Ubieramy "Annę Kareninę"


Zabawy w ubieranie bohaterek powieści w rzeczywiste kreacje z epoki na podstawie zachowanych modeli i projektów żurnalowych ciąg dalszy. Ubrałam "Przeminęło z wiatrem", zabieram się za Annę Kareninę. Lew Tołstoj zamieścił opisy damskich fatałaszków w powieści przy różnych okazjach, ale... ponownie zaglądając do książki odkryłam, że te opisy są bardzo skąpe, najczęściej jednozdaniowe i bardzo ogólne. Tołstoj dostrzega kolor sukni, czasem strukturę materiału, ale nie rozpisuje się ani o szczegółach kroju i rzadko pisze o szczególnych ozdobach. Najczęściej podsumowuje nieporadnie, że suknia była "skomplikowana" albo wręcz pogardliwie, że "strojna". O, Tołstoj na pewno nie zaglądał do żurnali! Swoje bohaterki wzorował na rzeczywistych otaczających go kobietach i na tym co nosiły. Tylko że nawet tutaj mogło się wkraść pewne przekłamanie - powieść pisana była w latach 1873-77, a damy na których wzorował swoje bohaterki poznał dekadę wcześniej: Zofię Bers, swoją żonę i prototyp postaci Kitty Szczerbackiej w 1862 roku, a Marię Hartung, córkę Puszkina, która użyczyła wyglądu Annie Kareninie w 1861 roku. Pisząc więc o swoich heroinach mógł je widzieć nie w turniurze, tylko w krynolinie. Być może miał na myśli przełom lat 60 i 70 XIX wieku, bo podczas ślubu Kitty w cerkwi plotkary rozmawiają m.in. o krynolinie, a mniej więcej rok-półtora później jest mowa o kobiecie z turniurą. Zostawia nam też pewne znaczniki czasowe np. Krystyna Nilsson i Adelina Patti występowały w Petersburgu latach 70, Adelina zaśpiewała ok 1870-71 r. Ale spróbujmy popatrzyć na powieściowe kobiety oczami pierwszych czytelniczek, które musiały wyobrażać sobie Annę ubraną zgodnie z modą z połowy lat 70 XIX wieku. Nie mam pojęcia, czy w Petersburgu wychodziło jakiś modowe czasopismo dla pań, ale francuskie żurnale na pewno były dostępne. Mimo wszystko miałam spory problem ze znalezieniem akceptowalnych projektów.

Czarna suknia Anny z balu w Moskwie

Ekranizacja z 1997 r.
Sophie Marceau w roli Anny
"Anna nie była w sukni lila, jak tego pragnęła Kitty, ale w czarnej, głęboko wyciętej aksamitnej toalecie, odsłaniającej jej jakby toczone ze starej kości słoniowej, rozkwitłe ramiona, pierś i okrągłe ręce o szczupłych, drobniutkich dłoniach.Cala suknia obszyta była wenecką gipiurą.(...) miała maleńką  girlandę z bratków i taką sama girlandę u czarnej wstążki paska, wśród białych koronek. (...)Urok Anny na tym właśnie polegał, ze zaćmiewała swą własną toaletę, tak że ta stawała się na niej jakby niewidoczna. Tej czarnej sukni ze wspaniałymi koronkami również nikt nie dostrzegał, tworzyła jedynie ramę; widać było tylko samą Annę, naturalna, prostą, wykwintną, a zarazem wesołą i ożywioną."
Anna i Kitty w scenie balowej z pozoru wydają się antagonistkami - jedna występuje jako doświadczona światowa dama, druga jako ledwie rozkwitła panna na wydaniu. Suknie jak pozytyw i negatyw, różowa i czarna. Ale obie są ożywione, wesołe, pełne nadziei. Pomimo że to Anna została bezsprzecznie królową wieczoru, można przypuszczać, że gdyby Kitty wyszła za mąż za niekochanego człowieka, za kilka lat mogłaby stanąć dokładnie w miejscu pani Kareniny. Poszukajmy więc toalety godnej królowej balu, mocno wyciętej czarnej sukni ... wydawałoby się, że nic prostszego, a jednak wcale nie jest łatwo znaleźć coś odpowiedniego na taki bal. Patrząc na pierwszą suknię z białymi koronkami z 1875 roku pomyślałam że to na pewno ta! W dodatku narysowana modelka ma równie mocną budowę jak Anna, przede wszystkim pulchne ramiona. Tylko róże zamienimy na bratki i gotowe. Ale suknia z 1878 roku chyba jednak pasuje lepiej, jest prostsza, w głębokim odcieniu i faktycznie wygląda jak z aksamitu. 
Model z 1875 roku
Model z 1878 roku
Różowa suknia Kitty Szczerbackiej z balu w Moskwie

Kitty Szczerbacka wypłakuje się
na ramieniu siostry Natalii
ekranizacja z 1997 roku
"Kitty w swej skomplikowanej tiulowej sukni na różowym spodzie wchodziła teraz na bal z taką swobodą i prostotą, jak gdyby ani ona, ani domownicy nie poświęcili wszystkim tym kokardkom i innym szczegółom toalety ani chwili uwagi (...)Był to jeden z tych dni, kiedy jej się wszystko wiodło: suknia nigdzie nie uciskała, koronkowa berta nigdzie się nie obsunęła, rozetki nie zgniotły się i żadna się nie odpruła,(...)" 
To już znacząco skromniejszy opis, ale pozostawiający spore pole dla wyobraźni. Mamy suknię dwuwarstwową, zapewne przyozdobioną różami, z koronkową bertą, czyli wykładanym szerokim "kołnierzem" wokół dekoltu. Tradycyjny już różowy kolor panieńskiej kreacji. To taka "kopciuszkowa" sukienka, ubierana w tym okresie, kiedy dziewczynie się wydaje, że dzięki słodkiej kreacji trafi na balu na księcia, który oświadczy jej się najdalej podczas mazura. No dobra, coś się na pewno znajdzie. Najbardziej mi się spodobała suknia z 1874 roku z przejrzystą zewnętrzną warstwą i z rozetkami u dołu, tylko nie ma koronkowej berty, ale co za problem dorobić. Starszy, ale też odpowiadający opisowi jest projekt z 1870 roku, jest taki landrynkowo słodki. Przyjrzałam się jednak jeszcze raz czarnej sukni Anny z 1875 roku i... no przecież ten różowy obłoczek obok to musi być Kitty Szczerbacka we własnej osobie!
Projekt z 1874 roku
Projekt z 1870 r.
"Anna i Kitty" rok 1875
Biała suknia Anny z dnia wyścigów

Anna w strojnej sukni odpowiedniej
na zawody
"Anna zupełnie sama na tarasie czekała na powrót syna(...). Wysłała służącego i pokojówkę, by go szukali, a sama - w białej sukni z szerokim haftowanym szlakiem- siedziała wyczekując w kącie tarasu za grupą kwiatów (...)"
Przypatrzmy się dobrze tej scenie, bo nigdy nie została sfilmowana. Anna przebywa na wakacjach w letnim domu w Peterhofie wraz z synem. Mąż nie towarzyszy jej, ale zagląda od czasu do czasu, nie oznajmiając wcześniej swojego przybycia. Tego dnia mają się odbyć wyścigi konne, w których bierze udział Wroński, ale jest jeszcze sporo czasu na przygotowania. Anna jest ubrana po domowemu, w letnią prostą suknię, i nie spodziewa się gości. Na same wyścigi ubierze już okazałą, ozdobną toaletę, ale póki co jeszcze może sobie pozwolić na swobodę. I wtedy niespodziewanie przychodzi Wroński, a Anna wyznaje mu, że jest przy nadziei. Pani Karenina nie jest w tej scenie uwodzicielką, choć Wroński oczywiście zwraca uwagę na seksowną linię jej szyi i ramion - widzimy tutaj przede wszystkim matkę, która oczekuje dwojga dzieci: starsze wróci zaledwie ze spaceru, młodsze ma się pojawić za kilka miesięcy, ale póki co Anna nie wie, jak to przyjmie jej mąż i ojciec małej dziewczynki. Kiedy pierwszy raz czytałam powieść wybuchałam oburzeniem: jak Anna śmiała ubierać się na biało i zgrywać niewinną! Ale teraz dopiero mnie oświeciło - Anna miota się pod tą przykrywką "przyzwoitej kobiety", jak cierpi nie mogąc się zdecydować, czy wybrać życie bez miłości, ale za to z dziećmi, czy z miłością Wrońskiego za cenę odseparowania od syna.
Tołstoj chyba zapatrzył na krynoliny, które rzeczywiście były zdobione szerokimi szlakami u dołu sukni, także haftowanymi. Mimo to spróbowałam wybrać coś prostego na dzień na wsi z francuskich "robes de jour". Najbardziej mi przypadła do gustu spacerowa chyba biała suknia z granatowymi obszyciami wzdłuż brzegów, z niewielką turniurą. Myślę, że byłaby bardzo wygodna na wieś, a jednolite paski można by zamienić na hafty. Względnie skromnie wygląda jeszcze ta następna, jednolicie biała suknia, a ładny kształt stanika sprawia wrażenie, że suknia jest wygodna. Ładniutka jest też biała suknia z września 1875 roku z trenem podpiętym niebieską kokardą. W takiej wersji Anna nie musiałaby się nawet przebierać na wyścigi, suknia jest zarazem prosta i elegancka.

1872 r.
Wrzesień 1875 r,
Letnia suknia Kitty Szczerbackiej z wakacji w uzdrowisku

Angielska letnia suknia
"polonezka" z ok 1875 r.
"Księżna Szczerbacka zapragnęła koniecznie przedstawić córkę niemieckiej księżnej i zaraz nazajutrz po przyjeździe dopełniła tej ceremonii. Kitty w swej sprowadzonej z Paryża , b a r d z o   s k r o m n e j - a więc bardzo strojnej - letniej sukni, dygnęła nisko i z wdziękiem"
To w sumie niewiele wnoszący etap powieści - księstwo Szczerbaccy zabierają wciąż rozpaczającą po zdradzie Wrońskiego Kitty na rekonwalescencję do niemieckiego uzdrowiska, "do wód" jak się to kiedyś mówiło. Oficjalnie powodem jest prewencja przeciwgruźlicza, ale Kitty leczy tu po prostu złamane serce. Ojciec podkreśla swoje rosyjskie korzenie wielkiego pana, ale matka chce udawać światową damę. Kitty dostaje więc - zapewne pierwszy raz - suknię szytą nie na podstawie paryskiego żurnalu, ale bezpośrednio w paryskiej pracowni. Można powiedzieć - wreszcie oryginał, nie kopia! Ale przez dążenia matki suknia jest zbyt ozdobna jak na letnią porę, na szczęście Kitty nosi ją jednak z wdziękiem, ale obojętnie, jakby nie zauważając jej wartości i przeładowania. Nie wiemy jak wyglądała, jaki miała kolor. Przypuszczam jednak, że musiała być biała albo pastelowa jak pannie przystało i z cieniutkich materiałów typu muślin czy tiul, aby można było przetrwać upały.
Może byłaby to "skromna" biała, ale trochę przeładowana riuszkami toaleta spacerowa z pierwszej grafiki, jednak serce skradła mi przede wszystkim popołudniowa muślinowa suknia z koronkowym "fartuszkiem" z 1875 r. - pierwsza z lewej. Ewentualnie ta muślinowa poranna z różowymi kokardami.


Lipiec 1875 r.

Suknia Anny do opery

Anna i księżna Miagkaja w operze
we współczesnej interpretacji
Jacqueline Durran
"Anna już była ubrana w jasną, dekoltowaną suknię jedwabną, łączoną z aksamitem, uszytą w Paryżu. Na głowie miała drogie białe koronki, które stanowiły dla jej twarzy ramę i niezwykle korzystnie podkreślały jej olśniewającą urodę."
To miał być popis niezależności i dobrego smaku rodem z Paryża. Anna spontanicznie zaplanowała wielkie wyjście do opery po powrocie z ukochanym z podróży do Włoch. Łaknęła towarzystwa, tymczasem nawet dawne przyjaciółki demonstracyjnie nie składają jej wizyt. I nie ma przy tym znaczenia, że wiele z nich miewa pozamałżeńskie romanse. Dopóki nie ujawniają ich światu i pokazują się oficjalnie u boku męża, wszystko jest pod kontrolą. Jednak kobieta, która opuszcza męża dla kochanka spotyka się wyłącznie z ostracyzmem społecznym. Może to nie te austenowskie czasy, kiedy Maria Bertram, pardon, pani Rushworth za ucieczkę z panem Crawfordem zostaje do końca życia zamknięta na odosobnionej farmie z irytującą cioteczką Norris, jednak towarzystwo nadal nie życzy sobie widywać takich kobiet publicznie. Niech sobie podróżują po świecie albo siedzą we własnych majątkach ziemskich. Anna swoim zjawieniem się wywołała większą sensację niż amerykańska primadonna włoskiego pochodzenia Adelina Patti. A petersburska socjeta potrafiła być równie nerwowa jak paryska widownia w "Niebezpiecznych związkach".
Paryskie toalety do opery z 1974 roku są ładne, ale grają przede wszystkim kolorem. Może skusiłabym się na tą niebieską dwuwarstwową  lub białą z lewej strony. Kremowożółta z różami z 1875 r. na następnej grafice wygląda też dosyć dostojnie. Ale moim absolutnym faworytem dla Anny byłaby biała suknia połączona ze szmaragdowymi wstawkami z 1876 roku.


styczeń 1874 r.

1876 r.
 Suknia ślubna Kitty Szczerbackiej


"Lewin (...) patrzył na jej wysoką fryzurę z długim białym welonem i białymi kwiatami, na wysoki, stojący marszczony kołnierz, który jakoś specjalnie dziewczęco zakrywał z boku, a odsłaniał z przodu jej wydłużoną szyję; patrzył na uderzająco szczupła talię - i zdawało mu się, że była piękniejsza niż kiedykolwiek... piękniejsza nie dlatego, by te kwiaty, ten welon, ta sprowadzona z Paryża suknia dodawała jej urody, ale ponieważ mimo tego sztucznego przepychu stroju, wyraz jej miłej twarzyczki (...) pozostał tym samym (...)"
Jestem przekonana, że Kitty Szczerbacka mogłaby założyć na siebie worek, a i tak podobałaby się Lewinowi. Złośliwi mówili, że przed ślubem zbrzydła, ale i tak ślub był momentem jej triumfu, społecznej akceptacji wyboru, jakiego dokonała i początku nowego życia, pełnego nadziei. Cóż za kontrast z Anną, dla której wyjście do opery stało się momentem uświadomienia sobie rozmiarów swojego upadku i utraty pozycji w społeczeństwie.
Suknia ślubna zawsze się jakoś znajdzie, pełno modeli w żurnalach z różnych okresów. Czy byłaby francuska czy rosyjska, to prawie jedno i to samo, no ale sprowadzenie sukni z Paryża było oznaką zamożności i podkreślało pozycję społeczną i bogactwo rodziny panny młodej. Pomimo, że suknie ślubne z XIX wieku nie podobają mi się, wybrałam dla Kitty trzy, w których na pewno wyglądałaby uroczo. Ta pierwsza, bogato zdobiona, z pewnością byłaby w guście starej księżnej Szczerbackiej, druga z 1876 roku byłaby kompromisem pomiędzy elegancją a przepychem, a ostatnia, której nie udało mi się wydatować wygląda jak suknia ślubna z dziewczęcych marzeń.
maj 1875 r.
1876 r.

The end

Ostatnia "Anna Karenina" to chory sen kostiumologa, ale autorka strojów otwarcie przyznawała się, że czerpała inspirację przede wszystkim z projektów Diora z lat 50. Obiektywnie rzecz ujmując suknie były spektakularne i ładne, ale prawie nic w nich nie zostało z epoki. Nie chcę tak! Nie zgadzam się! Chcę turniury, pomimo że uważam ją za chory pomysł XIX wieku! Jednak po tej przebieżce po modzie za czasów Anny Kareniny jeszcze bardziej uświadomiłam sobie, jak bardzo strój pętał kobiety i uniemożliwiał im swobodne życie. Te ogoniaste suknie były tak niepraktyczne, a równocześnie tak ostentacyjnie strojne, aby tylko pokazać status społeczny damy. Za te wszystkie kokardki, drogie koronki i kilometry materiału,  ktoś musiał  przecież zapłacić. I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Anna pragnęła miłości, a sprzedała się za paryskie toalety...
Projekt sukni Anny autorstwa Jacqueline Durran
w ekranizacji z 2012 r.





Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty