Sprzątanie z herbatą

U progu weekendu, patrząc na słońce, które wreszcie wyszło po długich, deszczowych dniach, nabrałam wreszcie ochoty na sprzątanie. A ponieważ do moich ostatnich fascynacji ponownie dołączyła  herbata, znalazłam inspirację do przygotowania domowych środków czyszczących właśnie na stronach herbacianych. O niektórych czytałam już wcześniej, część z nich była dla mnie odkryciem. Dlaczego są takie przydatne? Pomimo mojej miłości do herbaty, dość często zdarza mi się ją marnować - zaparzę cały czajniczek i nie zdążę wypić naraz albo przegapiam moment odcedzenia fusów lub wyciągnięcia herbacianej torebki i herbata się zaparza zbyt mocno, przepuszczając do naparu zbyt dużo garbników. Szkoda to wylewać, a można wykorzystać do sprzątania właśnie. Może to być też sposób na zagospodarowanie herbaty słabej jakości lub sztucznie aromatyzowanej, której nie chcemy pić, a szkoda wyrzucić. I na spożytkowanie staroświeckiej esencji herbacianej, która stoi już od kilku dni!

Dwie najważniejsze przy sprzątaniu cechy herbaty to zdolność do pochłaniania zapachów i zawartość dużej ilości garbników w herbatach czarnych i zielonych, które przechodzą do naparu herbacianego właśnie po długim parzeniu (powyżej 5 min).  Czyli coś co jest przekleństwem dla samej herbaty - trzeba ją odpowiednio przechowywać, żeby nie przesiąknęła niechcianym aromatem i garbnikowa gorycz za długo parzonej, w tym wypadku przemieniają się w dobrodziejstwo dla domu.

Zastosujmy zatem najpierw herbatę na sucho jako odświeżacz powietrza. Gdzie? Wszędzie tam, gdzie gromadzą się niemiłe zapachy - w szafie, w szufladach kuchennych, w lodówce, w samochodzie, kociej kuwecie, a nawet w butach! Prostym sposobem - włóżcie do środka kilka saszetek z herbatą. Może to być po prostu gotowa torebka herbaciana, prostokątna czy okrągła  albo  torebka-piramidka. Kształt nieważny, a co więcej, może to być nawet już zaparzona wcześniej herbata, byle wysuszona. Herbata będzie wchłaniać niechciane zapachy. Wielbiciele odrobiny luksusu mogą przesypać liściastą herbatę (albo pył z torebeczki herbacianej) do ładniejszego woreczka np: z organzy albo innej przepuszczalnej tkaniny, wykorzystując niepotrzebny woreczek po ręcznie robionej biżuterii czy upominku weselnym, żeby saszetka dobrze się prezentowała w szufladzie. Taka herbatka może też mieć dodatek aromatyczny - wtedy przynajmniej przez jakiś czas nasz pachnący woreczek będzie dodatkowo aromatyzował miło szafę. W końcu nie wszystko musi pachnieć lawendą na mole! Możecie też skropić saszetkę dodatkowo wybranym olejkiem eterycznym i mamy też prosty pomysł na niebanalny prezent.

Napar herbaciany do naszych celów porządkowych może być jak najmocniejszy, długo i bez sensu parzony - chodzi o to, aby wydzieliła się jak największa ilość garbników, min. taniny. To nasza tajna broń przeciwko tłuszczowi. Dodanie naparu herbacianego albo torebek z herbatą lub fusów do wody, którą myjemy naczynia albo zalewamy garnki, aby się odmoczyły, co pomoże usunąć z nich tłuszcz. Czysty napar możemy przelać do butelki ze spryskiwaczem i wtedy pomoże nam odtłuścić lustro i szyby okienne, zaryzykowałam nawet, że pomoże szafkom kuchennym, oblepionym czasami tłustym brudem. Bo taki zwykły napar herbaciany może być też używany do ścierania kurzu na mokro z mebli z ciemnego drewna i z podłogi, pielęgnuje je i delikatnie pogłębia ich kolor. 

Wykorzystać możemy jeszcze fusy herbaciane - wilgotne pomogą nam odświeżyć ciemny dywan, wystarczy je rozrzucić na dywanie, chwile poczekać, a następnie wyszczotkować. A kiedy  mimo wszystko używacie do sprzątania w domu detergentów, które zostawiają na dłoniach silny zapach (albo smażycie rybę) zanurzcie je w misce z mokrymi fusami herbacianymi i pobawcie się nimi przez chwilę, przesypując w dłoniach, rolując i rozcierając. Herbata przejmie większość niechcianego aromatu. Pamiętajcie tylko, aby nie wrzucać ich do zlewu lub umywalki, gdyż wkrótce będziecie musieli przetykać rury.
Jeśli hodujecie kwiaty na parapecie - możecie podrzucić też w ramach wiosennej kuracji trochę fusów do doniczki z paprotką, która lubi zakwaszoną ziemię, ew. do doniczki z różą, ale muszę przyznać, że póki co jestem marną ogrodniczką i nie potwierdzę skuteczności takiego odżywiania kwiatków.

Fajna sprawa z tą herbatą!

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty