Jak dbały o włosy damy epoki romantyzmu


Drogie panie, czy zastanawiałyście się czasem, skąd nagle wziął się owczy pęd do włosomaniactwa? Dlaczego nagle mamy cudowny wysyp porad co do metod pielęgnacji naszych  loczków? Czy to coś nowego, jakieś przełomowe odkrycia naukowe czy empiryczne?  Otóż nie, skądże znowu. "Sekretne" porady jak dbać o włosy były już od dawna w powszechnym obiegu. Wydawcy poradników w XIX wieku jak współczesne włosowe blogerki - włosomaniaczki też czerpali zyski z publikacji książek na temat pielęgnacji urody, gdzie troska o włosy była stawiana na pierwszym miejscu. 
W ostatnim czasie trafiłam  na dwie szczególne publikacje, zainspirowały mnie do stworzenia tegoż eseju. Najpierw Porcelana napisała  o wiktoriańskich sposobach dbania o włosy we współczesnych warunkach domowych i podczas wyjazdów rekonstrukcyjnych. Szalenie przydatne kompendium, no i miło popatrzyć na tak zadbane naturalne długie włosy. Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg, zwłaszcza przepis na Eau de Portugal! Niemal równocześnie dzięki innym rekonstruktorkom natrafiłam na serwis Polona, gdzie znajdziecie prawdziwą kopalnię skanów różnych XIX poloników. Wśród nich także "Przewodnik dla dam czyli rady dla płci pięknej" z 1842 roku i następnie niemal identyczny poradnik tłumaczony z z francuskiego "Manualik damski czyli sposób odbywania paryzkiej gotowalni obejmujący najpewniejsze a nieszkodzące sposoby zachowania piękności, naprawienia wad natury bez nadwerężania zdrowia, sztukę ubierania się przyzwoicie we wszelkich okolicznościach i sposób podobania się" z 1848 roku. Przepadłam na cały wieczór!
Królowa Wiktoria w 1842 roku
To był czas, kiedy w najlepsze kwitł romans Delfiny Potockiej z Zygmuntem Krasińskim,a ojciec już mu układał małżeństwo z Elizą Branicką (więcej na ten temat),  nieźle się miał związek Fryderyka Chopina z George Sand, Słowacki z Mickiewiczem współzawodniczyli na paryskich salonach. Brytyjska królowa Wiktoria jako pierwszy władca europejski odbyła przejażdżkę koleją (w Anglii naturalnie!) i wybrała się na wycieczkę do Szkocji. Panie nosiły fryzury z puklami loków opadającymi wzdłuż twarzy i węzeł włosów na czubku głowy. Wyglądały na istoty delikatne, kruche i obdarzone zniewalającym urokiem.
Zabawnym jest, że autorzy dedykowali ten poradnik cnotliwym żonom, wychodząc z założenia, że w ich przypadku dbanie o urodę to konieczność, której efekty mają uprzyjemnić życie ich mężom (bo wiadomo że kobiety po ślubie zwykle się zaniedbują). W przypadku panien dbałość o urodę i chęć podobania się mężczyznom może być oznaką próżności... Ale poradnik przeznaczony był dla szerokiego kręgu kobiet, jest w nim mowa także o paniach które samodzielnie doglądają gospodarstwa domowego, nawet jeśli od najcięższych prac mają służące.
Porównajmy sobie zatem, jakie sposoby zalecano naszym pra.......babkom, a jakie stosujemy dzisiaj. 

Czystość przede wszystkim
Fryzury i przybrania głowy z 1842 roku

Dzisiaj normą jest, że myjemy włosy tak często, jak to jest potrzebne, nawet codziennie. W połowie XIX wieku nie było inaczej, królowało przekonanie, że piękne włosy muszą być przede wszystkim czyste.
Wprawdzie poradniki nie dawały zaleceń, jak często należy włosy myć, ale mówiły wprost, że nawet normalne włosy należało w lecie, kiedy skóra bardziej się poci myć dwa razy częściej niż w innych porach roku.

Tłuste włosy należało myć często mydłem barskim (doczytałam, że to był rodzaj mydła szarego, czyli miękkiego potasowego), zalecano także przemywanie samej skóry wodą z rozpuszczonym mydłem i następnie szczotkowanie pasm. W celu zmniejszenia przetłuszczenia proponowano wcierać w skórę głowy surowe żółtko (nie ma mowy o spłukiwaniu!), a następnie szczotkować włosy.
.
Czesanie i szczotkowanie

Dzisiaj czesanie i szczotkowanie włosów znów wróciło do łask, chociaż  bardzo zwraca się uwagę na rozstaw zębów i jakość szczotek i grzebieni.  W XIX wieku czesanie było podstawowym zabiegiem higienicznym, który do pewnego stopnia zastępował mycie głowy, pomagając pozbyć się brudu i cząsteczek kurzu. Ale poradnikowe zalecenia bardzo przypominają te współczesne: zacząć należy od rozczesania włosów grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami, gęste włosy dzielić na pasma, następnie w zależności od rodzaju włosów czesać się grzebieniem gęstym (zwłaszcza włosy tłuste, włosy suche zalecano czesać rzadziej), a na koniec wyszczotkować włosy miękką szczotką  (normalnym było wówczas, że są zrobione z naturalnej szczeciny zwierzęcej). Podkreślano wagę codziennego czesania się, zalecano je nawet podczas leżenia w łóżku z powodu choroby. Ponadto istotne było częste czyszczenie szczotek i grzebieni, aby nie brudzić wtórnie włosów i nie przenosić na nie dodatkowego sebum. Zalecano także wycieranie włosów z kurzu przy pomocy materiału i osłanianie ich przed dymem z pieców i kominków.
 
Unikanie uszkodzeń mechanicznych
Na pewno słyszałyście, że włosy należy związywać miękką gumką frotte, nie powinna mieć żadnych ostrych i metalowych elementów, ponadto włosy nie powinny być zbyt mocno ściśnięte. Wiele dziewczyn okazjonalnie jedynie używa lokówek i prostownic, żeby nie przesuszyć włosów, z tego samego powodu unika też kosmetyków z alkoholem. I splata włosy w warkocz albo upina koczek na noc, aby się nie splątały.  Normą jest też podcinanie końcówek.
I w tym względzie niewiele się zmieniło, tylko technika poszła do przodu. Poradniki nakazywały nieściskanie włosów sznurkiem i unikanie w ogóle sznureczków wełnianych, aby nie połamać mechanicznie włosów. Na noc zaplatało się włosy w luźny warkocz i przykrywało głowę płóciennym czepkiem nocnym (aby osłonić głowę przez przeciągami, zapobiec zabrudzeniu pościeli i... przeciwdziałać swędzeniu głowy). Na czarnej liście środków do pielęgnacji włosów znajdował się spirytus, woda kolońska i woda lawendowa, doskonale sobie zdawano sprawę z tego, że alkohol wysusza zarówno włosy, jak i skórę, ponadto wskazywano, że przesuszenie może nasilić wypadanie włosów. Zalecano unikania układania loków przy pomocy żelazka do włosów (czyli metalowych szczypców, które rozgrzewało się w piecyku, taki pierwowzór dzisiejszej lokówki), bo to także wysuszało włosy, a równocześnie wskazywano, że tapirowanie nie tylko plącze włosy, ale na dłuższą metę pozbawia je także połysku. Największe zaskoczenie jednak to zalecenie podcinania końcówek, żeby uniknąć ich niepotrzebnego przerzedzenia, rozdwajania i utraty pigmentu! Już wtedy!

Wypadanie włosów i przyspieszenie ich wzrostu

Toniki do włosów pojawiły się dopiero pół wieku później
Dzisiaj kiedy zaczynają nam garściami wypadać włosy idziemy do trychologa, zmieniamy dietę, łykamy witaminy, stosujemy wcierki. Wiemy też, że przyczyny wypadania mogą być różne, od hormonów przez stres, łojotok po słabe odżywianie. A co myślano na ten temat w XIX wieku? Nadmierne wypadanie włosów miało powodować m.in. przechodzenie długotrwałych chorób, nadużywanie alkoholu, prowadzenie nieregularnego trybu życia i przebywanie w zadymionych pomieszczeniach. Niestety nasze szanowne prababki miały tylko jedną metodę na wypadanie włosów - obcięcie ich na krótko, a nawet ogolenie na zero.  Po drastycznym obcięciu ich przychodziła pora na ich hodowanie na nowo. Myślicie, że zalecano picie drożdży, naparów ze  skrzypu i pokrzywy, nacieranie olejem rycynowym? A gdzie tam! Były tylko trzy metody na odbudowanie włosów: osłanianie włosów czepkiem, bo powietrze miało im szkodzić (sic!), nacieranie skóry głowy roztworem wody z mydłem, zmieszanym ze spirytusem albo nacieranie skalpu olejkiem przyspieszającym wzrost, składającym się z mieszaniny oliwy z oliwek ze spirytusem rozmarynowym oraz olejkiem muszkatołowym. Podawano, że włosy odrosną szybko do długości ok. 30 cm, a później ich wzrost jest już wolniejszy. Paradoksalnie te specyfiki mogły zadziałać na włosy metodą zwiększenia przekrwienia skóry głowy, co powodowało zwiększony dopływ substancji odżywczych z krwi do skóry i cebulek włosowych.

Olejowanie i odżywianie
Huille antique firmy Bully
która produkuje kosmetyki od 1803 r.
Dzisiaj dużo się mówi o doborze odpowiedniego kosmetyku pielęgnacyjnego do rodzaju włosów, propaguje olejowanie jako niezawodny środek na przywrócenie sprężystości i połysku. Myślałam, że w starych poradnikach będą nie wiadomo jakie przepisy na domowe odżywki, a tu niespodzianka - poradniki wymieniają tylko dwa kosmetyki: olejek (huille antique) i pomadę do włosów. I akurat w tych dwóch poradnikach nie ma na nie przepisów! Albo więc były tak znane i oczywiste, że szkoda było o tym pisać, albo były po prostu kupowane. Olejek  prawdopodobnie produkowany był starą metodą enfleurage i traktowany był jako "cięższy", odpowiedni dla suchych włosów i w okresie zimowym. Pomadę robiono najczęściej ze smalcu wieprzowego, przetapiając go wielokrotnie w zmienianej często wodzie, dopóki nie pozbył się własnego zapachu i nie był idealnie biały, a następnie perfumowano go przy pomocy olejków (do włosów zalecano zapachy łagodne, niezbyt intensywne), czasem dodawano do niego wosk pszczeli, olej palmowy, olej migdałowy i spermacet. Pomada traktowana była jako środek lżejszy, zwłaszcza na lato i do włosów wymagających mniejszego natłuszczenia. Z obserwacji autorów porad wynikało, że włosy tłuste nie powinny być dodatkowo natłuszczane olejem, a włosy blond, zazwyczaj cieńsze niż u brunetek nie powinny być traktowane pomadą w ogóle. Może więc nie były to porady na poziomie doboru olejów do porowatości włosów, ale w dalszym ciągu były dopasowane do różnych potrzeb czytelniczek.

 Przykre przypadłości - łysina, łupież, siwizna

Zdawano też sobie sprawę z tego, że włosy odrosną, jeżeli ich cebulki pozostaną nienaruszone, ale jeżeli były zniszczone, na łysinę pomagała już tylko piękna peruka. Perukę polecano także w przypadku posiadania naturalnie rudych włosów (!). Farbowanie włosów w ogóle było wtedy w defensywie, podkreślano, że dostępne specyfiki zawierają szkodliwe sole różnych metali. Do przyciemniania siwych włosów polecano więc jedynie huille antique, czesanie włosów grzebieniem ołowianym, ewentualnie farbowanie liśćmi cyprysu roztartymi w occie.Górą naturalki! Jeżeli zaś kobietę dopadał łupież, mogła go sobie jedynie wyczesać. Niewiele tego. Być może choroby skóry głowy nie były wtedy aż tak rozpowszechnione.

 Czytając te  mądrości sprzed 175 lat czułam się niemal tak, jakbym czytała współczesnego bloga o minimalistycznej pielęgnacji włosów!

Komentarze

  1. Pielęgnacja włosów jest bardzo ważna. To ciekawe jakie sposoby miały kobiety w dawnych epokach. Parę z nich pewnie stosuje się do dzisiaj. Pamiętajmy, że dbałość o włosy jest istotna nie tylko przed ważnymi uroczystościami, ale także na co dzień.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty