Kosmetyki renesansowej piękności

Znalazłam to co chciałam! Czy Was też ogrania wzruszenie, kiedy po latach znajdujecie postać w historii, do której przymierzaliście się wiele razy i wciąż bez rezultatu - jej dorobek niby istniał, niby były o nim jakieś wzmianki, ale człowiek ginął gdzieś w pomroce dziejów? Kilka lat temu w biografii królowej Bony Sforzy natknęłam się na wzmiankę o jednej z jej ciotek, Katarzynie Sforza nazwanej przez autorkę bardzo ładnie - jak mi się zdawało- "diva virago" (niestety okazało się, że virago oznacza babochłopa!!!), która miała po sobie zostawić podręcznik z przepisami kosmetycznymi i truciznami. Ponowna okazja nadarzyła się, gdy szukałam informacji o renesansowych perfumach, a po emisji serialu "Rodzina Borgiów" odnalezienie tej pani okazało się być już znacznie łatwiejsze i nawet dostępne są wyjątki z tego owianego legendą podręcznika kosmetycznego w angielskim tłumaczeniu. Przepisy arcyciekawe, ale rzeczywista historia królewskiej ciotki okazała się przerastać najśmielsze moje oczekiwania. Nalejcie więc sobie kieliszek mocnego białego wina z Forli i posłuchajcie...

Nasienie diabelskiego węża


Prawdopodobny portret
Katarzyny Sforzy  ok. 1489 r.
Leonarda da Vinci
Urodziła się  w 1463 roku. Katarzyna była nieślubną córką, ale w XV i połowie XVI wieku nikomu to nie przeszkadzało, jeżeli choćby jedno z rodziców było bogate albo dobrze urodzone. Dzieci zawsze były potrzebne do tworzenia aliasów politycznych i ekonomicznych, a te nieślubne nadawały się do małżeństwa z mniej arystokratycznymi sojusznikami. A ojcem Katarzyny był książę Mediolanu, Galeazzo Maria Sforza, okrutnik, tyran, chciwiec, ale i patron artystów. Nie, nie był członkiem starej szlachty, a potomkiem kondotiera - najemnika w służbie miast włoskich. W herbie Sforzów widniał smok... Mała dziewczynka miała jednak szczęście, bo wychowała ją babcia Bianca Maria Visconti, która pochodziła z prawdziwego książęcego rodu w Mediolanie. Panienka więc wyrosła na prawdziwą damę, elokwentną i obytą w wykwintnym towarzystwie, ale też nieustraszoną i twardą. Oprócz opanowania tradycyjnych kobiecych umiejętności posługiwała się bardzo sprawnie białą bronią (nie, nie jest to wymysł rodem z gry Assasin's Creed). W swoim czasie uważano ją też za najpiękniejszą kobietę we Włoszech.

Nieszczęśliwa muza artystów
Katarzyna Sforza jako jedna
z trzech Gracji Botticellego na obrazie
"wiosna"
Wydano ją za mąż jako czternastolatkę za siostrzeńca papieża Sykstusa IV (to ten który nakazał zbudowanie Kaplicy Sykstyńskiej i zawracał głowę Michałowi Aniołowi w sprawie fresków na suficie). Urządzono im bajkowy ślub w Rzymie, po którym wydawało się, że czeka ją fantastyczne życie u boku bogatego ulubieńca papieskiego, ale w małżeństwie nie trafiła najlepiej. Mąż Girolamo Riario, pan w mieście Forli, był gburowatym nuworyszem, ledwo oderwanym od kramu kupieckiego, któremu z nadmiaru powodzenia woda sodowa uderzyła do głowy. W czasie nocy poślubnej pobił młodą żonę, a później też wielokrotnie podnosił na nią rękę. Potulnie jednak urodziła mu szóstkę dzieci w zamian za tytuł pani na Forli i łaskę papieską. Z powodu urody odpowiadającej ideałowi włoskiego renesansu - jasna skóra, bujne złote włosy i niebieskie oczy, była jedną z ulubionych modelek malarzy z epoki, przede wszystkim Botticellego i Leonarda da Vinci; jej rysy twarzy nosi wiele z renesansowych Madonn i postaci mitologicznych. Rzecz szczególna - ta twarz jest zawsze przepiękna, taka ponadczasowo piękna i słodka, ale także zasmucona, jakby ukrywająca jakąś tragiczną tajemnicę...
Portret młodej kobiety  Botticellego
identyfikowanej z Katarzyną
Ale bogactwo, zaszczyty i splendory trwały tylko tak długo, jak życie papieża Sykstusa, czyli zaledwie przez jedenaście lat. Po jego śmierci to właśnie Katarzyna - pomimo że ciężarna - zajęła zbrojnie rzymski zamek Św. Anioła, aby wywrzeć piorunujący wpływ na obradujących na konklawe kardynałów i skłonić ich do wybrania nowego papieża, który w dalszym ciągu obdarzałby jej rodzinę zaszczytami i bogactwem. Niestety nie udało się, wybrany został papież Innocenty VIII, który uprawiał nepotyzm oczywiście tylko w stosunku do swoich krewniaków. Państwo Riario, aby zyskać zwolenników, zaczęli prowadzić otwarty i bardzo wystawny dwór, a Katarzyna ujawniła niebywałe zdolności dyplomatyczne, kaptując sobie sprzymierzeńców. Jednak życie na wysokiej stopie szybko pochłonęło ich dochody, więc Riariowie podnieśli ludności podatki, co wywołało oburzenie, a gburowaty Girolamo zginął w 1488 roku zamordowany przez ród Orsinich.

Tygrysica z Forli
Madonna z granatem Botticellego
Katarzyna Sforza została sportretowana w otoczeniu
swoich synów w roli aniolów
Po tym zamachu niewdzięczna rodzina Orsinich doprowadziła do ucieczki Katarzyny z Forli, ale kiedy oblegali ją na zamku Rocca di Ravaldino, grożąc śmiercią dzieciom, które uwięzili, miała unieść swoją suknię wraz z koszulą i zawołać "Głupcy, czyż myślicie, że innych dzieci mieć nie mogę?". Katarzyna kazała też przekazać Orsinim, że nie opuści twierdzy, a z zatrzymanymi dziećmi mogą zrobić co zechcą, gdyż wystarczy jej najstarszy syn, który przebywał wówczas w Mediolanie i ten, którego aktualnie nosi w łonie. Zdanie znamienne o tyle, że zanotował je sobie sam Machiavelli. Inny uczestnik walk twierdził, że Tygrysica jedynie pokazała oblegającym obraźliwy gest. Ostatecznie Katarzyna odzyskała władzę w Forli dzięki wsparciu księcia Mediolanu Ludovico Sforza i zemściła się na uczestnikach spisku przeciwko mężowi. To właśnie wtedy zajęła się również doświadczeniami alchemicznymi i zaczęła spisywać receptury.
Pallas Atena z centaurem
portrety Katarzyny i Sandra Botticellego
Jako młoda, wesoła wdówka, formalna opiekunka małoletnich synów mogła sobie pozwolić na wiele, nie tylko pod względem materialnym, prowadząc wykwintny dwór, ale także swobodnie dobierając kochanków. Niestety przez jednego z nich, Giacoma Feo, który negatywnie wpływał na jej decyzje gospodarcze, zaczęła być powszechnie nienawidzona przez lud Forli i własne dzieci. Giacomo został więc zamordowany, a wściekła matka na krótko uwięziła własnych synów. Związała się również z Medyceuszem Giovannim Poppolano di Medici i wspierała go w walce o władzę we Florencji. Plotkowano, że para pobrała się potajemnie - Katarzyna nie mogła jawnie wstąpić w nowy formalny związek z obawy o odebranie jej władzy w Forli, gdzie była regentką. Poppolano jednak zmarł, pozostawiając jej syna, a wpływowi Medyceusze wymogli, aby przyznała się do powtórnego małżeństwa.



Córa nieprawości wg Borgiów


Gina Mckee jako Katarzyna Sforza w
"Rodzinie Borgiów"
Ciężkie czasy nastały jednak, gdy na kolejnego papieża wybrano w 1492 kardynała Rodrigo Borgię, czyli Aleksandra VI. Jego syn Cezare Borgia wspierał wojska francuskiego króla Ludwika XII, który najechał zbrojnie Włochy, zajął Mediolan w 1499 roku, a następne na jego drodze były Imola i Forli, należące do Katarzyny. Wojowniczo nastawiona hrabina zamknęła się w twierdzy w Forli i przygotowywała do obrony. Szło jej naprawdę nieźle, swoją szeroko znaną odwagą i pogardą śmierci podtrzymywała morale żołnierzy, ale Francuzom udało się wedrzeć do twierdzy przez wyłom w murze. Katarzyna została wzięta do niewoli przez Cezara Borgię, żądny krwi potomek papieża nie przewidział jednak, że francuski dowódca oblężenia Yves d'Alègre zakocha się w pięknym więźniu  (trzydziestosiedmiolatce!) i  będzie jej bronił przed Borgią, który po odkryciu, że synów Katarzyny nie ma w zamku szybko zrzucił maskę cnotliwego rycerza i ... cóż, zgwałcił Katarzynę. Zaczęły się targi o życie hrabiny, a ją samą przetransportowano do Rzymu w złotych łańcuchach i zamknięto w zamku św. Anioła, do którego wdarła się brawurowo przed laty...
Paz Vega jako wojownicza Katarzyna
we włoskim serialu o Borgiach
Okazało się, że z panią na Forli jest spory problem - dorośli synowie gotowi są ją sprzedać za dodatkowe uposażenie, ona sama jednak nie zamierza rezygnować z panowania nad swoim miastem nawet za cenę innego lenna, a w dodatku wie zbyt wiele o Borgiach, żeby się jej tak po prostu pozbyć, czy to przy pomocy trucizny, czy sfingowanego procesu. Pozostawała we władzy krwiożerczego Cezara Borgii, a jego postępowanie nie licujące z etosem rycerza przestało się podobać nawet Francuzom. Osobiście interweniował zakochany Yves d'Alègre i hrabinę ostatecznie wypuszczono z Rzymu, zmuszając jednak do zrzeczenia się praw do Forli. Udała się do Florencji, omijając zastawioną na nią pułapkę i w spokoju doczekała śmierci papieża Aleksandra Borgii. Niestety, jej czas już przeminął, nowy papież Juliusz II nie chciał nawet słyszeć o Sforzach w Forli, a pozornie przyjaźnie nastawieni Medyceusze nie życzyli sobie, aby wdowa po Giovannim Poppolano wychowała godnego siebie następcę. Starsi synowie zabrali matce prawie cały majątek, schroniła się więc w klasztorze, aby w spokoju wychować najmłodszego potomka, syna Giovanniego.Wojownicza dama zmarła w wyniku zapalenia płuc w 1509 roku mając tylko czterdzieści sześć lat.
Katarzyna Sforza jako Wenus na obrazie Botticellego


Jak dbać o urodę wg najpiękniejszej kobiety renesansu
Karta tytułowa Gli Experimenti de la
Ex.ma S.r Caterina da Furlj
Matre de lo inllux.mo S.r
Giouanni de Medici
,
or 
Gli Experimenti.
Na początku wyjaśnijmy sobie jedno - sekretny dziennik z przepisami kosmetycznymi i użytkowymi nie był w tamtym okresie niczym nadzwyczajnym, podobnie jak w dzisiejszych czasach blog z przepisami na domowe ciasta. Jednak przede wszystkim pisali je mężczyźni, kobiety rzadziej, bo nie każda umiała pisać. Ale sekretnik Katarzyny, zwany w skrócie "Eksperymentami" albo "Księgą sekretów" przetrwał stulecia (niestety nie w oryginale, ale został wydrukowany w 1525 roku) i dzisiaj możemy na jego podstawie wyobrazić sobie, jak piękności malowane przez Botticellego dbały o urodę. Nie tylko zresztą o piękno zewnętrzne - notatnik Katarzyny zawierał łącznie 454 przepisy, z czego 66 o charakterze kosmetycznym, 358 medycznym i 38 alchemicznym - traktowały m.in o tym jak zwiększyć ciężar monet, nadać przedmiotom pozór złota; znalazło się także wśród nich miejsce na afrodyzjaki i trucizny, wedle życzenia o piorunującym lub powolnym efekcie. Te medyczne i alchemiczne pozostawmy, bo nie przydadzą się nam do niczego, ale skupmy się na przepisach kosmetycznych, które pogrupowane były partiami wg części ciała, które miały upiększać. Z notatek wynika, że ówczesne Włoszki największą uwagę przywiązywały do białej cery, pozbawionej plam, piegów i zmarszczek, bujnych jasnych włosów, zdrowych zębów, świeżego oddechu i odpowiednio wydepilowanego ciała. Proste, prawda? Zaraz się przekonacie, że niekoniecznie...

Włosy godne bogini


Ziele tysiącznika
Katarzyna słynęła zw swoich bujnych złotych splotów. Dzisiaj już pewnie się nie dowiemy, czy była naturalną blondynką, czy pożądany kolor zawdzięczała sztuce kosmetyczne, ale jedno jest pewne - w sekretniku mamy kilka przepisów na rozjaśnienie włosów. W jednym z nich zaleca wywar ziela tysiącznika (Centaureum erythreum), kamienia winnego (dwuwinianu potasu), gumy arabskiej i ałunu potasowego, który wcierano we włosy, pozostając następnie przez kilka godzin na słońcu. Inny przepis zalecał stosowanie destylatu z korzeni bluszczu, który w osiem dni miał zapewnić rozjaśnienie włosów do złotego koloru. Jeśli jednak zaistniała konieczność zafarbowania włosów na głowie i brodzie, a nawet ciała ludzkiego na kolor czarny, Katarzyna polecała destylat z maceratu z łupin orzecha laskowego, sproszkowanej żółci i arbuza, którym następnie myto głowę i/lub ciało.

Dymnica pospolita
Jeśli jednak trapi Was, że macie cienkie i rzadkie włosy (albo brodę), nic straconego, można je zagęścić i zapuścić. Jeden z przepisów nakazywał wykorzystanie okruchów z jęczmiennego placka i soli, zmieszanych z niedźwiedzim sadłem, którym następnie natłuszczało się skórę.  Innym stosowanym przez Katarzynę kosmetykiem  był wywar z kory wiązu, który miał wzmacniać także rzęsy i powodować odrastanie włosów po chorobie i w miejscach oparzonych. Najbardziej radykalnym sposobem miało być nacieranie skóry maścią sporządzoną... ze sproszkowanej zielonej jaszczurki i pijawek, zmieszanych z płynnym miodem. Że niby fuj? To posłuchajcie, co miało zapobiegać utracie włosów z powodu choroby: należało myć włosy z użyciem ługu sporządzonego ze spopielonych gołębich odchodów...
Suszona czarna malwa
Dzisiaj najprzyjemniejszym w użyciu specyfikiem na porost włosów z przepisów Katarzyny byłby prosty trzyskładnikowy wywar z malwy (Althea Rosea), koniczyny (Trifolium pratense) i zielonej pietruszki. Takim wywarem możemy i dzisiaj spokojnie myć włosy. Innym dostępnym dzisiaj specyfikiem może być napar z dymnicy pospolitej i babki lancetowatej z dodatkiem boraksu. Katarzyna zalecała także częste czesanie włosów, przypuszczalnie po to, aby dotlenić cebulki włosów.

Renesansowe piękności używały także depilatorów chemicznych, choć nie jest do końca pewne na jakie części ciała. Oto przepis: zmieszać 2 uncje wapna gaszonego, 1 uncję arszeniku, porcję ałunu potasowego wielkości kasztana, utrzeć na proszek i wymieszać ze złotem. Nałożyć na skórę na czas potrzebny do odmówienia dwóch "Ojcze nasz" i zmyć czym prędzej. Jakby to powiedzieć pani hrabino- obecnie nie dostaniemy już tak łatwo tych składników.

Studium kobiece Leonarda da Vinci
Twarz aniołaCatharina była też autorką najsłynniejszego kosmetyku w renesansowych Włoszech, używanego do pielęgnacji cery, tzw. L'Acqua Celeste, niebiańskiej wody. Czy był to środek nadzwyczaj skuteczny, tego nie wiemy, ale Catharina zadziałała jak świetny marketingowiec, twierdząc że stworzony przez nią tonik ma taką moc, że odmładza i przywraca zdrowie w przeciągu trzech "Ojcze Nasz". Jak widać reklama jest dźwignią handlu od stuleci i zawsze obiecuje, że skromny flakonik czy słoiczek za niebotyczne pieniądze uczyni z matrony młodą dziewczynę. Ale jeśli Catharina wypróbowała go sama, to może coś w tym jest? Słynny tonik zawierał destylaty z szałwii, bazylii, rozmarynu, mięty, goździków, gałki muszkatołowej, kwiatów czarnego bzu i anyżu. Nie powiem, skład wygląda bardzo zachęcająco, mamy tu rośliny, które poprawiają ukrwienie skóry, ujędrniają, a równocześnie tonizują. Ziołowo-korzenny zapach też musiał uprzyjemniać korzystanie z takiego super-specyfiku.
Studium kobiece Leonarda da Vinci
Na wybielenie twarzy i skóry dłoni pani Riario polecała wywar z liści i korzeni pokrzywy, nieskomplikowany w przygotowaniu i dostępny nawet dla niezamożnych kobiet. Wywaru używano do mycia tak często, jak to było potrzeba. Innym specyfikiem do mycia  rąk (ale nie ma przeciwskazań do używania go również do twarzy) był wywar z otrąb pszennych, macerowany następnie razem z jabłkami. Oba wywary wydają się być godne polecenia - pokrzywa dostarcza mnóstwa mikroelementów, regeneruje tkanki, a otręby pięknie wygładzają skórę i łagodzą podrażnienia. Jabłko mogło być nienaukową próbą zastosowania kwasów owocowych w pielęgnacji skóry. Dla zachowania pięknej karnacji hrabina polecała przemywać twarz spirytusem (acqua vitae), trzymanym w szklanym naczyniu w nasłonecznionym miejscu. 
Szanta zwyczajna
Zżółkłą karnację polecała traktować rano i wieczorem wywarem z szanty zwyczajnej (Marrubium vulgare), gotowanym razem z winem i miodem. Katarzyna obiecywała, że używanie tego kosmetyku zapewni nie tylko piękną karnację w pożądanym odcieniu, ale jeszcze przy okazji "rozweseli". Nie wątpię, że popijanie wina miało takie zalety :) Ale na poważnie - ziele szanty rozszerza naczynia krwionośne, poprawiają krążenie i jest stosowane ... przy żółtaczce właśnie.
Włoszki przejmowały się piegami tak samo jak Ania z Zielonego Wzgórza, najwyraźniej nie znając powiedzenia, że dziewczyna bez piegów jest jak niebo bez gwiazd. Ale jeśli się już było nieszczęśnicą nakrapianą jak indycze jajo, należało wziąć korzeń kosaćca (Iris florentina) i gotować z niego wywar, aż wyparuje połowa objętości wody. Wywarem należało przemywać cerę. Nie stosujcie tego dzisiaj, piegi są piękne!
Studium kobiece
Leonarda da Vinci
Catharina niektóre kosmetyki określała po prostu mianem upiększających, zapewniających karnację godną dobrze urodzonej damy. Korzeń kosaćca należało zmielić i wycisnąć z niego sok, pozostawiając do sklarowania. Czysty sok z góry zlewano i rozcieńczano wodą, używając do mycia. Inny przepis zakładał wymieszanie okruchów chleba z białkiem jajka i rozprowadzenie mieszaniny w occie winnym. Całość macerowano dwa dni i już było gotowe do użycia. Czyżby to był rodzaj peelingu? I jeszcze ciekawy pomysł na zakwaszający tonik, który przygotowywała destylując razem mocny ocet winny z pokrojoną w cząstki cytryną oraz całymi i sproszkowanymi goździkami. Ciekawe, czy taki destylowany tonik octowy był równie silny jak taki zwyczajny, wymagający zwykle rozcieńczenia wodą?

Kobiece sztuczki

Wyraźnie zaróżowione policzki
Selvagii Sasetti na portrecie z ok 1487r.
W wieku XV i na początku XVI nie widzimy u kobiet silnego makijażu, tak jak później w epoce elżbietańskiej, gdzie wyraźny makijaż lansowała sama królowa angielska, jednak już wtedy bez skrępowania poprawiano naturę, dodając nieco kolorów twarzy, której nie pomagały najwymyślniejsze kosmetyki. Najprościej było uróżować policzki i zaaplikować czerwona szminkę na wargi, aby wyglądać nieco młodziej i ponętniej. Właściwie nie było rozróżnienia pomiędzy tymi dwoma kosmetykami, gdyż miały postać płynną. Catharina podaje więc prosty przepis - 1 uncję drewna sandałowego należało zmielić i zalać spirytusem (acqua vita) na 2 godziny. Po odcedzeniu spirytusowa czerwona nalewka winna być przechowywana w szczelnym naczyniu. Róż miał być tak efektywny, że wystarczyło używać go tylko raz dziennie bez konieczności poprawiania makijażu, ba, można było używać go nawet raz na osiem dni, gdyż pomimo mycia twarzy miał pozostawać na skórze i wyglądać z każdym dniem coraz piękniej - zapewne bardziej naturalnie. 
Studium fiołków Leonarda da Vinci
Podstawowym zmartwieniem damy była jednak cera nieidealna - wprawdzie na portretach każda elegantka czaruje jasną karnacją, w rzeczywistości Włoszki prawie zawsze miały śniadą cerę. Jeśli nie uważały, mogły ją w dodatku łatwo opalić podczas codziennych zajęć i przechadzek w ostrym słońcu. Catharina zanotowała więc przepis, który miał pomagać przy "zaczerwienionej twarzy", tworząc po prostu biały podkład czy też płynny puder. Należało wymieszać biel ołowianą z wodą różaną i olejkiem fiołkowym i taką maść nakładać na twarz. Dzisiaj nie róbcie tego pod żadnym pozorem! Biel ołowiana, chociaż kredowo biała, jest silnie trująca i oczywiście rujnuje cerę. Jeśli chcielibyście odtworzyć ten kosmetyk, zastosujcie zamiast niej bezpieczniejszy dwutlenek tytanu, który w dodatku będzie naturalnym filtrem UV.

Uśmiech Giocondy

Zauważyliście, że nawet najpiękniejsza uśmiechnięta dama na renesansowym portrecie nie pokazuje zębów? Może nie miała się czym pochwalić, a może po prostu taka była konwencja malarska. Jedno jest pewne - o higienę ust Włoszki dbały równie mocno jak o twarz. Na pewno najbardziej interesującym środkiem był proszek do wybielania zębów - ze zmielonych korali i ałunu, niestety dzisiaj nie do odtworzenia z powodu ochrony rafy koralowej. Ale możemy się pokusić o zrobienie płynu do płukania ust, który zdaniem Katarzyny znakomicie odświeżał oddech. Należało sproszkować skórkę cytrynową, gałkę muszkatołową, goździki i cynamon, a zmieszane proszki rozpuścić w winie. Takie korzenne wino popijano do posiłków. Uproszczona wersja zakładała zmieszanie 1 uncji goździków i 5 uncji cynamonu z winem, a następnie zagotowanie wina i popijanie po pół szklanki dziennie. 

Ten podręcznik kosmetyczny to doprawdy cudeńko! O niektórych roślinach nawet bym nie pomyślała w kontekście kręcenia własnych kosmetyków. Muszę przyznać, że pomimo upływu tylu wieków niektóre z tych przepisów Tygrysicy z Forli mogą naprawdę zainspirować nawet współczesne kobiety . Skoro pomogły uwydatnić piękno tak niesamowitej damy... zaraz, zaraz, przecież dzisiaj też podświadomie wierzymy, że piękne kobiety znają się na pielęgnacji urody, a dzięki stosowaniu reklamowanych przez nie kosmetyków staniemy się równie urodziwe. Oczywisty błąd :), ale czym byłoby życie bez marzeń o ponadczasowej urodzie ...

Komentarze

  1. We Florencji kupiłam sobie mała książeczkę o kosmetykach Medyceuszy, polecam bardzo przydatna ,korzystam z niej w swojej pracy. Zawiera receptury i opisy składników. Wydana po włosku i angielsku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A podasz jakieś bliższe namiary na nią? Chętnie bym zerknęła.

      Usuń
  2. Valentina Fornaciai, Toilette, Perfumes and Make -up at the Medici Court, Firenze Musei, Sillabe, 2007
    V. Fornaciai, Tiolette, profumi e belletti alla corte dei Medici ....
    Evelyn Welch, Scented Buttons and Perfumed Gloves: Smelling Things in Renaissance Italy, w; Ornamentalism - The Art of Renaissance Accesories, ed. Bella Mirabella, 2011
    I jeszcze kosmetyka póżniejsza:
    Morag Martin, Doctoring Beauty: The Medical Control of Women's Toilltes in France, 1750 - 1820, w: Medical History, nr. 49, 2005

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny post :)

    www.ladyagat.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty