczyńska z "Nad Niemnem" w latach 80 XIX wieku nacierała skronie wonnym octem, traktując go jak rodzaj soli trzeźwiących i środek przeciw bólowi głowy. Ocet aromatyczny pojawia się  też w "Mansfield Park", gdzie skąpa ciotka Norris nie chce się podzielić z Fanny Price nawet tak niedrogim domowym specyfikiem. Ale już wkrótce flakoniki z solami trzeźwiącymi szybko weszły do arsenału podręcznych środków panien ścisniętych do granic wytrzymałości gorsetami i tylko niepoprawna Scarlett O'Hara nie miała własnego. Ocet można było przechowywać w niedużym flakoniku, łatwym do podwieszenia na łańcuszku chatelaine lub do ukrycia w kieszeni, a nawet za dekoltem, albo w płaskim srebrnym pudełeczku, zaopatrzonym w ażurową wkładkę - pod spód wkładano gąbeczkę nasączoną ostro pachnącym octem. Denko takiego pudełeczka zwanego vinaigrette można było ozdobić grawerowaną inskrypcją lub repusowanym widoczkiem.
Jeżeli chcielibyście używać octu do nacierania skroni, aby odpędzić ból głowy, lepiej jest skorzystać z dobrodziejstw octu jabłkowego i nie dodawać do niego zbyt wiele olejków eterycznych, aby specyfik nie podrażniał skóry. Jeżeli jednak ma to być płyn wyłącznie do wąchania, historycznie poprawne będzie użycie kwasu octowego. W żadnym wypadku nie można go stosować na skórę i przechowywać w łatwo korodujących naczyniach! Wybierzcie szklane buteleczki lub jeśli macie możliwość, to srebrne pojemniczki.

Ocet aromatyczny (do wąchania)

Wymieszaj 450 g kwasu octowego z 60 ml spirytusu, dodaj 75 ml kamfory, 1,75 ml olejku goździkowego, 3,5 ml olejku rozmarynowego, po 1,75 ml olejku  cynamonowego i lawendowego, roluj butelkę do całkowitego rozpuszczenia kamfory. Ponieważ dzisiaj kamfora dostępna jest w aptekach już w postaci oleju kamforowego lub spirytusowej nalewki kamforowej, mieszanie będzie dużo łatwiejsze.

Inne polecane olejki to bergamotkowy, cedratowy, neroli, petit-grain, pimento, tymiankowy. Mogły z tegos wyjść ciekawe kompozycje, ale na pewno kamfora była dominującą nutą zapachową.

Aromatyczny ocet Henry'ego (do nacierania)

Do octu jabłkowego dodaj olejek goździkowy, lawendowy, rozmarynowy i tatarakowy w proporcjach według uznania.

Może więc na historycznych balach obok karnecików, reticule'ów, wachlarzy i białych rękawiczek pojawią się w niedługim czasie flakoniki pełne octowych "soli trzeźwiących"?

Komentarze

  1. Bardzo lubię takie posty :) Sama kiedyś robiłam różany ocet, larendogorę, a także próbowałam stworzyć ocet od podstaw, ale ostatecznie "matka" się rozrosła i nie nadawał się do użytku.

    Dawno temu weszłam na Twój blog i byłam na prawdę zachwycona mnogością przepisów. Ostatnio myślałam o przepisach z użyciem fiołków i znów Twój blog nie zawodzi! Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, teoretycznie "matka" octowa powinna ułatwić zrobienie octu... ale co sie będe mądrzyć, kiedy nie jestem doświadczonym producentem octu! U mnie zadziałało dodanie do wody z jabłkami odrobiny drożdży piwnych i częste mieszanie w słoju, tak aby jabłka na górze nie spleśniały. Najzabawniejsza była walka z muszkami owocówkami, które jakoś przeniknęły przez gazę. Od tej pory przerzuciłam się na przykrywanie słoja batystem.

    Kiedyś namiętnie kolekcjonowałam takie przepisy i próbowałam je dostosować do warunków antycznych. Teraz coraz śmielej korzystam też z udogodnień, jakimi są sklepy z półproduktami kosmetycznymi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie, w książce z której korzystałam pisali o tym samym, że pomaga i można ją nawet zachować i użyć do następnej partii octu, co przyspieszy proces. Dlatego na początku cieszyłam się z "matki", ale jak widać, ona nie była zadowolona :) Być może doszły tam jakieś procesy gnilne.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty