Królowe nierzeczywistego świata

Opowieści o balecie jest na pęczki, chyba żaden inny temat nie budzi takiego zainteresowania profanów jak ta szlachetna i wymagająca sztuka. Kamera nie raz "podglądała" już tancerki baletowe na różnych etapach ich rozwoju, począwszy od kandydatek i uczennic szkół baletowych, uczestniczek międzynarodowych konkursów po członków zespołów baletowych, w wersjach dokumentalnych i fabularyzowanych. Taniec klasyczny pomimo swojej elitarności pozostaje fascynujący pomimo tego, że opowiada przecież nieskomplikowane historie miłosne i bajki. Widzowie jednak coraz częściej zdają sobie sprawę z tego, że za gracją i lekkością ruchów tancerek stoją lata wyrzeczeń w dzieciństwie, ciężkiej pracy i hektolitry potu wylane na sali do ćwiczeń, nawet już po zakończeniu nauki, po prostu w czasie codziennej pracy. Nie tylko znawców baletu, ale też zwykłych gapiów już nie zwiedzie tiulowa paczka baletowa, powszechnie wiadomym jest, że pozornie delikatna i eteryczna tancerka musi łączyć w sobie wytrwałość maratończyka, siłę drwala, odporność psychiczną maklera giełdowego i pracowitość wyzyskiwanego dziecka z trzeciego świata, pracującego za grosze dla wielkich koncernów. A te wszystkie cechy dzisiejszy świat podziwia. Więc co niby da się jeszcze o tancerkach baletumożna powiedzieć? Wbrew pozorom całkiem sporo.

Film dokumentalny, który chciałabym Wam dzisiaj polecić nosi niezbyt odkrywczy tytuł "Ballerina" i opowiada o pięciu zaledwie tancerkach, członkiniach baletu Teatru Maryjskiego w Petersburgu. Od razu widzimy te najlepsze, światową elitę tańca klasycznego, chociaż na różnym etapie rozwoju zawodowego. Młodziutka Alina Somova zaledwie rok wcześniej ukończyła szkolę baletową, słynną Akademię im. Agrypiny Vaganowej, Eugenia Obraztsova tańczy już kilka lat, ale wciąż jeszcze nie osiągnęła pełnego spektrum swoich możliwości. Swietłana Zakharowa też wówczas była traktowana jeszcze jako młoda pierwsza solistka, wciąż pracująca nad techniką baletową i wyrazem scenicznym. Ugruntowaną pozycję miała za to Diana Visznieva, a Uliana Łopatkina, pomimo że posiadała najwyższy możliwy w zespole status, wracała do tańca po dłuższej przerwie i musiała na nowo udowodnić, że ma się jeszcze po co pokazywać na scenie. Interesujące jest to, że film został nakręcony w 2006 roku, a zatem minęło 10 lat i możemy przyjrzeć się, czy portret jest nadal aktualny, jak czas obszedł się z tymi największymi tancerkami i co się z nimi dzisiaj dzieje.


Uliana Łopatkina
Widzimy przede wszystkim jedna rzecz - balet się zmienia. Kiedyś normą było, że w wieku 38-40 lat tancerka bezapelacyjnie kończyła karierę, choćby nie wiadomo jak wielką, a Margot Fonteyn i Maja Plisiecka traktowane były jak wyjątki potwierdzające regułę, że dłużej tańczyć się nie da. Tymczasem Diana Vishnieva ma obecnie 40 lat i wciąż jest pierwszą solistką w Teatrze Maryjskim, Uliana Łopatkina ma 43 i również nie wybiera się na emeryturę. Dla obu z nich taniec wydawał się być wszystkim i może dzięki temu do dzisiaj przetrwały w teatrze.To wielka pociecha, kiedy widzi się, że wielkie osobowości taneczne i wielkie talenty wciąż mogą się rozwijać i nikt nie traktuje ich jak zużyte chusteczki do nosa. Dojrzałość fizyczna wychodzi im tylko na dobre i niesamowicie twórczo wypływa na umiejętności sceniczne. Jedno z ujęć w filmie jest szczególnie wzruszające - kiedy młodsze koleżanki podpatrują Ulianę podczas jej pierwszego występu na scenie po powrocie z rekonwalescencji po kontuzji i urlopie macierzyńskim, aby próbować się od niej jak najwięcej nauczyć. Ta primabalerina wciąż jest postrzegana jako najlepsza tancerka z swojej generacji - i nie bezpodstawnie. Szkoda, ze już nie przyznaje się tytułu primaballerina assoluta, bo na pewno na niego zasłużyła.

Diana Viszniewa
Uliana znana jest przede wszystkim petersburskiej publiczności, zaś Diana dała się poznać także dzięki licznym kontraktom w teatrach m.in. w Niemczech, Francji,USA i Wielkiej Brytanii. Wspomina się, że była bardzo utalentowaną uczennicą, ciężko pracującą i odporna psychicznie i wszyscy wróżyli jej karierę. Już po roku pracy w teatrze została pierwsza solistką. W dobrym momencie, bo zmiany polityczne w Rosji i otwarcie się na świat pozwoliło jej pokazać swoje umiejętności w ramach wymiany artystycznej w innych krajach. Za każdym razem próbuje przełożyć swoje życiowe doświadczenia na rolę, którą właśnie tańczy. W czasie kręcenia tego filmu dokumentalnego była uznaną tancerką, poświęcającą się wyłącznie baletowi, ale nawet ona przyznawała, że każdy dzień wymaga poświęcenia i nigdy nie można przestać. Ale dla innych tancerzy, dla postronnych obserwatorów jej poświęcenie ma sens - jest niesamowita, otoczona szczególną aurą, promieniejąca piękną, optymistyczną osobowością. Jednak jej największym marzeniem, niestety wciąż niespełnionym, było zatańczyć rolę we współczesnym balecie, która została napisana specjalnie dla niej. 

Swietłana Zakharova
Obecnie Swietłana Zakharova jest uznawana za jedną z najlepszych tancerek klasycznych, muzykalną, doskonała technicznie, piękną, bardzo liryczną. Kiedy widzi się ja na scenie, to uderza, z jaka siła oddaje uczucia postaci, które gra. Nie wytrzymała długo w Teatrze Maryjskim, ale została doceniona w Teatrze Bolszoj w Moskwie i w mediolańskiej La Scali, a także w wielu innych teatrach, w których występowała gościnnie. Kiedy zaczęłam interesować się baletem, jej nazwisko było jednym z pierwszych, które poznałam. Za zatem międzynarodowa sława. W filmie Swietłana opowiada o uczuciach, które łatwiej wyrazić jej na scenie niż w prawdziwym życiu i o silnym doświadczeniu emocji, które wyraża publiczność. Wówczas wciąż jeszcze poszukiwała nowych, niezbyt uczęszczanych szlaków i tańczenie głównej roli w "Jeziorze łabędzim" nie było jej marzeniem życia. Nic dziwnego, że wystawała poza ramy Teatru Maryjskiego, który jest ostoją klasycznych realizacji choreografii Mariusa Petipy, ojca baletu klasycznego.

Eugenia Obraztsova
Prześliczna Eugenia Obraztsova też uciekła ostatecznie do Teatru Bolszoj, ale dziesięć lat temu była dopiero koryfejką. O promocji na ten stopień nikt jej nie raczył powiedzieć, dowiedziała się z broszury teatralnej. Pomimo młodego wieku powolutku zaczęła spełniać swoje marzenia, m.in. o zagraniu w filmie czy wystąpieniu w konkursie baletowym. Po wygraniu tego konkursu została też najmłodszą Julią Capuletti w historii Teatru Maryjskiego, ale chociaż powierzano jej więcej ról niż wcześniej, większe uznanie zdobyła dopiero za granicą. O tym zresztą też marzyła - aby nie osiąść na laurach, tylko występować z różnymi zespołami baletowymi, doskonalić swoją sztukę i coraz bardziej podobać się publiczności. Była na dobrej drodze do tego, ale film pokazywał, że balet to jest ciągły proces wzrastania, tutaj rzadko zdarzają się błyskawiczne kariery. Dzisiaj jest oczywiście uznaną i bardzo cenioną tancerka, także dzięki rozkwitłej urodzie. Dojrzałość taneczna przyszła z czasem, ale na filmie fanki Eugenii rozpoznają jej pierwsze oznaki po spektaklu "Romeo i Julia". Ta rola jest ulubioną Eugenii do dzisiaj. I dzięki Bogu nie musiała rezygnować z życia osobistego - jest dzisiaj także mamą bliźniaczek.

Alina Somova
Alina Somova od początku budziła wielkie zainteresowanie. W szkole oczywiście się wybijała, ale w Teatrze Maryjskim zaczynała jak wszyscy od corps de ballet, choć już po roku zaproponowano jej główną rolę w "Jeziorze łabędzim", zanim jeszcze promowano ją  choćby na solistkę. Takich propozycji nie można odrzucić w Petersburgu, choćby tancerka czuła, że jeszcze nie dojrzała odpowiednio do roli albo trapiła ją kontuzja. Propozycja prawdopodobnie się już nie powtórzy. Jednak Alina poradziła sobie śpiewająco, chociaż co ciekawe, wśród baletomanów budziła jednak pewne zażenowanie bardzo dobra techniką, ale niewielkim wyrazem artysycznym. Przewidywano jednak, że czeka ją wielka przyszłość. Dzisiaj jest już primaballeriną, znaną i docenianą na całym świecie, a przecież ma przed sobą jeszcze cale lata tańca. Przykład Diany i Uliany pozwala sądzić, że granica wieku emerytalnego może się jeszcze bardziej przesunąć.

Pięć bliskich portretów wielkich tancerek, pięć wielkich karier, które mimo upływu czasu wciąż trwają. Balet zawsze potrzebował swoich wielkich gwiazd, które choć różne, pchały tą dziedzinę sztuki do przodu. Ciekawe, jaka będzie następna generacja baletowych sław?

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty