Atletki bez pomponów

Jeżeli kiedykolwiek widziałyście nieskomplikowany film dla amerykańskich nastolatek, zapewne znacie dobrze tę postać - ładna, wyzywająca, głupiutka i odziana w kusy strój, który nosi także na zajęciach szkolnych. Cheerleaderka z pomponami to swoista ikona popkultury, ale spróbujmy popatrzyć na nią chłodnym okiem - co tak naprawdę ukrywa się za skąpym kostiumem, brokatowym makijażem i loczkami z kokardą. Jak wygląda prawdziwy trening, jakie umiejętności musi mieć cheerleaderka i jak wygląda praca nad choreografią, aby na pokazie wypadła absolutnie doskonale. Bo w cheerleadingu nie ma przypadku i cudownych, niespodziewanych zwycięstw. Dzisiaj kolejny film dokumentalny o młodziutkich cheerleaderkach ze znanej w USA dziecięcej grupy Iskierek.
XIX wieczna cheerleaderka
Początki cheerleadingu są niezwykle skromne, bo polegały jedynie na dopingowaniu uniwersyteckich drużyn sportowych zarówno przez dziewczyny i chłopaków. Do tego codzienne stroje (ach, te długie spódnice, gorsety bluzki zapięte wysoko pod szyję) i co najwyżej proporczyki w drużynowych barwach. Dopiero w latach 20 XX wieku dodano do tego jakieś skromne elementy gimnastyki. Dzisiaj znakiem rozpoznawczym cheerleadingu są rzeczywiście miniaturowe kostiumy i połączenie tańca, akrobatyki i gimnastyki, zawsze wykonywane w dużych grupach. Dzisiaj przygniatającą większość w tej dyscyplinie stanowią młode dziewczyny. Cheerleading oderwał się też od samego kibicowania, organizowane są osobne zawody, a w 2013 roku został oficjalnie uznany za sport i jest traktowany poważnie przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Ba, niektórzy mówią, że to sport ekstremalny, niezbyt bezpieczny dla samych ćwiczących, przez co konieczne było wprowadzenie podstawowych reguł bezpieczeństwa, bo wypadki zdarzają się naprawdę często.
Drużyna The Twinkles
Film skupia się wyłącznie na życiu drużynowym, pomijając praktycznie życie osobiste małych atletek, które nie używają wcale tych komicznych pomponów. Za to możemy na nie popatrzeć okiem samych dziewczynek, dla których to jest przygoda życia i wielka frajda związana z wyjazdami na zawody i uczeniem się nowych umiejętności; rodziców, którzy konsekwentnie wspierają swoje male córeczki i nie liczą się z kosztami, chociaż po cichu liczą, że to ich latorośl będzie tańczyła na eksponowanej pozycji i z perspektywy trenerów, którzy zmagają się z dziecięcą nieuwagą, nieumiejętnością ukrywania rozczarowania i próbują wypośrodkować wymagania wobec członkiń drużyny ze wspieraniem ich w rozwoju. Film naprawdę idealnie pokazuje, co dzieje się pod warstwą brokatu.


Gdybym miała podsumować film jednym zdaniem, to zdecydowanie jest to film o budowaniu pewności siebie. Dziewczynki chcą trenować w tej grupie, bo są rozpoznawalne w światku cheerleaderek i czują się jak małe gwiazdy, kiedy są zaczepiane przez inne zawodniczki na wyjazdach. W centrum treningowym jest zawieszony dzwon, w który można uderzyć, kiedy mała atletka nauczy się nowej umiejętności, jakiegoś nowego elementu akrobatycznego i jest to powód do małego świętowania. Ale nawet gdy wszystko idzie dobrze, wciąż trzeba opanować strach i zachować idealną równowagę, kiedy kilka par małych rączek trzyma za nogę jedna koleżankę, podnosząc ją w górę i budując wieżę. Trenerzy uczą swoje podopieczne, że nawet jeżeli coś nie wyjdzie, trzeba opanować emocje i łzy i ćwiczyć dalej, bo jeden element nie przesądza jeszcze o tym, że zrobiło się coś źle, a trzeba się "pozbierać", bo błąd jednej dziewczynki często zaburza pracę całej grupy. Trenerzy sportowi w mądry sposób pocieszają swoje pupilki, kiedy przychodzi blokada psychiczna, nie poklepując fałszywie po plecach, tylko pracując dalej, aby przełamać barierę strachu. Rezultaty są widoczne, dziewczynki nie boja się byle krzyku i podchodzą spokojnie i profesjonalnie do kazań trenerskich" po nieudanym występie.
W ogóle niesamowite jest to, w jaki sposób działają trenerzy - traktują swoje małe jak dorosłe osoby, zwracając się do nich z szacunkiem, tłumacząc trudne sytuacje i nie nadużywając krzyku. Są wymagający, nie rozpieszczają, ale nie znęcają się nad tymi, którym się nie udało. Można powiedzieć, że pomagają budować osobowość, mówiąc, że mimo wszystko cheerleadingiem nie należy się za bardzo przejmować i nie wolno się zadręczać porażkami. Są nastawieni na sukces, konsekwentnie budując formę drużyny i dążąc do pierwszego miejsca na każdych zawodach, ale podkreślają, że liczy się przede wszystkim dobry występ, danie z siebie wszystko, aby po zejściu z planszy móc być dumnym z tego, co się zrobiło. I pomimo, że dziewczynki w przerwach od ćwiczeń zachowują się jak inne małe dzieci, szaleją i chichoczą, wydaje się, że kiedy trzeba potrafią się zachować z dużo większą klasą niż niektórzy rodzice.

Warto obejrzeć, aby zobaczyć wreszcie cheerleading jako drużynowy sport, a nie kusicielskie podrygi wyrośniętych nastolatek. Przekonacie się, że nawet kostium jest taki króciutki, żeby nie przeszkadzał w wykonywaniu elementów akrobatycznych. 

Komentarze

  1. Bardzo chętnie obejrzę, wydaje się ogromnie interesujące.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty