Świeże włosy na reko-wyjeździe


Sezon rekonstrukcyjny w pełni, liczne wyjazdy za nami i przed nami, a wraz z nimi wraca wciąż temat higieny w obozowych warunkach.  Zwykle im większa impreza, tym mniejszy problem z dostępem do wody i prysznica, ale... na pewno nie raz trafiłyście na zamkniętą imprezę "w krzakach", gdzie pobliski strumyczek okazywał się leniwie sączącym ciekiem wodnym. Albo stałyście w kilometrowej kolejce do wolińskiego prysznica,  bo okazywało się, że wstałyście za późno i trafiałyście na godzinę sprzątania, ciśnienie wody jest za niskie, żeby spłukać pianę z szamponu albo z powątpiewaniem przymierzałyście się do polewania włosów lodowatą wodą... I jak w takiej sytuacji zadbać o włosy, zwłaszcza te przetłuszczające się, których nie można zostawić ot , tak sobie? Przecież każda rekonstruktorka chce się czuć piękną kobietą! Parę moich obserwacji opisuję poniżej, może przydadzą się jeszcze innym osobom - chociaż to w zasadzie nie jest nic nowego, wiele z tych  metod i specyfików już opisywałam na blogu, ale myślę, że warto jest mieć w jednym miejscu.

1. Upinaj włosy

Zacznijmy od podstaw - włosy splecione w warkocz lub piękna fryzura zrobiona z kombinacji tychże spowalnia optycznie przetłuszczanie się włosów - nie dotykamy ich ciągle, poprawiając niesforne pukle, więc włosy przy twarzy nie zbierają dodatkowo tłuszczu i potu z naszych rąk. W dodatku - przynajmniej jeśli chodzi o wczesne średniowiecze -  włosy splecione są bardziej uzasadnione kulturowo niż luźno rozpuszczone włosy dla dziewczyn, które uznawane są za zdolne do zawarcia małżeństwa. Pisałam już o tym w poście o warkoczu dla Słowianki, który wzbudził Wasze spore zainteresowanie. Samo z siebie upinanie włosów oczywiście nie wpłynie na produkcję łoju przez skórę głowy w czasie wyjazdu, ale przynajmniej nie będzie podkreślać problemu przetłuszczenia. A poza tym moje panie - im wyższy status społeczny, tym bardziej należy go podkreślać wypracowaną fryzurą.

2. Wykorzystaj białko

Mycie włosów przy pomocy jajek generalnie powoduje dostarczenie większej ilości protein włosom, a proteiny idealnie "pożerają" nam tłuszcz. Z moich testów wynika jednak, że najbardziej odtłuszczające działanie ma stosowane solo białko jajka - wystarczy ubić na pianę jedno lub dwa białka i wetrzeć w skórę głowy, pozwalając jej zaschnąć. Nastepnie spłukujemy głowę dużą ilością chłodnej wody i domykamy łuski włosa płukanką zakwaszającą z octu lub koniaku. Ten i inny przepis opisałam szczegółowo w poście o szamponach z jajka.  "Szampon" z pianki moim zdaniem jest chyba najdłużej działającym specyfikiem, wydłużającym czas między umyciem głowy do 3-4 dni. Przydaje się więc, jeśli naprawdę mamy poważny problem z przetłuszczaniem się skóry głowy i zwykle musimy myć włosy codziennie.

3. Żel lniany dobry na wszystko

Na tą metodę wpadłam przypadkiem - chciałam po prostu nawilżyć włosy i skórę głowy, więc ugotowałam żel z siemienia lnianego z dodatkiem łyżeczki korzenia żeń-szenia i wsypanej "na oko" melisy.  Tymczasem żel wtarty w skórę od razu po umyciu włosów jakoś tak mimochodem zebrał cały tłuszcz - a po odgnieceniu zaschniętego żelu z włosów okazało się także, że wizualnie zwiększył ich objętość i gęstość. Dwa, czasem trzy dni były idealnie świeże, a kiedy już lekko opadły pod cieżarem łoju wystarczyło znowu wetrzeć żel lniany w skórę i suche włosy - znów wyglądały świeżo. Dziewczyny z kręconymi włosami oczywiście docenią także znany efekt podkreślania i utrwalania loczków.

4. Zupa chmielowa

Właściwie nie zupa, ale herbatka z szyszek chmielu - metoda polega na użyciu do ostatniego płukania włosów w naparze z chmielu. Swoje pierwsze wrażenia opisywałam już w poście o skutecznych ziołach w pielęgnacji włosów i wciąż podtrzymuję to, co tam napisałam: mamy zwiększenie objętości, a przy okazji niejako mamy też przedłużenie ich świeżości  do 2-3 dni. Jeżeli włosy mają większą objętość, zwykle później widać na nich przetłuszczenie. Jeśli chcemy podkreślić ten efekt, możemy dodatkowo starać się zwiekszyć tą objętość, np, nakręcając włosy na papiloty. Płukanka chmielowa powoduje też lekkie usztywnienie włosów, jak po użyciu piwa, więc loki utrzymają się dłużej. Nawet jeżeli spleciemy następnie włosy w warkocze, też będą wyglądały na nieco grubsze, co ucieszy zapewne większość z nas.

5. Poczciwa mydlnica lekarska

To ziółko jest multifunkcjonalne, można z niego przygotować prawdziwy, pieniący się szampon - (przepis na jeden z nich podałam w tym poście), który można zastosowac solo. Mydlnica zawiera bowiem saponiny, odpowiedzialne za spienianie i jest w stanie "doprać" włosy do czysta. Można jednak po umyciu włosów normalnym szamponem zastosować taki napar jak zwykłą płukankę do włosów, skupiając się głównie na polewaniu skóry głowy. Wtedy przede wszystkim przedłuży ich świeżość. Można zyskać co najmniej jeden dzień więcej bez konieczności kolejnego mycia włosów. Plusem jest jeszcze lekkie usztywnienie włosów, odbicie ich od nasady i zwiększenie objętości oraz puszystości.

6. Orzeźwiające zioła  - mięta i melisa

Jeżeli nie mamy dużego problemu z przetłuszczaniem sie włosów, ale chcemy tylko dodać im nieco wigoru i zyskać kilka godzin albo dodatkowy dzień bez konieczności umycia włosów, sięgnijmy po płukankę z liści melisy albo mięty do ostatniego płukania włosów, skupiając sie głównie na skórze głowy. Możemy tu zyskać dwukrotnie - melisa tonizuje skórę głowy, ale równocześnie nawilża włosy na długości, mięta zaś poprzez działanie chłodzące pomoże też pobudzić cebulki włosowe do dalszego wzrostu. Oba zioła mają też zdecydowanie najprzyjemniejszy zapach, miło ich używać, chociaż ten zapach nie utrzymuje się długo na włosach. Blondynkom rekomenduję raczej melisę, bo jasny napar nie zmieni ich koloru włosów, brunetki i szatynki mogą spokojnie stosować także miętę, która daje brązowawy napar.

Wszystkie powyżej opisane specyfiki mają jeszcze jedną zasadnicza zaletę - można je prosto przygotować przy najmniejszym nawet obozowym ognisku, są "koszerne' historycznie, więc nawet przeprowadzając ablucje przy "cywilnych" świadkach, wciąż będziemy wyglądać jak istoty żywcem przeniesione z przeszłości. Oczywiście zawsze można użyć suchego szamponu - ale z nim musimy sie starannie schować przed okiem wszędobylskich turystów.

 A kiedy nic już nie może pomóc...

7. Załóż chustę na głowę

Albo inne nakrycie głowy- czapkę, welon, cokolwiek! W dzisiejszym świecie boimy się, że schowane włosy odbiorą nam częśc urody. Zupełnie niepotrzebnie - interesujące nakrycie głowy pozwala spójniej zbudować postać, choć zwykle dodaje wizualnie kilka lat, pisałam zreszta o tym tutaj. Przy naprawdę silnie świecącym słońcu nakrycie głowy jest po prostu nieodzowne - i pozwala skutecznie ukryć nieświeże włosy. 

Co jeszcze możecie poradzić dziewczynom w tym włosowym temacie?







Komentarze

  1. Musimy przyznać, że jest to dość ciekawy wpis. Z pewnością przyda się zapalonym podróżnikom. Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty