Jak pachną powieści

Kiedy czytam książki osadzone w przeszłości, nachodzi mnie nieodparta chęć ubrania nie tylko kostiumu z epoki, ale także "włożenia" perfum, o których jest mowa na kartach powieści. Chciałabym zdobyć choćby miniaturki flakoników, w których zamknięte byłoby kilka kropel dawnych pachnideł. I ogromnie żałuję, że wiele firm zakończyło już produkcję danej linii zapachowej. Na szczęście stare domy perfumiarskie z Francji i Anglii wciąż mają w ofercie pojedyncze stare kompozycje lub wznawiają produkcję jakiś szczególnych perfum ważnych w historii. Prześledźmy sobie kilka powieści pod kątem olofaktorycznym i spróbujmy skompletować "perfumową garderobę", wzorowaną na ich bohaterkach.

"Lalka" Bolesława Prusa - perfumy Atkinsons'a
Najtrudniej śledzi się perfumy z  XIX wieku, bo naprawdę większość z nich nie jest już produkowana, a poza tym te dawne zapachy dzisiaj byłyby traktowane jak letnie niedrogie psikadła z najniższej półki. Dlaczego? Otóż dla dam z towarzystwa stosownym było używanie jedynie delikatnych perfum, najczęściej o nucie zapachowej pojedynczego kwiatu. Najbardziej złożonym pachnidłem godnym prawdziwej damy była właściwie chyba tylko woda kolońska. Poza tym kobieta ceniąca swoją reputację nie nakładała perfum na skórę, a perfumowała np. podszewkę sukni czy chusteczkę, aby zapach nie łączył się z jej skórą. W przeciwnym razie mogłaby zostać uznana za kokotę albo osobę z półświatka.
Zatem Bolesław Prus opisując zakupy przerasowanej arystokratki Izabeli Łęckiej nakazuje jej kupić perfumy bardzo nobliwego i tradycyjnego angielskiego domu perfumeryjnego Atkinsons'a. Znając skuteczność  przystojnego subiekta Mraczewskiego możemy być niemal pewni, że panna Izabela nabyła jeden czy dwa flakoniki.


 "- Gdzie jaśnie panienka rozkaże jechać? 
 - Do sklepu Wokulskiego - z nerwowym pośpiechem  odpowiedziała panna Izabela.(...) - Chcę sobie kupić paryskie    rękawiczki, kilka flakonów perfum...
 (...) rozgorączkowany Mraczewski zeskakiwał i wbiegał na drabinkę, wysuwał szuflady i wydobywał coraz nowe pudełka tłomacząc pannie Izabeli po polsku i po francusku, że nie może nosić innych rękawiczek, tylko pięć i pół, ani używać innych perfum, tylko oryginalnych Atkinsona, ani ozdabiać swego stolika innymi drobiazgami, jak paryskimi."
 

Zastanawiam się jednak, co mogłaby wybrać? Gdyby była osobą z charakterem o wielu odcieniach, jak pokazała ją pani Małgorzata Braunek, słodko-gorzką, zdolną do wyższych uczuć w stosunku do swojej rodziny, mogłaby wybrać coś eleganckiego i kobiecego, ale z ukrytym pazurkiem. Stawiałabym, że kupiła wówczas w sklepie galanteryjnym wodę English Lavender. Wedle Fragrantiki perfumy te zostały wykreowane przez Jamesa Atkinsonsa w roku 1799, ale na innej stronie znalazłam  informację, że kompozycja ukazała się w 1910 roku - może przeszła wtedy znaczącą reformulację, nabierając charakteru perfum szyprowych? Obecnie w nucie głowy pojawia się lawenda, rozmaryn i bergamotka, w nucie serca szałwia muszkatołowa, a w nutach bazowych piżmo, mech dębowy i bób tonka
 
Innym bardzo oczywistym wyborem mogłaby być klasyczna woda kolońska produkowana od 1799 roku, którą w 1878 roku po Wystawie Światowej w Paryżu nazwano Gold Medal, oczywiście od nagrody, którą zdobył dom perfumiarski Atkinsonsa. A przeciez to właśnie do Paryża na  Wystawe Światową miała jechać Izabela wraz z ojcem i Wokulskim. Nie wątpię więc że nabyłaby dla siebie takie modne pachnidło z gatunku hesperydowych. W nutach głowy mamy kalabryjska bergamotkę, sycylijską cytrynę i słodka pomarańczę, w nucie serca rozmaryn, marokańską różę, olejek neroli z Sycylii, a w nucie bazy ponownie pomarańczę i olejek petitgrain.
To już byłaby jednak zupełnie inna Izabela, prostolinijna, pewna siebie, zarozumiała i interesowna. Rozpieszczona do granic możliwości piękna jedynaczka. Osoba tak naprawdę bez własnej duszy, żyjąca tym co modne i przyjęte w jej sferze. Wybierająca więc perfumy modne i w pewien sposób bezpieczne.Taką Izabelę, wydaje mi się, że dość bliską literackiemu pierwowzorowi, sportretowała pani Beata Tyszkiewicz, sama mająca wszak arystokratyczne pochodzenie i  pewnego rodzaju spokój wewnętrzny we krwi. Ja w każdym razie lubię kreacje aktorskie obu pań i obie Izabele do mnie przemawiają. Myślę, że również obydwa flakoniki tych tradycyjnych perfum mogłyby  zagościć na naszych toaletkach, zwłaszcza jeśli ktoś zajmuje się  odtwórstwem historycznym XIX wieku lub kostiumingiem. English Lavender i Gold Medal nie są już niestety produkowane przez samego Atkinsonsa, ale dzięki odkupionej od niego recepturze bogacą się obecnie Włosi.


"Dzikuska" Irena Zarzycka - perfumy Coty

A może macie ochotę na zapach belle epoque i dwudziestolecia międzywojennego? Proszę bardzo! Przenieśmy się w czasie przy pomocy powieści bardzo naiwnej i romansowej, raczej z gatunku dla bardzo młodych panienek, nawet grafomańskiej. Sama autorka Irena Zarzycka po latach tłumaczyła się z zażenowaniem, że "Dzikuska" była jej pierwszą, młodzieńczą jeszcze powieścią.Nie lepsze recenzje zebrał nakręcony w 1928 roku na jej podstawie film(niestety nie zachowany do dzisiaj), przy którym krytykom filmowym skończyła się cierpliwość do wiecznie raczkującego kina polskiego. W efekcie pod presją producentów filmowych przez dwa kolejne lata w prasie nie ukazała się żadna recenzja filmowa! Ad rem jednak - bogaty młodzian Janusz Ziemski tak opisuje z zachwytem główna bohaterkę:

"A teraz weźmy Itę. Gdy szliśmy w dość licznem towarzystwie na Paraszkę, ujrzałem ja pierwszy raz. Była boso, w króciutkiej lichej sukienczynie, z wiankiem na włosach, które dotąd nie wiedzą, co to papiloty i rurki. A jakże była urocza... Ona nie potrzebuje zlewać się wonnościami, bo i tak pachnie lasem i łąką... a mnie już te wszystkie l'Origany zbrzydły."

Mowa tutaj o zapachu L`Origan, wykreowanym przez Francois Coty'ego w 1905 roku, wydanymi ponownie w latach 80. Nutami głowy są bergamotka, pomarańcza, kolendra, pieprz i brzoskwinia; nutami serca są gałka muszkatołowa, przyprawy, jaśmin, fiołek, róża, ylang-ylang i kwiat afrykańskiej pomarańczy; nutami bazy są benzoes, cedr virginia, kadzidło, piżmo, drzewo sandałowe, wanilia, cywet i kumaryna. Bardzo złożone, reklamowane jako perfumy korzenne, orientalne, a dzisiaj klasyfikowane nawet jako perfumy z rodziny gourmand. Takie bogactwo w malej butelce!

Kto więc miałby używać tych bogatych w treść perfum? Jest to tylko sugestia, ale jak dla mnie to oczywiście lokalna belle femme, Janeczka Rosowska (w tej roli wystąpiła Alicja Borg), córka bogatego właściciela tartaku, która w zasadzie to lubi tylko być adorowana przez bogatych młodych ludzi i piłować paznokcie. Poluje jednak nie tylko na bogatego baronka Ziemskiego, ale też na przystojnego młodego malarza Witolda, ignorując z zapałem fakt, że obu panom podoba się młodziutka, niezmanierowana "dzika dziewczyna", Ita Kruszewska. Chociaż bogatą z domu, Janeczkę nie byłoby stać jeszcze na perfumy od Chanel, ale Coty powinien jej w zupełności wystarczyć. Korzenne perfumy mogłyby dodać samej Janeczce nieco tajemniczości i pikanterii, ale Janusz Ziemski z przekąsem mówi, że takiej "cielęciny" nie polubi, nawet z papryką.


"Mistrz i Małgorzata" Michaila Bułhakowa - Guerlain, Chanel, Caron
Pozostańmy jeszcze przez chwilę w dwudziestoleciu międzywojennym,w porewolucyjnej Rosji
"-A teraz, skorośmy spławili już tego nudziarza, otwórzmy magazyn dla pań! 
I natychmiast deski sceny pokryły perskie dywany, pojawiły się olbrzymie lustra oświetlone po bokach zielonkawymi rurkami, między lustrami zaś witryny, w których mile oszołomieni widzowie zobaczyli paryskie sukienki najróżniejszych kolorów i fasonów.(...)Pomiędzy pantofelkami pojawiły się perfumy w etui(...) Ruda pannica w czarnej wieczorowej toalecie(...) uśmiechała się obok tych witryn zachęcającym uśmiechem właścicielki.(...)Pannica grajsejując, odśpiewała słodko, aczkolwiek z chrypką w głosie, coś zupełnie niezrozumiałego,ale sądząc po twarzach kobiet na widowni, musiało to być coś nader nęcącego:
-Guerlain, Mitsouko, Narcisse Noir, Chanel numer pięć, suknie wieczorowe, suknie koktajlowe..."

Tak spragnione paryskich pachnideł i pięknych toalet mieszkanki Moskwy wabi ruda Hella w "Mistrzu i Małgorzacie". Zajmijmy się więc perfumami wymienionymi z nazwy, które tak pobudziły wyobraźnię biednych ofiar bolszewickiego przewrotu.


Dom perfumeryjny Caron wypuścił orientalno-kwiatowe perfumy Narcisse Noir w 1911 roku w dwóch wersjach - jako wodę toaletową i perfumy (ekstrakt), ale dzisiaj produkowany jest tylko ekstrakt. Nutami głowy są kwiat afrykańskiej pomarańczy i narcyz; nutami serca są jaśmin, pomarańcza i esencja różana; nutami bazy są wetyweria, piżmo i drzewo sandałowe. Ponoć bardzo wyczuwalne są w nich składniki odzwierzęce oraz kwiatowe. Ponadto perfumy mają ekstremalną trwałość. Wyobrażam sobie, że woń tych perfudm mogłaby spowijać Małgorzatę w roli gospodyni balu u Wolanda.


Mitsouko Extract marki Guerlain były przez długie lata  (nawet po drugiej wojnie!) ekstremalnie popularnymi perfumami, pomimo że zostały stworzone w 1919 roku. Zapach określany jest jako szyprowo - owocowy, chociaż w składzie mamy mnóstwo woni kwiatowych. Nutami głowy są cytrusy, jaśmin, bergamotka i róża; nutami serca są bez, brzoskwinia, jaśmin, ylang-ylang i róża; nutami bazy są przyprawy, ambra, cynamon, wetyweria i mech dębowy. Przez lata mocno zmienił się flakonik, ale aktualnie jest bardzo dekoracyjny, na pewno ozdobi damską toaletkę. Może to byłby konwencjonalny zapach dla Małgorzaty, przechadzającej się z bukietem żółtych wiosennych kwiatów? 



Chanel N°5 na pewno nie trzeba przedstawiać i  trudno powiedzieć o nich coś nowego. W latach 30, w kórych toczy się akcja "Mistrza i Małgorzaty" nie miały jednak jeszcze statusu kultowych, chociaż w sposób nowatorski wykorzystano w nich syntetyczne aldehydy. Zostały wykreowane w 1921 roku, a w latach 60, kiedy powieść została napisana były już zdecydowanie sławne. Nutami głowy są aldehydy, neroli, ylang-ylang, bergamotka i cytryna; nutami serca są irys, korzeń irysa, jaśmin, konwalia i róża; nutami bazy są ambra, drzewo sandałowe, paczula, piżmo, cywet, wanilia, mech dębowy i wetyweria. Bardzo ciekawe są natomiast modyfikacje samego flakonu perfum, ewoluującego z kształtu piersiówki w kierunku słoja aptecznego.



Błękitna krew M. Samozwaniec - perfumy Yardleya

Muszę przyznać, że na tą książkę zasadzałam się od dawna i choć uśmiałam się jak zwykle przy prozie Magdaleny Samozwaniec, chwilami był to śmiech bardzo gorzki. Może napiszę kiedyś recenzję tej powieści, ale dzisiaj będzie o perfumach, które się w niej pojawiają:
Bez przygód wrócił do Krakowa(...) Pogwizdując wesoło, wtaszczył motocykl na drugie piętro i zaczął rozpakowywać swoje skarby. Miał ochotę włożyć piękne nowe buty. Zastanowił się jednak, że lepiej tego nie robić. Może na mieście spotkać kogoś z Rajewa, który spojrzy mu na...nogi (...) Oczyścił z kurzu swój mundurek, umył się, ogolił, pokropił włosy wodą lawendową Yardleya i schludny, apetyczny, wyszedł na miasto."
Fragment ten dotyczy młodego eleganta, hrabiego Szczęsnego Blazewicza, zwanego w towarzystwie Szczenisiem, czarnego charakteru w tejże powieści, który nabiera naiwne krakowianki na kupiony z demobilu mundur polskiego żołnierza z Zachodu. Mamy już lata powojenne, rodziny ziemiańskie straciły na znaczeniu i biorą się do pracy albo szabru jak reszta społeczeństwa, ale usiłują jeszcze zachować resztki klasycznej elegancji. Pochodząca zapewne jeszcze z przedwojennych zapasów angielska woda lawendowa budzi nostalgię za dawnymi dobrymi czasami.

Jest to tak naprawdę pachnidło stworzone z przeznaczeniem dla kobiet, ale byc może kiedyś było traktowane jako uniseks, reprezentując rodzinę perfum aromatyczno-fougere (wskazuje na to choćby brylantyna dla panów z oferty Yardleya, która też pachnie lawendą). Zostały wykreowane w 1913 roku, a nutami głowy są rozmaryn, eukaliptus, lawenda i bergamotka; nutami serca są szałwia muszkatołowa, cedr i geranium; nutami bazy są bób tonka, piżmo i mech dębowy. S jeszcze w dalszym ciągu produkowane przez Yardleya, ale pod nazwą Original English Lavender, jako że jest też współczesna wersja wody English Lavender, stworzona w 2015 roku.

Ach, wyprawa do świata literatury wielkiej i małej jest naprawde ekscytująca, a jeśli do tego dodamy jeszcze podróż przez świat zapachów,.... Tyle inspiracji, tyle ciekawych zakamarków do zwiedzania!
Znacie jeszcze jakies inne "pachnace" powieści?

Komentarze

  1. My preferujemy perfumy- tak zwane klasyki, np. Coco Chanel. Wiele kobiet ich używa, dlatego też może to być znakomity prezent na wieczór panieński.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowni Państwo, będę wdzięczna za komentarze na temat, a nie w celach reklamowych.

      Usuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty